separateurCreated with Sketch.

Codziennie woził syna na wózku na zajęcia. Stał się “tatą” całej grupy

SCHOOL
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Dolors Massot - publikacja 12.03.19
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Dzięki pokornemu oddaniu synowi zaskarbił sobie sympatię uczniów i nauczycieli.

Wszyscy studenci, którzy szkolą się na nauczycieli kształcenia podstawowego na kampusie Puerto Real uniwersytetu w Kadyksie (Hiszpania) znają Juana José Lucero Domíngueza. Jest młodym mężczyzną z poważną niepełnosprawnością, który każdego dnia zjawia się na zajęciach dzięki kochającemu ojcu.

Tata studentów

Studenci postanowili oddać hołd mężczyźnie, który dzień w dzień pchał swojego syna na wózku inwalidzkim na zajęcia i z powrotem. Tak, aby Juan José mógł otrzymać edukację najlepszą z możliwych. 

Juan, ojciec Juana José, czasami zostawał pod drzwiami, a czasem pił kawę, nim zawiózł syna na kolejne zajęcia. Ale z biegiem czasu wykładowcy i studenci zapraszali go, by także wchodził do sali. W końcu wszyscy zaczęli go uważać za członka grupy.

Koledzy Juana José, pełni podziwu dla jego ojca, postanowili okazać mu swoją wdzięczność i przywiązanie. Umieścili więc jego zdjęcie w księdze absolwentów – co prawda bez przysługujących tej okazji zielonych szat, ale z wszystkimi pozostałymi honorami. Pod zdjęciem i jego nazwiskiem umieścili podpis: "Ojciec Juana José i nas wszystkich...".

SCHOOL
Todoorlas

Lekcja pokory

Juan José udowodnił, że jest w stanie studiować pomimo fizycznej niepełnosprawności. Przed podjęciem studiów nauczycielskich uzyskał stopień naukowy z matematyki. To wszystko było możliwe dzięki pełnemu wsparciu jego ojca. Matka Juana José zmarła w trakcie porodu – Juan zdecydował więc, że będzie dla syna i matką, i ojcem. Pozostawał wierny temu celowi – aż do dnia, kiedy Juan José spełnił swoje marzenie o byciu nauczycielem.

Sam Juan jest również swego rodzaju nauczycielem: "Dał nam wszystkim wielką lekcję pokory. Nigdy nie chwalił się tym, co robi dla syna" – mówi jeden ze studentów.

Ale wielkoduszność Juana na tym się nie kończy - podczas czterech lat towarzyszenia synowi w koledżu, oferował innym studentom podwózkę. Opisują go jako uśmiechniętą, kochającą osobę, która umila dzień. Wygląda więc na to, że tytuł "ojca nas wszystkich" jest w pełni zasłużony.

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.