Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Winnie Harlow po „The MET Gala”: Panie… Czemu mi tak błogosławisz?

WINNIE HARLOW
PA Wire/PA Images/EAST NEWS
Udostępnij

Może tu jest klucz do sukcesu Winnie Harlow? Nie myślę wcale o sukcesie w branży modowej, ale o pokochaniu siebie.

Pierwszy poniedziałek maja to od lat wielkie święto świata mody. Tego dnia w Nowym Jorku odbywa się „The MET Gala”, uznawana za modowe „Oskary”. W nowojorskiej Metropolitan Art Gallery pojawiają się światowej sławy projektanci, modelki, modele, gwiazdy ubrane w kreacje najlepszych domów mody. Tylko na specjalne zaproszenie.

 

The MET Gala i Winnie Harlow

Tegoroczna gala miała wyjątkowe hasło przewodnie: „Niebiańskie ciała: moda i katolickie wyobrażenia”. Wśród gości pierwszy raz pojawiła się Winnie Harlow, 23-letnia czarnoskóra modelka chora na bielactwo. Muszę przyznać, że zrobiła na mnie większe wrażenie niż Rihanna w stroju nawiązującym do szat biskupich.

W świecie mody dąży się do perfekcji. Na wybiegach i w żurnalach widzimy modelki o idealnych proporcjach i nieskazitelnej urodzie. Wydaje się, że w świecie mody nie ma miejsca na niedoskonałość. Winnie Harlow burzy ten stereotyp. Jej pojawienie się na „MET Gali” może być dla wielu ważnym przesłaniem.

Chantelle Brown-Young, bo tak naprawdę się nazywa, urodziła się w Toronto. Kiedy miała zaledwie kilka lat, mama po raz pierwszy odkryła u niej białą plamkę na ciele, która z czasem zaczęła się powiększać. Lekarze rozpoznali, że jest chora na bielactwo. Na ciele Chantelle zaczęły pojawiać się kolejne białe plamy.

Jak wspomina: „moja rodzina zawsze mówiła mi, że jestem wyjątkowa, więc nie czułam, że odstaję od innych”. W środowisku szkolnym nie było jej już tak łatwo. Miała kilka przyjaciółek, ale któregoś dnia wszystkie się od niej odwróciły. Kiedy spytała dlaczego, odpowiedziały, że rodzice zabronili im się z nią zadawać, żeby nie zarazić się od niej bielactwem.

 

Czy modelka może chorować na bielactwo?

W szkole przezywano ją zebrą albo krową, a kiedy przechodziła szkolnym korytarzem, niektórzy muczeli na jej widok. W jednym z wywiadów przyznała:

Pamiętam, jak siedziałam przy moim oknie i patrząc w gwiazdy prosiłam, żeby moja choroba odeszła.

Nastoletniej Chantelle trudno już było akceptować swoją chorobę, która sprawiała, że jest inna od swoich rówieśników. Stała się agresywna i próbowała zdobyć szacunek innych poprzez przemoc, co przysporzyło jej tylko kłopotów w szkole. Postanowiła jednak szukać sposobu na swoje życie. Marzyła o tym, żeby zostać modelką, choć jej ciało pokryte białymi plamami zdawało się być przeszkodą nie do przeskoczenia.

Sugerowano jej, by została stylistką lub wizażystką, ale nie modelką. Kiedy rozpoczął się casting do kolejnej edycji „Americas Next Top Model”, postanowiła wziąć w nim udział. Jej zdjęcia trafiły do kierownika obsady, który niespodziewanie zaprosił ją do udziału w programie. W wieku dwudziestu lat drzwi do kariery w modzie zaczęły się przed nią otwierać. I tak zaczęli się do niej zgłaszać ludzie z branży, proponując udział w sesjach zdjęciowych dla topowych magazynów i marek ubrań. Dziś wielu projektantów docenia jej charakterystyczną urodę, a to, co było jej mankamentem staje się dziś jej atutem.

 

Chantelle Brown-Young: Nie jestem klasyczną pięknością

Ale jak sama mówi, to nie program telewizyjny pozwolił jej na sukces: „Myślę, że należy najpierw pokochać samego siebie, zanim zacznie się oczekiwać miłości od innych. To ogromnie ważne i inaczej nie da rady. Trzeba zacząć od siebie”.

Najważniejsza przemiana dokonała się chyba w samej Chantelle, która zaakceptowała siebie, swoją chorobę:

Mam taką skórę, a nie inną i jej wygląd nie na wszystko mi pozwala. Ale taka po prostu jestem, więc mam do siebie samej jak najbardziej pozytywne nastawienie.

Wydaje się, że młoda dziewczyna, która dostaje taką szansę na karierę, będzie gotowa zrobić wszystko dla niej. Winnie poznała swoją wartość i pokochała siebie taką, jaka jest. To sprawia, że wcale nie ma zamiaru rezygnować z prawdziwej Chantelle, nawet dla wielkich projektantów: „Nie wszyscy chcą ze mną pracować, bo trudno mi jest sprzedać dany produkt, nie każdej marki mogę być twarzą. Niektórzy mówią wprost, że zwyczajnie nie wiedzą, co ze mną zrobić. Nie jestem klasyczną pięknością. Zdarzali się tacy, którzy chcieli zamalować moje plamy. A ja zawsze mówiłam: Nie! Taka właśnie jestem! To jestem ja!”.

Na swoim Instagramie pod jednym ze zdjęć z „The MET Gala” napisała: „Panie… Czemu mi tak błogosławisz? Dziękuję Ci, Ojcze Niebieski, za Twoje nieskończone miłosierdzie, cierpliwość i miłość. Amen”. Może tu jest klucz do sukcesu Winnie Harlow. Nie myślę wcale o sukcesie w branży modowej, ale o pokochaniu siebie. Odkryć, że jest się godnym miłości, takim, jakim się jest. A kto, jak nie Ten, który jest bezwarunkową miłością, może to sprawić.

Tags:
moda
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail