Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Gry wideo, w które (nie) zagrałby katolik

KATOLICKIE GRY KOMPUTEROWE
Udostępnij

Czy są produkcje, po które chętnie sięgnąłby katolik?

Gry komputerowe przestały być niewinną (bądź winną za całe zło) rozrywką dla najmłodszych, z której z wiekiem się wyrasta. Środowisko „gamerów” to dziś nie tylko nastolatkowie, ale i dorośli ludzie, którzy granie traktują jako odskocznię od trudów dnia codziennego. Nie dziwi więc fakt, że gry na stałe zagościły w kanonie elementów kultury obok książek, muzyki czy filmów. Próbując usystematyzować ten świat, zaczęliśmy tworzyć sobie osobną kategorię kultury chrześcijańskiej. I tak, w ramach niej czytamy książki katolickie, słuchamy muzyki religijnej i oglądamy chrześcijańskie filmy. A czy istnieją chrześcijańskie gry wideo? Czy są produkcje, po które chętnie sięgnąłby katolik? Albo odwrotnie, czy są takie gry, których trzeba unikać?

 

Ogarnij Arkę Noe(go)

Dla wielu graczy rok 1992 był przełomową datą. Na świecie pojawiła się wtedy pierwsza trójwymiarowa strzelanka o wdzięcznym tytule „Wolfenstein 3D”. W ramach rozgrywki wcielaliśmy się w postać amerykańskiego żołnierza Williama „B.J.” Blazkowicza (który ponoć ma polskie korzenie) i w pojedynkę, przy pomocy wirtualnej broni palnej zdobywaliśmy tytułową twierdzę Wolfenstein. Każdy chciał zobaczyć to cudo techniki, jakim była wówczas grafika 3D, ale nie każdy mógł jej zaznać, grając w słynnego, acz krwawego „Wolfa”.

To właśnie w trosce o najmłodszych studio Wisdom Tree wprowadziło na rynek „Super 3D Noah’s Ark”, które wizualnie przypominało słynnego „Wolfsteina 3D” jednak bez krwawej otoczki. Jak się łatwo domyśleć, wcielamy się w niej w patriarchę Noego, z którym ganiamy po arce, próbując uspokoić niesforne zwierzęta. Naszym głównym orężem jest… proca, ale nie byle jaka, bo za naboje służy nam jedzenie ze środkami usypiającymi. I tak uzbrojeni stajemy przed armią… stadem kóz, owiec i antylop. A te bronią się, kopiąc i plując. Na koniec każdego levelu stanie nam zmierzyć się z bossem… np. z wielbłądem albo słoniem.

Dzisiaj grafika produkcji może śmieszyć, a sama fabuła może szybko się znudzić. Jednak trzeba przyznać, że oldschoolowy „Super 3D Noah’s Ark” jest dosyć ciekawym przypadkiem próby adaptacji tego, co światowe na to, co „boże”.

 

Błogosławieństwo? +10 do wytrzymałości

Gry strategiczne albo się lubi, albo w nie się nie gra. Ta specyficzna, dla niektórych monotonna forma rozgrywki ma różne warianty. Twórcy umiejscawiają swoje produkcje we współczesnych miastach, odległych galaktykach etc. Choć największym powodzeniem cieszą się u nich wieki średnie. Wcielając się w rolę władcy, wznosimy zamki, spichlerze, koszary oraz… katedry i kościoły. Do nich rekrutowani są księża, którzy w naszym mikropaństwie spełniają ważną funkcję. Mogą błogosławić, czym zwiększają skuteczność innych postaci, a także leczyć. „Oddziały” księży można rekrutować w takich klasykach gier jak serie „The Settlers”, późniejsze edycje „Age of Empires” czy w bułgarskiej produkcji „Tzar – Ciężar Korony”.

Skoro już mowa o strategiach, to warto wspomnieć dosyć ciekawy projekt Lionhead Studios, a mianowicie dwie części i kilka dodatków gry „Black and White”. Jej wyjątkowość polega na tym, że wcielamy się w niej w… boga. A tak dokładnie to w jednego z bogów w świecie, w którym panuje teokracja. Dostajemy swoją grupkę, już nie poddanych a wyznawców, i poprzez własne dobre bądź złe decyzje walczymy o to, by uwierzyło w nas jak najwięcej mieszkańców. Chcąc być miłosiernym bogiem czynimy cuda uzdrowienia, podlewamy pola uprawne, dbamy, by naszym wiernym niczego nie zabrakło. Gdy jednak chcemy być okrutni, ciskamy w małych ludzi piorunami albo zsyłamy na nich inne kataklizmy.

 

Z krzyżem na wampiry

Ostatnie lata to wysyp gier z cyklu „survival horror”, w których naszym jedynym zadaniem jest nie dać się zabić. Jeżeli nie gonią nas zombie to inne złe moce, a te jak wiadomo z mrocznych produkcji boją się słońca, czosnku i… dewocjonaliów.

Gra „Nosferatu” jest nawiązaniem do klasycznego niemego horroru z 1922 r., o tym samym tytule. Cała akcja toczy się na początku XX w. i przedstawia walkę o ocalenie rodziny głównego bohatera i reszty ludzkości. Uzbrojeni w krzyż i wodę święconą przeciwstawiamy się hordzie wygłodniałych istot z piekła rodem. Poszczególni członkowie rodziny zabarykadowani są w różnych częściach olbrzymiej posiadłości Malachi, gracze zaś wcielając się w postać bohatera muszą odnaleźć każdego z nich i zaprowadzić do bezpiecznego miejsca w zamku.

Niestety, developerzy sięgając w swoich produkcjach po wątki religijne, robią to równie celnie, co reżyserzy filmowi. Często sprowadzają chrześcijańskie symbole do roli straszaka na diabły. Oczywiście, niesie to przesłanie, że złe duchy upadają przed mocą bożą, ale sam Bóg jest jakby na marginesie tej walki.

 

Zagrajmy w „Kler”

Niedawno polski niezależny producent „Delirma”, zapowiedział pojawienie się w 2019 r. gry o znaczącym tytule „Priest Simulator”. O ile inne gry typu symulator przyzwyczaiły nas do dbania o szczegóły, by poprzez rozrywkę gracz dowiedział się czegoś więcej, np. o realiach życia na farmie, tak chętni sprawdzenia się w byciu wirtualnym księdzem, będą musieli obejść się smakiem, ponieważ produkcja jest raczej krzywym zwierciadłem stanu duchownego.

Całość sprawia wrażenie specyficznej wariacji Jakuba Wędrowycza z opowiadań Andrzeja Pilipiuka. Wcielając się w rolę wiejskiego księdza, będziemy mieli dostęp do „boskich mocy”, które to dadzą nam możliwość… np. wymiany koła w naszym maluchu przy użyciu telepatii. Głównym antagonistą wyświęconego bohatera jest rogaty, biegający po lesie diabeł. Aby go pokonać, musimy kupić na bazarku specjalną broń. Czy zdążyłem już wspomnieć, że mamonę w grze zdobywamy podczas kolędy i sprawowania sakramentów?

Czy „Priest Simulator” okaże się komercyjnym sukcesem czy może przepadnie w czeluściach Steama? Czas pokaże.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail