Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Czworaczki, których miało nie być, poszły do przedszkola

SLATTERY CHILDREN
Udostępnij

Lekarze namawiali Grace i Jamesa, by zdecydowali się na aborcję dwojga z czwórki dzieci. Oni stanowczo odmówili.

Irlandzcy rodzice, Grace i James Slattery, mają czworo uroczych dzieci – Mollie, Lucasa, Lily-Grace i Amelię – które absolutnie uwielbiają. Gdyby poszli za radą lekarzy, dziś mieliby tylko dwoje z nich… Wcześniej para toczyła długą walkę z niepłodnością i cierpiała z powodu kilku poronień. Gdy dowiedziała się o poczęciu czworaczków, czuła, że doświadczyła cudu. Taka sytuacja zdarza się w naturze raz na 700 tys. poczęć!

„Kiedy naturalnie zaszłam w ciążę z czworaczkami, nie mogłam w to uwierzyć – walczyliśmy przecież przez trzy lata, cztery razy poroniłam” – wspomina Grace. Ale radość zamieniła się w smutek, gdy w 17. tygodniu ciąży lekarze zalecili jej aborcję. Usłyszała, że najlepiej, jeśli podda się „redukcji selektywnej” obejmującej dwoje nienarodzonych dzieci.

Razem z mężem stanowczo odmówili. „Mimo że oferowano nam aborcję dwójki dzieci przed narodzeniem, ponieważ zostały obarczone wysokim ryzykiem, zdecydowaliśmy, żeby decyzję podjął los. Byłam w siódmym niebie, gdy czworaczki urodziły się w maju 2014 roku”.

Dzieci „wybrane” na śmierć prawdopodobnie otrzymałyby śmiertelny zastrzyk chlorku potasu prosto do serc i pozostałyby w łonie, podczas gdy pozostała dwójka rosłaby i rozwijała się. W 17. tygodniu nienarodzone dzieci, które mają zostać abortowane, są zwykle poddawane brutalnej procedurze D&E (dilation and evacuation), w której dziecko jest dosłownie rozrywane, część po części.

Grace nosiła dzieci przez 32 tygodnie, wszystkie urodziły się bezpiecznie, a każde ważyło nieco ponad kilogram. Dziś są zdrowe i świetnie się rozwijają – także Amelia, której organy w dniu narodzin były w niewłaściwych miejscach. We wrześniu cała czwórka poszła do przedszkola, w takich samych mundurkach.

„Są zdecydowanie naszymi małymi cudami i wciąż nie możemy uwierzyć, że dostaliśmy czworo dzieci na raz – mówi ich mama. – Każde z nich kocha szkołę, a to, że noszą teraz mundurki znacznie ułatwia sprawę, bo próba wymyślenia czterech ubiorów każdego dnia zabiera dużo czasu”.

„Tęsknię za nimi, gdy idą do szkoły, ale dobrze mieć trochę spokoju i ciszy po lecie – dodaje. – Życie z czworaczkami jest napięte, ale za nic w świecie byśmy go nie zamienili”.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail