Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail
Aleteia

Bodo Kox: Pociągają mnie nieoczywiści. Rozmowa z reżyserem

BODO KOX
fot. Bartosz Mrozowski/Alter Ego Pictures/Człowiek z magicznym pudełkiem/Dystrybucja Kino Świat
Udostępnij

Chciałbym być spokojniejszym człowiekiem. Nie martwić się o jutro. W życiu jest jak w filmie, im więcej mądrości, tym więcej smutku. W Księdze Salomona czytamy, że im bardziej dociera się do prawdy, tym bardziej się cierpi.

Bodo Kox – reżyser i scenarzysta. Jego najnowszy film „Człowiek z magicznym pudełkiem” jest kompilacją gatunku science fiction i nostalgicznej podróży w czasie, którą umożliwia… stare radio. Reżyser zagląda za próg przyszłości i zastanawia się, jak będzie wyglądała Warszawa za kilkanaście lat. Film otrzymał dwie nominacje do tegorocznych Polskich Nagród Filmowych Orły – w kategorii Najlepsza Scenografia i Najlepsza Muzyka.

 

Jolanta Tokarczyk: Na jednym ze spotkań z publicznością powiedziałeś, że „wariaci są interesujący”. Można to zaobserwować w obu Twych filmach – w „Dziewczynie z szafy”, jak i w „Człowieku z magicznym pudełkiem”. 

Inność to ciekawy temat dla filmowca. Sam od dziecka czuję się inny, mam wrażenie, że wyróżniam się na tle społeczeństwa. Jestem dorosły, więc lepiej sobie radzę w społeczeństwie, ale jako dziecko czułem się inny. Chociaż obiektywnie patrząc, byłem „normalny”, ale z mojej perspektywy wyglądało to inaczej.

Z czego wynikało poczucie inności?

Nie mam pojęcia. Pewnie cechy osobowości. W odmieńcach jest coś kuszącego. Nie wartościuję ludzi, nie dzielę na lepszych i gorszych, ale zauważam, że jedni mają mniejszy, a inni większy wpływ na otoczenie. Jako filmowca pociągają mnie ludzie – nieoczywiści, którzy na tle tzw. przeciętnych wyróżniają się wyglądem, zachowaniem, światopoglądem. Co drugi film dotyczy bohatera, który jest nieprzystosowany, wypada ze społecznej hierarchii i później walczy, aby wrócić do społeczności i odzyskać dobre imię, albo przeciwnie – pragnie zemsty i bardziej stacza się w przepaść. Interesują mnie ludzie, którzy mają inne spojrzenie na rzeczywistość.

Zwyczajność jest nieatrakcyjna?

Zwyczajność jest znana. Wiem, jak wygląda życie przeciętnego Polaka, bo jestem takim przeciętnym Polakiem, choć może cechy osobowości i zawód, który uprawiam, wyróżniają mnie. Mam przeciętną rodzinę, wiem, co to znaczy mieszkać w bloku i pracować, dlatego interesuje mnie to, czego nie znam – życie wybitnych umysłów, geniuszy takich jak Tesla – genialny wynalazca albo zbrodniarzy jak Hitler.

Wkraczamy w ciekawe przestrzenie. Czy wierzysz w „życie po życiu”?

Czuję, że nasza świadomość, nasze dusze są continuum. Skądś się wzięliśmy, przychodzimy, jesteśmy tu w tym momencie, siedzimy przy stole i rozmawiamy, ale „za chwilę”, jak skończy się nasza ludzka, ziemska powłoka, świadomość przeniesie się w inne miejsce. Wierzę w to i bardzo się tym interesuję.

 

„Człowiek z magicznym pudełkiem”

Analizując Twój ostatni film zauważyłam, że prowadzisz widza przez meandry różnych bytów. Za pomocą magicznego pudełka, radia, które gra melodię z przeszłości, bohaterowie zbliżają się do siebie, a ich uczucia nie gasną ze śmiercią ciała. Świadomość jest zapisem pamięci, która odradza się w innym wymiarze.

Wierzę w to, że nie zaczynamy tu od zera. Pojawiamy się na ziemi z jakiegoś powodu i egzystujemy w ludzkiej postaci, ale nasze życie sięga okresu przed-planetarnego. Skądś pochodzimy i ku czemuś zmierzamy. Wierzę też w to, że jeśli wytworzyliśmy wokół siebie złą energię, to tu na ziemi czy w innej rzeczywistości płacimy za nią sami, ale też nasze dzieci, którym zakodowaliśmy takie postępowanie. Jeśli ktoś „nabroił” albo został skrzywdzony, to odbije się to na jego życiu, nawet jeśli to „coś” wydarzyło się wcześniej. Pojawia się natomiast pytanie, jaki jest nasz wkład w stan, w którym obecnie funkcjonujemy.

Często mówi się, że po przodkach dziedziczymy nie tylko skłonności do zapadania na niektóre choroby, ale też skłonności do pewnych zachowań. Twój film porusza ten temat. To Twoje przekonania?

Raczej zainteresowania. Ciężko mówić o przekonaniach, bo mam szacunek zarówno do religii monoteistycznych, jak i do poglądów filozoficznych. Uważam, że wszechświat jest tak przeogromny, że jak na szwedzkim stole podaje nam mnóstwo odpowiedzi, rozwiązań, wzorców, z których wybieramy – dobrze lub źle.

Jesteś podatny na sugestię?

Dużo myślę o życiu. Wiem też, że czasami zdarzają się przedziwne zbiegi okoliczności.

Mówi się, że rachunek krzywd musi być wyrównany, bo mamy silne poczucie sprawiedliwości. Wierzymy, że jeśli nie w tej formie, nie na tej ziemi, to w następnym życiu, prędzej czy później złego dopadnie sprawiedliwość. Ostatnio wyczytałem, że u zarania nazistowskich Niemiec legł okultyzm. Podobnie było w Związku Radzieckim w czasach komunizmu. Jeśli uświadomimy to sobie, możemy dojść do wniosku, że zło ma inny wymiar niż myślimy, może szerszy niż ziemia. Wtedy inaczej patrzy się na to, co działo się w historii niektórych krajów, społeczeństw. Wiem, że pewnych tematów lepiej nie dotykać, nie analizować.

 

Bodo Kox: W życiu jest czasami jak w filmie

Bohaterów Twojego filmu łączy silne uczucie. Nie pamiętają siebie z przeszłości, ale jakaś niewidzialna nić pociąga ich ku sobie.

Być może ta dwójka zawsze podobała się sobie, a może nie ma świadomości kontynuacji, ale głęboko ukryte kody, szyfry genetyczne pamiętają i dlatego właśnie oni kontynuują pewne zachowania. A może wcale tak nie jest?

Dopuszczasz, że to przez przypadek bohaterowie Twojego filmu zachowują się tak, a nie inaczej?

Tak, i chciałbym, żeby film odbierany był na różne sposoby, również taki, że bohaterowie nie pamiętają się z przeszłości, ale bardzo podobają się sobie.

Gdybyś miał magiczne radio, czego chciałbyś się dowiedzieć o sobie?

Jak najwięcej! Chciałbym wiedzieć, co powinienem zrobić, aby być lepszym, spokojniejszym człowiekiem. Nie martwić się o jutro. Mam jednak świadomość, że w życiu jest czasami tak jak w filmie, im więcej mądrości, tym więcej smutku. Jak czytamy w Księdze Salomona, im bardziej dociera się do prawdy, tym bardziej się cierpi.

Inni mówią, że prawda wyzwala, ale też sprawia ból. A przyszłość?

Przyszłość jest nieodgadniona.

 

Nie warto myśleć o tym, na co nie mamy wpływu

Najbliższa przyszłość dla reżysera jest chyba znana? 

Nie zawsze. Kiedy reżyser odnosi sukces, film podoba się publiczności i jest o nim głośno, wydaje się, że ma przed sobą świetlaną przyszłość. Zrobiłem film, który nie miał może nadzwyczajnych notowań, ale też bardzo krytycznych recenzji, a póki co, telefon milczy lub nie dzwoni tak często, jak bym chciał.

Samemu też można podnieść słuchawkę. 

Oczywiście, nie można czekać z założonymi rękami, ale zawód reżysera ma to do siebie, że o tym, czy będzie można nakręcić kolejny film, często decydują inni, zwłaszcza ci, którzy odpowiadają za finanse.

Co jest dla Ciebie ważne z rzeczy, na które masz wpływ?

Zależy mi na szczęściu mojej 7-letniej córeczki. To sfera prywatna, do której niechętnie zapraszam gości, ale jej dobro jest jednym z głównych powodów, dla których wciąż chce mi się wstawać co rano…

Jeśli nie widzisz wideo kliknij TUTAJ

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail