Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Studenci na misjach – co ich ciągnie w dalekie kraje?

STUDENCI NA MISJACH
Shutterstock
Udostępnij

Już od 5 lat krakowscy studenci wspomagają placówki misyjne Zgromadzenia Księży Misjonarzy św. Wincentego a Paulo oraz Sióstr Miłosierdzia.

Na pomysł studenckich wyjazdów misyjnych wpadły Olga Figiel oraz Emilia Klimasara. To one w 2013 r. podjęły misję – pierwsza na Madagaskarze, a druga na Ukrainie. „Tam odkryłyśmy, jak wiele jest do zrobienia. I że misjonarze – ojcowie, księża czy siostry zakonne – naprawdę potrzebują pomocy świeckich, by móc skupić się na zadaniach ewangelizacyjnych” – opisuje Olga.

 

Od edukacji po medycynę

Na początku znalazło się 4 śmiałków, którzy podjęli dzieło misyjne na Czerwonej Wyspie. Wszystko w ramach projektu M3, czyli „Młodzi-Misje-Madagaskar”. „Budowaliśmy od zera, ale z pomocą przyszli nam zarówno księża misjonarze, jak i ludzie dobrej woli, którzy uznali nasze zamierzenia za potrzebne. Tak znalazło się i dofinansowanie wyjazdów, jak i pokrycie kosztów niezbędnych szkoleń” – wspomina Emilia.

Po Madagaskarze przyszedł czas na Benin w Afryce Zachodniej. A potem pomocy potrzebowali mieszkańcy Ukrainy i Kazachstanu. Zadania, z którymi musieli zmierzyć się wolontariusze, były przeróżne.

„Na Madagaskarze udało się nam między innymi stworzyć punkt edukacji w zakresie opieki nad noworodkami czy stworzyć przestrzeń pod budowę porodówki i żłobka. W Afryce wspomagaliśmy działalność biblioteki. A na Ukrainie z kolei wsparliśmy doposażenie punktu pomocy medycznej dla bezdomnych oraz przygotowanie świetlicy środowiskowej” – wymienia Olga.

Jak przyznają sami wolontariusze, praca na misjach zmienia przede wszystkim perspektywę patrzenia na drugiego człowieka, jak i codzienne życie. „Dzieci często trzeba było zachęcać do organizowanych przez nas aktywności, co wynika z podejścia do przyszłości – ludzie tam chcą tylko przeżyć kolejny dzień. Bardzo cieszyło, kiedy nasze propozycje edukacyjne trafiały i stawały się inspiracją nie tylko dla dzieci, ale i dorosłych” – mówi Łukasz Rosa, który pracował na Madagaskarze.

Wyjazd uświadomił mi, jak wiele rzeczy jest dla nas zwyczajnych, których tamci ludzie po prostu nie posiadają, na przykład środków opatrunkowych czy rękawiczek. I że każde wsparcie jest ważne – i to przez wyjazd na misje i to poprzez złożenie datku. Bo nie jest istotne, czy są oni tysiące kilometrów od nas. To nasi bliźni i potrzebują konkretnej pomocy – zaznacza Magda Wszołek, która posługiwała medycznie na Czerwonej Wyspie.

Obecnie w Krakowie działa blisko 70 wolontariuszy. Zaangażowanie studentów nabrało oficjalnego wymiaru, ponieważ blisko 2 lata temu stworzyli oni Stowarzyszenie MISEVI Polska. Jest ono składową międzynarodowego Stowarzyszenia Świeckich Misjonarzy św. Wincentego a Paulo. W całej Polsce skupia ponad 100 członków.

 

Okiem rodzica

Czy zrozumienie decyzji dziecka o podjęciu misji jest proste dla rodziców? Jak przyznaje Anna Wszołek, mama Magdy, łatwiej było jej zrozumieć wyjazd córki na Ukrainę niż na Madagaskar. „Jakoś czułam, że to bliżej i w razie czego mogę ją wspomóc. Jednak spotkania przed wyjazdem upewniły mnie, że wszystko jest dobrze przygotowane. Dlatego zachęcam innych rodziców, by nie bać się i wspierać dziecko w podejmowaniu tak szlachetnych inicjatyw, które niezwykle kształtują jego osobowość” – podkreśla.

Potwierdza to Małgorzata Brzana, której córka Martyna pracowała w Kazachstanie. „Było trochę obaw na początku, ale potem przyszła duma, jak i dostrzeżenie owoców tych wyjazdów. Nie tylko w córce, która zobaczyła, jak w trudnych warunkach żyją ludzie, co bardzo ją wzmocniło i dodało wewnętrznej mądrości. Zmieniło to także nas, gdyż cała rodzina zaczęła się interesować dziełami misyjnymi” – opowiada.

 

Kościół misyjny

Z młodych są dumni ich duchowi opiekunowie. „Na początku nie wiedziałem, co powiedzieć na pomysł młodych. Jednak byli bardzo przekonani do tego, że świeccy powinni wspierać misjonarzy. I krok po kroku, z pasją i niezwykłym rozmachem, swoje założenia wcielają w życie. Stali się naprawdę mocną i przynoszącą wiele energii częścią wielu placówek misyjnych. To bardzo potrzebne – ocenia ks. Antoni Miciak CM, dyrektor Sekretariatu Misyjnego Zgromadzenia Księży Misjonarzy oraz duszpasterz MISEVI Polska.

Olga Figiel, która jest pomysłodawczynią misji żaków, zaznacza, że są one niezwykłą szkołą Kościoła misyjnego. „Z jednej strony to niezwykłe, gdy ktoś przyjmuje cię z serdecznością jako ucznia Chrystusa na drugiej półkuli. Z drugiej, to bardzo uczy odpowiedzialności za los ludzi i świat, który wspólnie tworzymy. To niezwykłe doświadczenie jedności w wierze ponad podziałami kulturowymi, którą nie wyraża się tylko słowami, ale czynami zmieniającymi rzeczywistość potrzebujących w różnych zakątkach globu” – podsumowuje.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail