Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Wykonywała aborcje. Kiedy urodziła dziecko, zrozumiała, co w tym złego

CIERPIĄCA KOBIETA
Shutterstock
Udostępnij

„Uwielbiam spotykać dorosłych, którym pomogłam przyjść na świat. Ale zawsze mam wtedy mieszane uczucia, bo przypominają mi się wszyscy ludzie, których zabiłam. Uświadamiam sobie, że jestem seryjnym mordercą” – mówi ginekolog Kathi Aultman.

W niektórych stanach USA od kilku lat trwają batalie o ustawę Heartbeat Protection Act. Projekty w różnych stanach nieznacznie różnią się między sobą, ale wszystkie zakładają – jak wskazuje nazwa – że płód powinien podlegać ochronie prawnej od momentu, w którym zaczyna bić jego serce. W kilku stanach została ona przyjęta przez parlamenty stanowe, ale zanegowana przez inne instancje, a w Iowa sprawa jest jeszcze w toku.

W ramach publicznego wysłuchania w parlamencie tego stanu wystąpiła z poruszającym świadectwem emerytowana ginekolog położnik z 35-letnim stażem, Kathi Aultman. Jej wystąpienie zamieściła na swoim facebookowym profilu organizacja pro-life Live Action.

„Kiedy szłam na studia medyczne, wierzyłam, że aborcja na życzenie należy do praw kobiet. Nie miałam więcej współczucia dla płodu niż dla kurzego embrionu, który kroiłam podczas zajęć” – przyznała. Wykonywała aborcje, nawet kiedy sama była w ciąży. Co się stało, że zmieniła zdanie?

Gdy sama urodziła córkę, uświadomiła sobie prostą rzecz – że niemowlę i płód to to samo. „Fakt, że dziecko nie było chciane, przestał być dla mnie wystarczającym powodem do zabicia go. Nie mogłam już robić aborcji” – opowiadała elegancka i opanowana pani doktor, której jednak czasem trudno było ukryć wzruszenie.

 

Aborcja. Nie można wyjść z niej bez szwanku

Jej poglądy ewoluowały także na skutek obserwowania młodych kobiet, które zaszły w nieplanowane ciąże. Te, które zdecydowały się urodzić, czuły się „zaskakująco dobrze”, a te, które poddały się aborcji, borykały się później z negatywnymi następstwami emocjonalnymi i fizycznymi. „To nie było coś, czego się spodziewałam i co by pasowało do wyznawanej przeze mnie ideologii feministycznej” – przyznała.

Aultman nie wierzy, że można wyjść bez szwanku z sytuacji, w której zabija się własne dziecko. Kobieta, która dokonała aborcji, cierpi szczególnie wtedy, kiedy spodziewa się kolejnego dziecka albo kiedy nie może zajść w następną ciążę.

 

Przerażająco łatwe

„Przekonaliśmy młode kobiety, że nieplanowana ciąża jest najgorszą rzeczą, jaką może się im przytrafić, i że prawa reprodukcyjne są ważniejsze niż prawo dziecka do życia” – ubolewała. Aborcja stała się przerażająco łatwa.

Doktor Aultman wspiera ustawę Heartbeat Protection Act, bo projekt podaje bicie serca jako konkretną oznakę definiującą moment, od którego życie dziecka powinno być chronione.

Ta ustawa będzie chronić życie tych, którzy przestaną istnieć, jeśli my nic nie zrobimy. Nie wynajdą lekarstwa na raka, nie skomponują pięknej symfonii ani nie wytrą łez z dziecięcej twarzy. Wystarczy spojrzeć na ludzi, których omal nie byłoby z nami – bo ich matki były bliskie decyzji o aborcji – żeby zobaczyć przebłysk tego, kim mogłyby być te dzieci i ile dobra mogłyby przynieść społeczeństwu.

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail