Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

To nasze serca są głuchonieme. Jezus przychodzi je uleczyć [komentarz do Ewangelii]

Shutterstock
Udostępnij

W dzisiejszej Ewangelii chodzi o uzdrowienie serca. O to, żebyśmy zaczęli się słuchać, mówić do siebie, patrzeć na siebie, przytulać się, okazywać sobie czułość i wchodzić w relacje.

W dzisiejszej Ewangelii przed Jezusem staje głuchoniemy. Próbuję sobie wyobrazić świat ludzi głuchoniemych. To niby ten sam świat, co ludzi słyszących i mówiących, a jednak inny.

Iwona Cichosz, Polka, która została Miss Świata Głuchych opowiada o swoim doświadczeniu z przedszkola, z którego ciągle wracała zapłakana. Inne dzieci nie mogąc z nią porozmawiać, odrzucały ją. Jak mówi, nauczycielki także. Jej marzeniem była gra w teatrze, zajmowała się pantomimą i chodzeniem na szczudłach. Kiedyś dostała propozycję pracy w jednym z teatrów, ale po czasie zrezygnowała, bo, jak wspomina, czuła, że to nie jest jej świat i nie czuła się pewnie wśród słyszących.

Wiecie, że ponad połowa głuchych w Polsce nie ma pracy? Pracodawcy nie chcą ich zatrudniać, myśląc, że ich niepełnosprawność będzie przeszkadzać w byciu efektywnym. Nawet sobie nie uświadamiałem dotąd, jak bardzo wyobcowani muszą się czuć ludzie, którzy nie mogą porozumieć się z większością społeczeństwa wokół siebie. Dziś głuchoniemi mają już swój język, dzięki któremu mogą „usłyszeć” innych i mówić.

Za czasów Jezusa głuchoniemy był skazany na całkowite niezrozumienie, co zapewne rodziło w nim ogromne poczucie samotności.

Myślę o nas, ludziach XXI wieku, o tym, jak bardzo jesteśmy społeczeństwem głuchoniemych. Chociaż mamy wykształcone aparaty mowy i słuchu. Chociaż docierają do nas dźwięki i potrafimy artykułować słowa. A jednak wiele badań pokazuje, że jesteśmy niesamowicie samotni i wyobcowani.

Możemy komunikować się błyskawicznie z ludźmi w każdej części świata, a jednocześnie jesteśmy społeczeństwem mającym ogromne problemy z nawiązywaniem relacji.

Głuchoniemy z dzisiejszej Ewangelii, to człowiek zamknięty w sobie: niezdolny podzielić się z innymi tym, co było w nim i niezdolny przyjąć tego, co oni chcieli mu przekazać. Żyjemy w czasach milionów słów, które nas otaczają, a jednak tak trudno siąść i usłyszeć drugiego człowieka, wsłuchać się w niego. Gadamy o wielu rzeczach, a jednak nie potrafimy mówić o tym, co naprawdę mamy w sercu. Głuchoniemi zamknięci w swojej samotności.

Iwona Cichosz w wywiadzie dla Aletei powiedziała, że współczuje słyszącym. Czego?

Trochę wam współczuję, kiedy nie patrzycie na siebie, rozmawiając. Kiedy zmuszam ludzi do kontaktu wzrokowego, są zawstydzeni, onieśmieleni, nie wiedzą, co mają zrobić, odwracają wzrok. A przecież to podstawowa zasada komunikacji z drugim człowiekiem i wyraz szacunku.

W innym z wywiadów tak przedstawiła różnice między ludźmi słyszącymi i niesłyszącymi:

Inaczej patrzymy na świat, mamy swoje zwyczaje – na przykład pukamy w stół, kiedy mówimy „smacznego”. Nie stosujemy wobec siebie zwrotów „pani”, „pan”, od razu przechodzimy na „ty”. Nie mamy tematów tabu, rozmawiamy szczerze i to, co mamy do powiedzenia, mówimy wprost. Dotyk jest dla nas czymś naturalnym.

Czytając to uświadamiam sobie, że to my, mówiący i słyszący, jesteśmy prawdziwymi niepełnosprawnymi. Wierzę, że Jezus może nas naprawdę uzdrawiać. Uzdrawiając głuchoniemego dotknął jego uszu i języka. W naszym przypadku raczej potrzebuje dotknąć serca i powiedzieć: „Effatha” – otwórz się!

Wiecie, jak rozwija się mowa u człowieka? Już po porodzie dziecko wydaje swój pierwszy krzyk i wybucha płaczem. To znaczy, że wykształcił się narząd mowy. Po pewnym czasie niemowlak zaczyna powtarzać gardłowe głoski typu: gli, ghy, tli, bli, abw… To potrafią robić wszystkie dzieci.

Jednak, kolejny etap, czyli gaworzenie, pojawia się już tylko u dzieci słyszących. Bez słuchu dziecko nie jest w stanie nauczyć się mówić. Na jednym z portali rodzicielskich znalazłem ciekawe spostrzeżenie: „Ale słuch to nie jedyny warunek. Trzeba jeszcze do malca mówić, rozmawiać z nim, zachęcać do interakcji, przytulać”.

Tak, w dzisiejszej Ewangelii chodzi o uzdrowienie serca. O to, żebyśmy zaczęli się słuchać, mówić do siebie, patrzeć na siebie, przytulać się, okazywać sobie czułość i wchodzić w relacje.

Kiedy Bóg stworzył człowieka, powiedział, że nie jest dobrze, żeby był sam. Nasze zranione serca sprawiają, że stajemy się samotni. Dlatego Jezus przychodzi leczyć nie uszy i język, ale naszej głuchonieme serca.

I czytanie: Iz 35, 4-7a
II czytanie: Jk 2, 1-5
Ewangelia: Mk 7, 31-37

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail