Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Czy będę potrafiła być dobrą teściową? 3 decyzje do podjęcia już dziś

KOBIETA, TEŚCIOWA
Tim Mossholder/Unsplash | CC0
Udostępnij

Kochanie, przedstawiam ci najważniejszą kobietę w moim życiu. Dbała o mnie. Wstawała do mnie w nocy, kiedy miałem gorączkę. Zawsze przychodziła, kiedy bałem się ciemności i śpiewała mi wtedy kołysankę. Czekała, aż zasnę. Pamiętała, aby do torby podróżnej włożyć mi ciepłą czapkę. To moja Mama. A teraz Tobie, Mamo chcę przedstawić kobietę, która zostanie moją żoną. Ona stanie się tą najważniejszą.

Pragniemy szczęścia naszych dzieci. Robimy doktoraty z pielęgnacji skóry wrażliwej dziecka, układania do snu, karmienia, ząbkowania, potem nauki języka angielskiego. Wysoko na drabinie własnych marzeń stawiamy ich szczęście. W pewnym momencie to szczęście coraz mniej zaczyna zależeć od nas bezpośrednio. Najważniejsze staje się – nie pielęgnacja, spakowanie do szkoły, zrobienie śniadania – ale pokazanie dorosłemu dziecku, że ze względu na nie potrafimy rozszerzyć swoje serce na kolejną osobę, które ono pokochało.

 

Teraz ona będzie najważniejsza…

Kochanie, przedstawiam ci najważniejszą kobietę w moim życiu. Dbała o mnie. Wstawała do mnie w nocy, kiedy miałem gorączkę. Zawsze przychodziła, kiedy bałem się ciemności i śpiewała mi wtedy kołysankę. Czekała, aż zasnę. Pamiętała, aby do torby podróżnej włożyć mi ciepłą czapkę. To moja Mama. A teraz Tobie, Mamo chcę przedstawić kobietę, która zostanie moją żoną. Ona stanie się tą najważniejszą.

Może takie jasne przedstawienie sobie kobiet życia jednego mężczyzny pozwoliłoby uniknąć problemów wielu małżeństw i starć relacyjnych synowej czy zięcia z teściową. Może moje dzieci za te kilka dekad tak właśnie zrobią. Tylko co zrobię ja? Chciałabym być dobrą po Bożemu w każdej relacji, więc wyłuskałam trzy decyzje, które podjęłam, by za te kilkanaście lat lub więcej być (mam nadzieję) dobrą teściową.

Kiedy na świat przyszedł mój pierwszy syn, moje zazdrosne serce mamy odczuwało bunt, kiedy ktoś chciał go sobie przywłaszczyć (czytaj: przytulić, wycałować). Przecież to mój syn, ja go urodziłam. Nikt nie zna go tak, jak ja. Dbam o niego najlepiej, tylko ja wiem, dlaczego płacze. Sama sobie zaczęłam wytykać taką postawę. Kiedyś będę musiała zaakceptować, że nie będę na pierwszym miejscu. Jestem najważniejszą kobietą jego życia. Do czasu.

Moja mama ma teściową, sama jest teściową, ja mam teściową i prawdopodobnie nią będę. Czy to, jaką będę teściową jest wypadkową stylów trzech kobiet, które spotkałam w życiu? Myślę, że nie. To, jakie będziemy dla naszych synowych zależy od naszej dojrzałości, stanu małżeństwa oraz stylu relacji z synem. A dokładniej…

 

Kobiece skomplikowania

To jakie jesteśmy – my, kobiety – zależy po części od naszych doświadczeń. Nie oznacza to jednak, że jesteśmy skazane na określone zachowania. Upór, chęć stawiania zawsze na swoim, nieumiejętność zaufania drugiemu człowiekowi z powodu zranień z przeszłości, mają wpływ na każdą sferę życia. Przekłada się to na małżeństwo, rodzicielstwo i, w końcu, styl bycia teściową. Zaciętość kobiety i jej wytrwałość są dobre. Gdy nie są stosowane do ofensywy przeciw drugiemu człowiekowi.

Decyzja: Będę dbać o formację swojego serca, tak, aby nie patrzeć na świat i ludzi wokół przez pryzmat zranień i oczekiwań, ale mieć serce wyrozumiałe i współczujące, skore do rozmowy i szukania zgody.

 

Puste gniazdo

Okres wychowywania dzieci jest intensywną pracą (!) dla rodziców. Inwestycją, której odsetki widoczne są w życiu odrębnej istoty. To inwestowanie, budowanie człowieka pochłania rodziców niejednokrotnie tak, że oni sami – jako małżonkowie – zaczynają się od siebie oddalać. Nawet do tego stopnia, że w momencie kiedy ich dzieci zaczynają samodzielne życie, okazuje się, że pod jednym dachem mieszkają sobie dwie obce już osoby.

Brak wspólnych pasji, tematów rozmów, wspólnych zajęć pogłębia tylko niezręczne milczenie domu niegdyś gwarnego i wesołego. Ta pustka i tęsknota za radosną przeszłością skłania dwoje ludzi niepotrafiących się odnaleźć w rzeczywistości ciszy do angażowania się w życie młodego małżeństwa. Tam ta dławiąca pustka jest nieco zasypywana – gwarne wnuki, marzenia domowników, tyle umiejętności do pokazania, tyle wspomnień. Małżeństwa mogą być piękne po latach wspólnego życia. Mogą mieć marzenia, a nie tylko wspomnienia.

Decyzja: Będę dbać o moje małżeństwo – o nasze pasje, wspólne wyjścia, wieczory, wspólną modlitwę i codzienność między nami, by nie była tylko szarobura, ale zawsze z nutą radości.

 

Mama i syn

Moja przyjaciółka urodziła ślicznego, pulchnego, uśmiechniętego syna. Kiedy wpatrywałyśmy się w niego, podziwiając każdy centymetr małego ciałka, powiedziała, że nie wie, jak będzie mogła oddać go w przyszłości innej kobiecie. Potem przytuliła go jeszcze bardziej do siebie. Dziś jednak z uśmiechem powtarza mi, że moje maluchy są u mnie na jakiś czas – potem oddasz je innej kobiecie lub Bogu, pamiętaj.

Widzę, jak uczy swojego syna samodzielności, stawia przed nim małe wyzwania i powtarza mu, że da radę. Pozwala mu dorastać. Tłumaczy cierpliwie to, co dla niego wydaje się być zawiłe i nie do pokonania, stara się nie pozostawiać pytań bez odpowiedzi. Uśmiecha się i mówi, że go kocha. Chce, aby on umiał kochać i patrzeć na świat wartościami, jakie mu pokazuje. Mama nie może zawłaszczyć sobie życia swojego dziecka. Ona ma sprawić, aby ono umiało żyć.

Decyzja: Będę pokazywać świat dzieciom, nie uzależniając ich od siebie. Sama siebie nie uzależnię od moich dzieci.

 

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail