Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Trzej Królowie potrzebowali ciemności, by trafić do Jezusa [komentarz do Ewangelii]

ELQUI VALLEY
Shutterstock-Jess Kraft
Udostępnij

Trzej Królowie potrzebowali ciemności, żeby trafić do Jezusa. To nie dzień, ale noc była ich sprzymierzeńcem. Zresztą także noc jest czasem, w którym rodzi się Jezus w Betlejem.

Kiedy patrzysz w niebo nocą, wydaje się, że przede wszystkim jest tam ciemność. Czarna zasłona, na której pojawiają się mniej lub bardziej widoczne, małe, jasne punkciki, czyli gwiazdy. Gdyby zebrać światło i czerń, to zdecydowanie ciemności jest więcej. Ale bez tej ciemności nie byłoby widać gwiazd. Jeśli spojrzysz na niebo w dzień, owszem, jest jasne, ale nie zobaczysz żadnych gwiazd.

 

Zanieczyszczenie światłem i rezerwaty ciemności

Najpiękniejsze niebo nocą widziałem w Rwandzie. Cały czas mam w pamięci ten niesamowity obraz Drogi Mlecznej, jak ze zdjęcia. Mogłem cały czas leżeć i wpatrywać się w to afrykańskie niebo, na którym było widać cudowny gwiazdozbiór. Czekałem na zapadnięcie zmroku, żeby znowu móc spojrzeć w gwiazdy.

W Rwandzie niebo jest tak niesamowite dlatego, że Afryka jest praktycznie wolna od zanieczyszczenia światłem. Słyszeliście o tym rodzaju zanieczyszczenia? Jest to nadmierne oświetlenie nocne spowodowane przez jego sztuczne źródła. Największe jego natężenie jest w Europie, Ameryce Północnej, Japonii: tam, gdzie duże miasta emitują dużo sztucznego światła.

W odpowiedzi na to na świecie tworzy się specjalne obszary chronione przed tym zanieczyszczeniem. Nazywane są parkami ciemnego nieba lub rezerwatami ciemności.

 

Trzej Królowie potrzebowali ciemności, żeby trafić do Jezusa

Mędrcy ze Wschodu, którzy przychodzą oddać pokłon nowo narodzonemu Jezusowi, szli, wpatrując się w gwiazdę. Można przypuszczać, że poruszali się więc głównie w nocy. Nawet jeśli szli w dzień, to tylko w nocy mogli sprawdzić położenie gwiazdy i skorygować swoją trasę. Potrzebowali ciemności, żeby trafić do Jezusa. To nie dzień, ale noc była ich sprzymierzeńcem. Zresztą także noc jest czasem, w którym rodzi się Jezus w Betlejem. „Światłość w ciemności świeci” – jak pisze św. Jan w prologu swojej Ewangelii.

Dla mnie dzisiejsza uroczystość Objawienia Pańskiego jest niesamowicie ważna i potrzebna. Od długiego czasu obrazem mojego życia, także mojej wiary, jest noc. Dzień jest czasem, w którym człowiek czuje się pewniej, bezpieczniej niż w nocy. Ja nie czuję się ani pewnie, ani bezpiecznie. Jest we mnie więcej pytań niż odpowiedzi. Jest więcej kryzysu niż stabilności. Jest więcej słabości niż siły. Zdecydowanie więcej we mnie jest ciemności niż światła.

Nieraz myślałem nad tym, że trzeba doświetlić to moje życie, bo przecież im więcej światła, tym lepiej. A może wcale nie lepiej. Może to pokusa, która tak naprawdę służy tylko zanieczyszczeniu światłem. Może potrzebny jest mój rezerwat ciemności, żeby można było zobaczyć gwiazdy. Może wśród nich jest ta, która prowadzi do Jezusa.

 

Czy potrzebuję doświetlić moje życie?

Muszę przyznać, że w tej ciemności, która jest trudnym doświadczeniem, naprawdę widzę jasne znaki Bożej miłości. Wydaje mi się nawet, że widzę je mocniej niż wtedy, kiedy w moim życiu wydawało się być więcej światła. Teraz zostało mi już tylko to: ufać w Bożą miłość. I to prowadzi mnie do Jezusa, bo tylko w Nim widzę tę Miłość, która jest naprawdę bezwarunkowa, darmowa, akceptująca mnie takiego jaki jestem, nie potępiająca. I to właśnie moja noc stała się drogą do odkrywania tej prawdy.

Tak, znałem te hasła z różnych rekolekcji, konferencji ewangelizacyjnych, ale dopiero idąc przez ciemną noc, zacząłem odkrywać, że to jest prawda: On naprawdę mnie kocha. Właśnie w tych moich nocach On zdaje się rodzić jako Emmanuel – Bóg ze mną. To w tych moich nocach odkrywam Go jako Boga współczującego, litościwego. To właśnie w nocy, kiedy nie mam nic pewnego, jeszcze bardziej rozwinęła się moja nadzieja. Bo nie mam nic więcej poza nadzieją.

Może wcale nie potrzebuję doświetlać mojego życia. Może Bóg zaplanował go jako rezerwat ciemnego nieba. Żeby zobaczyć na nim tę gwiazdę, która prowadzi do Betlejem, gdzie w nocy objawiła się Miłość.

I czytanie: Iz 60, 1-6
II czytanie: Ef 3, 2-3a. 5-6
Ewangelia: Mt 2, 1-12

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail