Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

7 rzeczy, o których chcą wam opowiedzieć niepłodne małżeństwa

SMUTNA PARA
Shutterstock
Udostępnij

Gdy ktoś zwierza się ze swoich kłopotów z poczęciem, trudno znaleźć dobrą odpowiedź. Oto kilka rad.

Wiele małżeństw marzy o tym, by mieć dzieci. Ale dla tych, którzy doświadczają niepłodności, realizacja tego marzenia może być trudną, prawie niemożliwą do przebycia drogą. Niestety, doświadczenie to nie jest rzadkie. Według CDC (Centrum Kontroli i Prewencji Chorób w USA), 6 proc. Amerykanek w wieku od 15 do 44 lat nie może zajść w ciążę.

Kiedy dodać do tego kolejne 12 proc. kobiet w tym samym wieku, które mają trudności z poczęciem i donoszeniem ciąży, okazuje się, że prawie jedna na pięć kobiet w samych tylko Stanach doświadcza niepłodności.

Gdy ktoś zwierza się ze swoich kłopotów z poczęciem, trudno znaleźć dobrą odpowiedź. Jeśli samemu się tego nie doświadczy, nie wiadomo, jak właściwie zareagować. Ci, którzy zmagają się z niepłodnością, potrzebują wsparcia i zrozumienia. Oto siedem rzeczy, o których powinniście wiedzieć:

 

Nic nie boli bardziej niż zdanie „Nie martwcie się, to na pewno się zdarzy”

Kiedy małżeństwa doświadczające niepłodności, jadą do rodzinnych domów na wakacje, spędzają wieczór ze znajomymi z pracy czy spotykają się z przyjaciółmi, w rozmowach może pojawić się pytanie o to, kiedy będą mieć dzieci.

Te zdania słyszała chyba każda z par zmagających się z tym problemem: „Nie martwcie się, to na pewno się zdarzy” albo „Nie myślcie o dzieciach aż tyle”. Za tą poradą idą opowieści o parach, które „zapomniały” o dzieciach i wkrótce potem szczęśliwie powiadamiały o ciąży. Ale rada „nie martwcie się” jest reakcją najgorszą z możliwych.

To nieprawda, że stres jest jedyną przyczyną niepłodności. Badania na ten temat okazują się dość niespójne. „Problem polega na tym, że sam stres nie jest jedyną przyczyną niepłodności; jeśli choruje się na coś, co uniemożliwia zajście w ciążę czy donoszenie jej, żadne odstresowanie tego nie wyleczy”, pisze Olivia Campbell w The Cut. Zamiast powtarzać „nie martwcie się”, kiedy znajomi zwierzają się z kłopotów z poczęciem, lepiej wysłuchać, co chcą wam powiedzieć.

 

Współczucie zawsze pomaga

O współczuciu wiele można się dowiedzieć z księgi Hioba. Hiob przeżywa stratę swoich trzód, sług, domostwa i dzieci. Pokryty jest wrzodami od stóp po czubek głowy. Jego żona każe mu przekląć Boga i umrzeć. I wtedy trzech przyjaciół, którzy dowiedzieli się o jego nieszczęściu, przybywa odwiedzić Hioba.

Jak go pocieszają? Płaczą z nim, siadają przy nim i rozdzierają szaty. I pozostają u jego boku przez siedem dni i siedem nocy, nie wypowiadając ani słowa przez tydzień, bo „widzieli, jak wielkie było jego cierpienie”.

Jak okazać współczucie komuś, kto doświadcza niepłodności? Cóż, najpierw trzeba zrozumieć, czym jest współczucie. W książce „I Thought it Was Just Me (But It Isn’t)” Brene Brown podaje cztery cechy współczucia według pielęgniarki Theresy Wiseman:

Umieć zobaczyć świat z perspektywy drugiego człowieka. Spojrzeć na sytuację oczami bliźniego lub przynajmniej pojąć to, przez co przechodzi.

Nie osądzać i nie umniejszać czyichś uczuć, mówiąc, że są naiwne czy niemądre. Współczucie polega na rozpoznaniu wagi cudzych doświadczeń. Nie wolno odrzucać tego doświadczenia z obawy przed bólem.

Zrozumieć uczucia drugiego człowieka. To zaczyna się od właściwego pojmowania własnych emocji. Musimy dobrze rozumieć sami siebie, żeby pojąć, co czuje ktoś inny. Współczucie wymaga odłożenia na bok własnych spraw i skupienia się na bliskiej osobie.

Zakomunikujmy, że rozumiemy czyjeś doznania. Zamiast mówić: „Ty przynajmniej…” lub „Mogło być gorzej” spróbujcie powiedzieć: „Znam to uczucie, naprawdę boli” albo (korzystając z przykładu, jaki podaje Brene): „Chyba przechodzisz trudne chwile. Opowiedz mi o tym”.

Umiejętność towarzyszenia drugiej osobie i przeżywania smutku wraz z nią jest pięknym darem. Być może nie wiesz, jakim doświadczeniem jest niepłodność – ale możesz słuchać, a to jest bardzo pomocne i ważne.

 

Niechciane sugestie wyrządzają więcej szkody niż pożytku

Kiedy para zwierza się ze swoich doświadczeń z niepłodnością, zawsze znajdą się chętni do udzielania rad i opowiadania o terapiach. Nie zrozumcie mnie źle: to wspaniałe, że kuzynka waszej przyjaciółki zaszła w ciążę dzięki nowej metodzie leczenia czy wizycie u jakiegoś konkretnego specjalisty. Ale większość osób zmagających się z niepłodnością wie, jaki ma wybór i prawdopodobnie odwiedziła już niejednego lekarza.

Większości takich rad ludzie udzielają w dobrej wierze. Zwykle mówi się coś (cokolwiek!), by rozładować napiętą, bolesną sytuację. O ile jednak nikt nie prosi o radę na medyczny temat, najlepiej jest nic nie proponować, a po prostu zapytać, jak można pomóc.

 

Niepłodność wyczerpuje psychicznie i fizycznie

Badania wskazują, że niepłodność obciąża kobiety psychicznie w podobnym stopniu, co nowotwór. Ale – co czyni to doświadczenie jeszcze trudniejszym – stres często pojawia się cyklicznie. Hormony zmieniają się podczas cyklu miesiączkowego u kobiet. W mojej własnej przygodzie z niepłodnością lekarz przepisał mi progesteron. Hormon sprawiał, że często czułam się wyczerpana, głodna, zdezorientowana itd.

Małżeństwa doświadczające niepłodności często mierzą się z psychicznym wyczerpaniem, które przychodzi wraz z negatywnym wynikiem testu ciążowego. Niektóre pary leczą się latami, niektóre kobiety i niektórzy mężczyźni doświadczają permanentnej niepłodności. Miesiąc prób poczęcia jest pełen wzlotów i upadków. Niepłodne kobiety na początku cyklu pełne są nadziei. Ale druga połowa przynosi oczekiwanie, które wykańcza emocjonalnie. Każdy miesiąc jest walką o ocalenie nadziei, zakończoną fiaskiem negatywnego wyniku.

 

Niepłodność jest samotnym doświadczeniem

Jako kobiety bywamy zapraszane na damskie wieczory i na „pępkowe”. Ale te z nas, które doświadczają niepłodności, mogą czuć się na tych spotkaniach bardzo osamotnione. Czasami ma się wrażenie, że jest się jedyną obecną kobietą, która nie jest w ciąży albo nie ma dziecka na ręku.

Byłam gościem spotkań, na których czułam się przeraźliwie samotna, bo nie miałam do opowiedzenia nic o zarwanych przez dziecko nocach. Nie mogłam wziąć udziału w porównywaniu żywności dla dzieci i nigdy nie rodziłam. Ale to nie znaczy, że małżeństwa doświadczające niepłodności nie pragną dzieci – to znaczy, że trwają w oczekiwaniu na Boży dar.

 

Przypuszczenia są niebezpieczne

Jedną z najgorszych rzeczy w rozmowach na temat planowania rodziny są domniemania. Są tacy, którzy sugerują, że nie mamy dzieci, ponieważ nie chcemy. Inni uważają, że jesteśmy egoistami – w końcu, jako młode katolickie małżeństwo powinniśmy już być rodzicami. Za historiami bezdzietnych par często kryje się więcej niż widać na pierwszy rzut oka.

W swojej książce „The Sinner’s Guide to Natural Family Planning” Simcha Fisher pisze: „Czasami fakty są po prostu czarno-białe. Czasami ludzie naprawdę postępują źle, a naszym obowiązkiem w szczególnych okolicznościach jest braterskie pouczenie… ale czasami chodzi też o coś więcej. Kiedy sądzimy, że powinniśmy zabrać głos, nawet gdy ktoś nas o to prosi, pamiętajmy, że ludzkie serce jest dziwną i splątaną dżunglą motywacji i pragnień. Ukrywamy rzeczy nawet przed samymi sobą, i tylko Bóg wie, kto jest winien, a kto cierpi”.

Zamiast przypuszczać, że młoda, bezdzietna para siedząca koło ciebie w kościele jest bezdzietna z wyboru, ćwicz powściągliwość i wielkoduszność w rozmowie.

 

Adopcja jest pięknym, lecz trudnym powołaniem

Gdy ktoś wspomina o niepłodności, zwykle pojawia się wątek adopcji, jak gdyby była ona odpowiedzią na niepłodność. Adopcja to piękny sposób na stworzenie rodziny – ale to powołanie, które nie każdemu z nas jest dane. Proces ten ma swoje koleje i wyzwania.

Adopcja nie leczy niepłodności. Nawet jeśli niepłodna para adoptuje dziecko, niekoniecznie ugasi to ból niemożności poczęcia własnych dzieci. Większość małżeństw doświadczających niepłodności wie o tym, że adopcja jest jedną z możliwości stworzenia rodziny i musi rozważyć tę opcję w rozmowie ze sobą i z Bogiem.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail