Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Prosimy, pomóż nam ocalić w naszych braciach nadzieję. Złóż deklarację
Aleteia

Prowokacyjny baner: „Przyjdź do kościoła – zanim cię przyniosą”. Hit czy kit?

PRZYJDŹ ZANIM CIĘ PRZYNIOSĄ
Udostępnij

Podczas pobytu w Londynie na jednym z kościołów zobaczyłem tabliczkę, która przykuła moją uwagę: „Każdy jest tu mile widziany. Kimkolwiek jesteś, jakiekolwiek masz pochodzenie, jakkolwiek jesteś ubrany. Chodź i zobacz”. Naprawdę miałem ochotę pójść do tego kościoła.

Przyciągnąć ludzi na niedzielną mszę

Na ścianie opuszczonego budynku gospodarczego zawisł ogromny plakat. Wydaje się, że nic nadzwyczajnego, bo jesteśmy przyzwyczajeni do różnego rodzaju banerów, które wiszą to tu, to tam, reklamując jakieś produkty lub zapraszając na jakieś wydarzenia. Wobec wielu z nich przechodzimy obojętnie, nie robią na nas większego wrażenia.

Baner z Latowic w Wielkopolsce nie pozostawia przechodniów obojętnymi. Ostatnio nawet przykuł uwagę mediów ogólnopolskich. Określany jest jako kontrowersyjny. Co na nim jest? Zdjęcie trumny wnoszonej do kościoła w trakcie pogrzebu oraz napis: „Przyjdź do kościoła – Niedziela – zanim cię przyniosą”.

Jak tłumaczy proboszcz tamtejszej parafii, ma on zachęcać ludzi do przychodzenia na mszę świętą do kościoła za życia, a nie tylko w dniu własnego pogrzebu. Motyw nie jest wcale nowy. Już jakiś czas temu można było natknąć się na niego w internecie. Jest prowokacyjny, owszem, a więc to naturalne, że wywołuje różne emocje i opinie.

 

Prowokacyjne hasło

Prowokacja jest powszechnie znanym środkiem wyrazu, który ma skupić uwagę na jakimś problemie. Nie jest obca także Kościołowi. W sztuce sakralnej spotkamy choćby przedstawienia Sądu Ostatecznego, które mają prowokować do przemyślenia swojego życia i podjęcia nawrócenia.

W jednym z komentarzy na temat baneru w Latowicach pada stwierdzenie, że nie na miejscu jest w taki sposób codziennie przypominać ludziom o śmierci.

Ta prowokacja ma w Kościele starą tradycję, bo w sztuce sakralnej dobrze znane są motywy czaszki czy kości, które przypominają: „Memento mori” – pamiętaj o śmierci. To wcale nie jest złe, że od czasu do czasu pojawi się w przestrzeni publicznej coś, co sprowokuje ludzi.

Czy taki baner może faktycznie przysłużyć się do tego, że ktoś zacznie regularnie chodzić do kościoła? Nie wykluczam tego, bo znam różne historie, w których jedno przeczytane czy usłyszane zdanie, naprawdę stawało się momentem zwrotnym.

 

Co Kościół ma ludziom do zaoferowania?

Osobiście muszę przyznać, że mnie by raczej nie przekonał. Nie widzę w nim treści, które mogłyby mnie pociągnąć. Umrą wszyscy, ale dlaczego akurat ja mam przyjść do kościoła?

Podczas pobytu w Londynie na jednym z kościołów zobaczyłem tabliczkę, która przykuła moją uwagę: „Każdy jest tu mile widziany. Kimkolwiek jesteś, jakiekolwiek masz pochodzenie, jakkolwiek jesteś ubrany. Chodź i zobacz”. Naprawdę miałem ochotę pójść do tego kościoła, bo czułem, że to może być miejsce, w którym poczuję się kochany i szczęśliwy, a właśnie tego w tym momencie potrzebowałem.

Może więc warto wywieszać banery z tym, co faktycznie mamy do zaoferowania ludziom w Kościele: z Dobrą Nowiną. Powiedzmy im, że jest Bóg, który ich kocha, zbawia i na nich czeka, żeby im przebaczać, błogosławić, być z nimi na dobre i na złe.

Niedawno widziałem takie zdjęcie z jednego z dominikańskich kościołów, na którym było napisane: „Co możesz tutaj robić? Pomodlić się. Posłuchać dobrej muzyki. Dostać błogosławieństwo. Otrzymać rozgrzeszenie. Zapalić świeczkę. Pobyć w ciszy. Porozmawiać o swoim życiu”. I to jest pozytywna „oferta”.

 

Żywy Kościół sam przyciąga ludzi

Najważniejsze pytanie tak naprawdę nie jest o to, co my wywieszamy na banerach, ale co my faktycznie dajemy ludziom w naszych parafiach. Tam, gdzie jest żywy Kościół, w którym czuć wspólnotę, a nie instytucję, gdzie jest piękna liturgia, głoszone jest naprawdę Słowo Boże, w konfesjonałach można doświadczać miłosierdzia Bożego, duszpasterze są z wiernymi, tam nie trzeba wywieszać żadnych banerów nawołujących do kościoła. Ludzie będą tam przychodzić sami z siebie, bo to będzie wynikać z ich potrzeby serca. Najlepsze marki wydają najmniej na reklamy, bo to, co oferują, jest samo w sobie najlepszą reklamą, bo to ma dobrą jakość i ludzie chcą to mieć.

Czytając artykuły o prowokacji proboszcza z Latowic, dowiedziałem się przy okazji, że tenże proboszcz prowadzi w parafii darmową hipoterapię dla niepełnosprawnych dzieci. Na stronie parafii jest nawet zakładka temu poświęcona. I to jest świetna promocja dla parafii, jako miejsca, w którym dzieje się konkretne dobro. Już św. Franciszek Salezy wyznawał zasadę: „Więcej much się złapie na kroplę miodu, aniżeli na całą beczkę octu”.

 

A jakie jest Wasze zdanie na temat tego baneru?

 

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail

Miliony czytelników z całego świata – a wiele tysięcy z nich to chrześcijanie z Bliskiego Wschodu – szukają na Aletei inspiracji, informacji i nadziei. Prosimy, wesprzyj nawet niewielką kwotą arabską edycję naszego portalu.