Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Jak Charles Aznavour przywołał Matkę Bożą w Bercy przed 20-tys. widownią

CHARLES AZNAVOUR
NICOLAS MAETERLINCK - BELGA MAG - BELGA
Udostępnij

W grudniu 2017 r. Charles Aznavour w wieku 93 lat dał koncert w Bercy. Wystąpił przed 20-tysięczną widownią. Zaprosił też Matkę Bożą.

Wtorek, 13 grudnia 2017 roku. Pada, jest zimno. Godzina 20:00. Ludzie na widowni z mokrymi włosami czekają, aż na scenie pojawi się poeta francuskiej piosenki. W 1963 roku napisał piękne słowa utworu „Retiens la nuit”, którą potem wykonywał Johnny Holiday.

Aznavour aż 96 razy koncertował w Bercy. Tamtego wieczoru po raz pierwszy śpiewa tu sam. Ale czego ma się obawiać po koncercie w Madison Square Garden w Nowym Jorku? Ostatni raz w Bercy występował na 70. urodziny Johnny’ego, 15 czerwca 2013 roku. Zaśpiewali razem wzruszający utwór „Sur ma vie”:

W życiu
Przyrzekłem ci pewnego dnia
Kochać cię aż do
Ostatniego z moich dni
I to samo słowo
Wkrótce zjednoczy nas
przed Bogiem i ludźmi

 

Charles Aznavour nie musi niczego udowadniać

W wieku 93 lat Charles Aznavour ma wciąż jasne, szczere oczy. Wszystkie jego utwory emanują delikatnością, współczuciem, są jak najdalsze od wszelkiej małości czy niegodziwości, tryskają radością.

Piękne dłonie drżą, ale pieśniarz tego nie ukrywa, przeciwnie, wyjaśnia pomiędzy utworami, że to normalne, nic dziwnego, tego wieczoru nie wziął lekarstw, które ograniczają drżenie, ale niestety, źle wpływają na głos. Ma tę pokorę ludzi, którzy już niczego nie muszą udowadniać.

Ale czuć, że ta pokora wynika jeszcze z czegoś. Wyraża się w dyskretnej elegancji, powadze, z jaką zwraca się do muzyków. Ani przez chwilę nie chce wydać się młodszy, sprawniejszy, nie próbuje umknąć starości, ale czasem trochę nieświadomie znów staje się jak dziecko. Zatańczy, zabawi głosem, zabłyśnie. Jak dziecko.

 

Charles Aznavour wzywa Maryję

Głos ma mocny i czasem trudno uwierzyć, że wydobywa się z tak kruchego ciała, jakie widzę z góry. I wreszcie rozumiem. Sala staje się niebieska. Charles Aznavour wydaje się jeszcze mniejszy, bardziej kruchy, w tej ogromnej sali, w tym błękicie, który tak lubił, zaczyna śpiewać, osamotniony, spokojny, im bardziej rozjaśnia się jego twarz, tym bardziej głos staje się mocniejszy.

Śpiewa… Ave Maria, z niewiarygodną mocą, Bercy milknie. A on wzywa Maryję, by pocieszyła płaczących, cierpiących. Ją, która najlepiej wie, co to ból.

To jest ta moc, którą emanują pokorni. Promyczek światła. Piękne to jest. „Amen” rezonuje w ogromnej sali, a światło ze sceny dosięga po kolei głów na widowni, jak promień nadziei. Reszta jest literaturą…

Oto jego Ave Maria:

Ave Maria
Ave Maria
Cierpiący przychodzą do Ciebie
Do Ciebie, która tyle wycierpiałaś
Rozumiesz ich troski
Podzielasz je
Mario odwagi

Ave Maria
Ave Maria
Ci, którzy płaczą, to Twoje dzieci
Ty, która oddałaś swojego syna,
By oczyścił ludzi
Z ich skalań
Mario Czysta

Ave Maria
Ave Maria
Ci, którzy wątpią, są w ciemności
Mario
Oświeć im drogę
Weź ich za rękę

Ave Maria
Ave Maria, Ave Maria
Amen

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail