Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

2019 bez Aletei? Z Tobą damy radę!      WESPRZYJ NAS

Aleteia

Co Kościół mówi o jedzeniu zwierząt i o przemyśle mięsnym? Tłumaczy Tomasz Mantyk OFMCap.

GRILL
Zac Cain/Unsplash | CC0
Udostępnij

„To nie jedzenie mięsa jest naszym problemem, ale to, że bywa ono ważniejsze niż osoba, z którą je spożywamy”. O kupowaniu kurczaków, konsumpcyjnej mentalności, która szkodzi nam bardziej niż zła dieta i o kremach na zmarszczki testowanych na zwierzętach mówi br. Tomasz Mantyk, kapucyn.

Jola Szymańska: Stara się Brat jeść mięso ze sprawdzonych źródeł?

Tomasz Mantyk OFMCap.*: Nie mam na to większego wpływu, żywienie jest u nas w klasztorze zbiorowe. Nie jestem smakoszem ani znawcą, ale na studiach angażowałem się trochę w ruchy fair trade, związane z niesprawiedliwym traktowaniem rolników, którzy produkują banany czy ziarna kakaowca w krajach trzeciego świata.

Ekonomiści różnie oceniają takie inicjatywy, ale to, skąd pochodzą dobra konsumpcyjne, w tym jedzenie, na pewno nie jest bez znaczenia. Benedykt XVI pisał w Caritas in veritate, że każdy „zakup jest aktem moralnym, nie tylko ekonomicznym”.

W ustawie o ochronie zwierząt czytamy, że zwierzę to „istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę”. Co mówi o zwierzętach Kościół katolicki?

W nauczaniu Kościoła warto podkreślić dwie perspektywy. Z jednej strony, Bóg stworzył człowieka i powiedział mu: czyń sobie Ziemię poddaną (Rdz 1,28). Psalm 8 mówi o tym, że Pan Bóg wszystko położył pod stopy człowieka – bydło, ptaki powietrzne i ryby morskie. Dlatego też zwierzę nie ma wartości absolutnej, może być mądrze wykorzystane przez człowieka dla słusznych celów. 

A druga perspektywa?

To ta, która podkreśla wartość zwierzęcia. Zwierzęta nie są tylko przedmiotem użytku, ale podobnie jak cały świat stworzony pokazują nam dobroć i majestat Boga. Nie istnieją tylko dla naszych zachcianek. W pewnym sensie mają swoje prawa. 

Z tym jest jednak pewien problem, bo prawo jest związane z odpowiedzialnością, z obowiązkami, których zwierzęta nie są w stanie podjąć. Bardziej trafione jest mówienie o odpowiedzialności człowieka względem zwierząt. Bo to my, ludzie, mamy prawa i obowiązki, także wobec nich. Absolutnie niedopuszczalne jest jakiekolwiek okrucieństwo wobec zwierząt.

 

Antybiotyki, sztuczne zapładnianie krów i moralność

Zwierzęta mają duszę?

To dobre pytanie. Arystoteles mówił, że tak, ale w tym znaczeniu, że są istotami zdolnymi odczuwać, a nie, że mają duszę rozumną. Ona przysługuje tylko człowiekowi. Istnieje fundamentalna różnica między człowiekiem a zwierzęciem, nie tylko na płaszczyźnie biologicznej, naukowej, ale też na płaszczyźnie duchowej.

Konstytucja dogmatyczna o Kościele Lumen Gentium mówi o tym, że człowiek jest jedyną istotą, której Bóg chciał dla niej samej. Innymi słowy, zwierzęta nie zostały stworzone jako cel sam w sobie, ale ze względu na człowieka.

Zobacz, gdybyśmy przyznali zwierzętom godność równą godności ludzkiej, rzeczywiście powinniśmy zostać weganami. Innej opcji by nie było. Ale to niezgodne z logiką chrześcijaństwa. Jeżeli zrównujemy człowieka z resztą porządku natury, to tak naprawdę traktujemy go gorzej, bo przyznajemy drapieżnikom prawo do zjedzenia nas. A niestety, tygrysy nie chcą być wegetarianami.

Po drugie, jedzenie mięsa i produktów pochodzenia zwierzęcego jest częścią biologicznej natury człowieka. Oczywiście, nie jesteśmy przez nią zdeterminowani. Ale nieporozumieniem będzie też negowanie faktu, że jesteśmy mięsożerni i potrzebujemy nabiału, żeby mieć zdrową, zbilansowaną dietę. Co nie znaczy, że mamy prawo wykorzystywać zwierzęta w każdy możliwy sposób.

Miliony kurcząt są faszerowane antybiotykami i hodowane w zamkniętych halach wyłącznie po to, żeby dobrze smakować. Krowy są mechanicznie zapładniane – na okrągło, w związku z czym żyją trzy razy krócej. Tylko po to, żeby bez przerwy dawały mleko. Nie przeraża to Brata?

Musimy sobie uświadomić, że dzięki temu, że krowy są sztucznie zapładniane i cały czas dają mleko, to mleko kosztuje niewiele. Przez to, że kury są hodowane na farmach i siedzą w klatkach, mięso kurczaka kosztuje bardzo niewiele. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu cena mięsa proporcjonalnie do zarobków była nieporównywalnie wyższa. I nie każdy mógł sobie na nie pozwolić.

Jeżeli mam wybierać miedzy tym, czy dzieci i dorośli będą głodni, a tym, czy będę sztucznie zapładniał krowę, żeby mieć więcej bardziej dostępnego mleka, to wydaje mi się to uzasadnione.

Chyba, że główną motywacją takiego traktowania krowy jest to, żebym miał więcej zysku jako przedsiębiorca.

Inna sprawa, że w ogóle za dużo jemy mięsa. Wszyscy dietetycy mówią, że nie powinniśmy jeść go codziennie.

 

Post – kierunek myślenia chrześcijanina

Ale nawet piątkowy post od mięsa sugeruje, że jedzenie roślinne to wyjątek.

Źródło tej tradycji jest przede wszystkim chrystologiczne, to kwestia śmierci Chrystusa. Chociaż prawda jest też taka, że w średniowieczu mięso było towarem luksusowym i drogim. Ryby nie, dlatego ryby w piątek jemy. Dziś jest odwrotnie – ryba jest droga, a kurczak tani. Ale piątek bez mięsa pokazuje nam logikę umiaru. To, że nie muszę zawsze napchać się do pełna. Wręcz przeciwnie, warto w niektóre dni trochę popościć.

Kierunek myślenia chrześcijanina to nie wegetarianizm, ale post. Bo czasami mogę sobie odmówić. Mogę nie zjeść kolacji. Nie po to, żeby schudnąć, ale dlatego, żeby uzmysłowić sobie, że życie znaczy więcej niż pożywienie.

Wspomniał Brat słowa Benedykta XVI: Kupno jest też aktem moralnym, nie tylko ekonomicznym. Nasza decyzja zakupowa powinna zależeć od tego, czy stać mnie na wybór produktów, do produkcji których zwierzęta cierpiały jak najmniej?

Tak, ale w praktyce często nie jesteśmy w stanie sprawdzić każdego kupowanego produktu spożywczego. To nierealistyczne. Nie będziemy przecież spędzać godzin w hipermarkecie, porównując kolejne kartoniki z mlekiem, żeby stwierdzić który z nich jest produkowany w sposób bardziej moralny.

Klucz w tym, żeby nie kupować w supermarketach, ale u regionalnych producentów. To wymaga większego wysiłku, ale przecież w wielu innych sytuacjach Kościół zachęca nas do większego wysiłku niż przeciętny.

Oczywiście. Powinniśmy poskramiać nasz nieposkromiony apetyt na to, żeby mieć ciągle więcej i ciągle taniej, a zamiast tego szukać tego, co będzie lepsze jakościowo, zwłaszcza w sensie moralnym. To ważne, co jemy i skąd to pochodzi, ale nie musimy wpadać w obsesję sprawdzania każdego produktu. Kupienie mleka bez sprawdzenia skąd ono pochodzi, na pewno nie będzie grzechem.

 

Tanie mięso (i kosmetyki) psy jedzą

Czym w takim razie się kierować?

Warto przyjąć jedną prostą zasadę: tanie mięso psy jedzą. Jeżeli ktoś oferuje mi produkt bardzo tanio, to znaczy że wyprodukowano go w sposób, który urąga pewnym standardom. To proste. Jeżeli ubranie jest niezwykle tanie, to najprawdopodobniej osoby, które je uszyły w Bangladeszu czy Pakistanie zostały źle za to wynagrodzone.

Jeżeli telefon komórkowy kosztuje trzy razy mniej niż u konkurencji, prawdopodobnie wykorzystane w nim metale pochodzą z kopalni w Afryce, gdzie wykorzystuje się pracę dzieci. Jeżeli ktoś sprzedaje mi jajka po 20 groszy za sztukę, kiedy normalne jajko kosztuje co najmniej trzy razy więcej, to znaczy, że kury są trzymane w drastycznych warunkach.

Pamiętajmy, że nasza nadmierna konsumpcja mięsa w krajach pierwszego świata przyczynia się do tego że ludzie w Afryce czy Azji cierpią głód. Bo z jednego hektara ziemi można wyprodukować ryż w ilości, która wyżywi dużo większą liczbę osób, niż jeżeli na tym samym terenie będzie produkowana wołowina. Tyle że wołowinę produkuje się na rynki w krajach bogatych, podczas kiedy ludzie w krajach ubogich nie są w stanie się wyżywić, ponieważ zabiera się im ziemię. To bardzo złożony temat.

Warto zobaczyć, jak bardzo wiele mięsa jest kupowanych w krajach trzeciego świata od różnego rodzaju gangów, karteli i jak bardzo często formą zapłaty za to jedzenie jest broń, wykorzystywana w konfliktach zbrojnych.

Musimy pohamować naszą chciwość i chęć kupienia wszystkiego jak najtaniej, a zamiast tego skupić się na tym, żeby kupować jak najmądrzej. Żeby kupić trochę droższe produkty, ale produkowane w sposób przyzwoity.

Problem dotyczy nie tylko jedzenia mięsa, ale też eksperymentów na zwierzętach. Na ile są one dopuszczalne?

Kościół mówi, że są dopuszczalne pod warunkiem, że są głęboko uzasadnione. Doświadczenia medyczne i naukowe na zwierzętach są praktykami moralnie dopuszczalnymi, byle tylko mieściły się w rozsądnych granicach i przyczyniały się do leczenia i ratowania życia ludzkiego – czytamy w Katechizmie (KKK 2417).

Nie mogę robić eksperymentów na zwierzętach tylko dla zabawy, albo tylko po to, żeby napisać doktorat. Natomiast jeżeli rzeczywiście przybliża on nas do lepszego zrozumienia świata biologii i chemii, a dzięki temu wynalezieniu lekarstwa na choroby, wtedy jest to dopuszczalne.

Czyli nie kupować kremów przetestowanych na zwierzętach?

Nie. Zupełnie inna będzie klasyfikacja moralna eksperymentów, które mają na celu wyprodukowanie lekarstwa, który ma ratować ludzkie życie, a inna kiedy ktoś testuje na zwierzętach krem na zmarszczki. Eksperymenty na zwierzętach, które służą tylko i wyłącznie temu, żeby stworzyć kosmetyk wygładzający cerę, są niedopuszczalne moralnie.

Papież Franciszek podkreśla wyraźnie, że zwierzęta nie są tylko przedmiotem użycia. Owszem, możemy ich roztropnie używać, ale nie możemy ich traktować jak gdyby były tylko i wyłącznie do naszego arbitralnego użytku.

 

Ekologia według św. Franciszka

Tak na zwierzęta patrzył też św. Franciszek z Asyżu?

Po pierwsze, dla niego przyroda nie jest wartością samą w sobie. Jej wartość polega na tym, że objawia nam Boga. Najbardziej znany przejaw „Franciszkowej ekologii”, czyli Pieśń Słoneczna, jest w gruncie rzeczy zachętą do tego, aby stworzenia chwaliły Boga i abyśmy my w tych stworzeniach Boga chwalili. Dlatego traktowanie Franciszka jako współczesnego ekologa, związanego z organizacją w stylu Green Peace, jest nieporozumieniem. Dla niego przyroda była niezwykle ważna, bo prowadziła do uwielbienia Boga.

Po drugie, jego podstawową koncepcją jest ubóstwo. Ubóstwo, które nie polega na afirmacji biedy, ale na tym, żeby przejść od świata przedmiotów do świata relacji. I to jest tak naprawdę klucz do całego problemu – ubóstwo, wstrzemięźliwość, to że nie muszę ciągle mieć więcej, nie muszę ciągle poszukiwać nowych smaków. Że istotą posiłku nie jest to, czy będę miał do niego kilkunastoletnie Bordeaux, ale to, z kim go spożywam. Jeżeli uda nam się przesunąć akcent z rzeczy na osoby, to automatycznie będziemy mniej chciwi i zaczniemy wychodzić z mentalności konsumpcyjnej.

Czytałem kiedyś w jednym z czasopism typologię profili konsumenckich polskich kobiet. Najgorszym konsumentem okazała się w nim matka Polka. Dlaczego? Bo znajdując satysfakcję w tym, że jest żoną i matką, nie wydawała dużych kwot na kosmetyki, drogie torebki czy wakacje na Malediwach. Nie potrzebowała tego.

Kiedy nasze relacje są kiepskie, chcemy więcej konsumować?

I to wykorzystują przedsiębiorcy. Tak naprawdę nie chodzi o zwierzęta ani o przyrodę, ale o serce człowieka. Jeżeli otworzymy się na relacje i w nich zaczniemy szukać spełnienia, automatycznie będziemy mieli pozytywny wpływ na środowisko i nasze otoczenie.

 

*Tomasz Mantyk OFMCap. – kapucyn, absolwent Cambridge University oraz Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Duszpasterz ludzi młodych, rekolekcjonista. O chrześcijaństwie opowiada także na swoim kanale YouTube.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail
2019 bez Aleteia.pl? Nie musi tak być!

Wierzę, że Aleteia.pl stała się dla Ciebie ważnym miejscem w Internecie i że nie wyobrażasz sobie, by nagle miała zniknąć. Niestety, w 2019 roku możemy liczyć na zdecydowanie mniejsze wsparcie ze strony zagranicznych katolickich sponsorów i inwestorów. Ta sytuacja sprawiła, że istnienie Aleteia.pl – która, paradoksalnie, rozwija się z sukcesami – stanęło pod znakiem zapytania. Bardzo potrzebujemy Twojej pomocy, bo bez niej nie damy rady kontynuować naszej misji ewangelizacyjnej.

Z Tobą damy radę!