Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
niedziela 11/04/2021 |
Niedziela Bożego Miłosierdzia
home iconFor Her
line break icon

Nie musisz zawsze stawać na wysokości zadania!

MAŁA ROŚLINKA

Artsy Vibes/Unsplash | CC0

Magda Frączek - 09.04.18

W odzyskiwaniu siebie nie chodzi o to, aby umieć coś powiedzieć, ale o to, by po prostu wydać z siebie głos. Tak jak się potrafi.

Stanąć na wysokości zadania – takie zdanie słyszę w swojej głowie, gdy zaczynam nową rzecz. Tak było, kiedy dostałam się na studia. Tak było, gdy uczyłam się prowadzić samochód. Tak było, gdy wyszłam za mojego męża i gdy zostałam mamą mojego syna.

Ów „high” obraz, epicki i nienaganny, rysuję do momentu brutalnego (często tak bywa) bądź rozbrajająco śmiesznego (bywa i tak) zetknięcia się z rzeczywistością. Nie pasuje do niego moje niekończące się pisanie pracy magisterskiej i wtargnięcie konia (!) na jezdnię podczas pierwszej godziny w szkole nauki jazdy, gdy nie odróżniałam jeszcze hamulca od gazu. Ni w ząb nie potwierdził moich wymagań totalnie wykańczający pierwszy (a potem drugi, trzeci i czwarty, i…) miesiąc macierzyństwa.

Pułapka pt. „od razu”

Stanąć na wysokości zadania – że tak powtórzę – wiąże się u mnie z jeszcze jednym krótkim zwrotem. Brzmi on: OD RAZU. Od razu stań się studentką roku. Zostań kierowcą już przy pierwszym podejściu. Przyjmij macierzyńską rzeczywistość wzorowo, na klatę. Wymagaj od siebie i bądź zwyciężczynią we własnej grze, w którą nikt oprócz ciebie samej nie chce grać, nawet ten gość, który zakasował YT wyznaniem, że sylwestra spędzi przed kompem, grając w Tomb Raidera.




Czytaj także:
Jak być dla siebie dobrym i zmniejszyć wewnętrzną presję?

I choć klasycy jednym głosem proklamują, że „od razu” nie istnieje lub wydarza się całkowicie marginalnie („Nie od razu miły, nie od razu”/ „Nie od razu Kraków zbudowano”), ten głos we mnie (i obok mnie) potrafi być bardzo upierdliwy w zakrzywianiu mojej życiowej czasoprzestrzeni. Najgorzej, kiedy „stawanie na wysokości zadania i to od razu” dotyczy konkretnych relacji, a raczej wiążących się z nimi trudności. Jak to? Przecież powinnaś już to wiedzieć/umieć/zrobić! Chcąc nie chcąc, manifestujemy swoją nieczułość wobec nieśmiało uruchamiających się w nas procesów i ponosimy tego koszty. Najczęstszym z nich jest lęk przed podejmowaniem decyzji, bo co, jeśli kolejny raz okażę się niewystarczająca? 

Pozwól sobie na niepewność

Przykład? Wyobraź sobie relację, w której od lat czujesz się zakładniczką. Chcesz w końcu obronić siebie, postawić na swoim, ale gdzieś w korytarzach pędzących myśli wydaje ci się, że możesz to zrobić tylko wtedy, kiedy odważnie i pełnymi zdaniami wypowiesz swoją wolę. Zero jąkania i niepewności. Masz wkroczyć do akcji niczym amerykański szpieg, znawca słownej szermierki, absolwent najlepszych szkół i Bóg wie kto jeszcze. Masz być mistrzem riposty, od razu, bez grama zawahania.

Wiesz, że nie potrafisz. Że prawdopodobną obronę siebie zaczniesz od: Yyyyyy… Bo ja… Aaaaa w ogóle… Obawiasz się, że nie zabrzmisz jak prowadzący reality show, więc milczysz i pozwalasz się ranić. Ktoś kiedyś wmówił nam, że musimy być najlepsi, ale – proszę mi wybaczyć – z trzech prawd według ks. Tischnera, ta jest tą ostatnią.

Po prostu wydaj z siebie głos!

Być może tak właśnie brzmi coming out (nigdy tego oficjalnie nie robiłam!) – ja nigdy nie byłam czempionem konwersacji, szczególnie tych bolesnych. W rozmowach, które za grosz nie sprawiały mi przyjemności, czułam się jak milczek-nielot, bardziej kura niż orzeł, który trzepotał mi w piersiach. I wtedy pojawiła się pewna mądra osoba i jej niezwykłe (tak sądzę) spostrzeżenie: „W odzyskiwaniu siebie nie chodzi o to, aby umieć coś powiedzieć, ale o to, by po prostu wydać z siebie głos. Tak jak się potrafi”. Poczułam, że dotknęła sedna.

Kiedy odpuszczam sobie najgłupszą radę świata: Od razu stań na wysokości zadania, uruchomia się we mnie coś prawdziwie głębokiego: Żyj na swoją miarę. Czasem na pełnych obrotach, a czasem na minimalnej mocy. A najczęściej mieszcząc się w tzw. średniej.


Bizneswoman idąca z teczką pcha przed sobą wózek z dzieckiem

Czytaj także:
Urlop macierzyński, czyli jak nie wziąć urlopu od siebie i życia

W którą stronę chcę iść?

Podoba mi się ten kierunek. Kierunek, w którym moje czyny nie są z góry ocenione, kompromitujące lub wręcz przeciwnie – mile widziane. Kierunek, w którym moje działania, czasem mozolne, mało filmowe i niezdarne – mają prawo bytu. Kierunek, w którym stanięciem na wysokości zadania jest poskromienie swojego perfekcjonizmu i krytycyzmu. W którym wdzięczność za dar życia wyprzedza wszystko inne. Kierunek, w którym nie trzeba mieć wszystkiego od razu. W którym można pozwolić sobie na małe mieszkanie, zakupy w second handzie lub dziesięcioletni samochód.

Nie od razu, ale naturalnie – tak jak śpiewa Agnieszka Musiał w swojej piosence pt. „Wolnym tempem”. Wtedy dopiero słyszę, jak wspaniałą rzeczą jest życie.


MIŁOŚĆ

Czytaj także:
Żona, mąż, córka, pracownik – to nie życiowa rola, to tożsamość

Tags:
kobiecośćperfekcjonizmwdzięczność
Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia ukazuje się w siedmiu językach: angielskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, portugalskim, polskim i słoweńskim.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Modlitwa dnia
Dziś świętujemy...




Top 10
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail