Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Cienka granica między miłością a nienawiścią [Komentarz do Ewangelii]

COUPLE
Shutterstock/Freedom Studio
Udostępnij

Między wjazdem Jezusa do Jerozolimy a Wielkim Piątkiem jest zaledwie pięć dni. W liturgii Niedzieli Palmowej to jedynie kilkanaście minut. Kilkanaście minut dzieli entuzjastyczne wołanie „Hosanna” i potrząsanie gałązkami palmowymi od okrzyków „ukrzyżuj, ukrzyżuj” oraz potrząsania głowami w geście pogardy i obrzydzenia.

Dzisiejsza liturgia jest wstrząsająca w tym szybkim przejściu między tymi dwoma momentami. Początek jest manifestacją uwielbienia wobec Jezusa. Tłum przyjmuje Go jak króla, uznaje w Nim oczekiwanego mesjasza, otwiera przed Nim szeroko bramy Jerozolimy, wiwatuje. Tak przyjmują Tego, który ich uzdrawiał, rozmnażał dla nich chleb.

Prawdopodobnie mieli nadzieję, że rozwiąże ich problemy, zapewni dostatnie życie, uczyni ich naród potężnym. Widzieli w Nim wypełnienie ich pragnień. Ale kiedy stanął przed nimi na dziedzińcu pretorium kompletnie bezbronny, upokorzony, niemający w sobie nic z potężnego króla i zwycięskiego mesjasza, musieli czuć się rozczarowani. Taki Jezus nie spełniał ich oczekiwań. Dosyć łatwo w tym momencie było ich podburzyć przeciwko Niemu. Odwrócili się od Niego, zgodzili się, żeby wyrzucić Go na śmietnik. Golgota była wówczas śmietnikiem Jerozolimy. „Hosanna” zmieniło się w „ukrzyżuj”.

 

Od bohatera narodowego do hejtu

Kiedy wsłuchuję się w zmienność nastrojów liturgii Niedzieli Palmowej, przypominają mi się komentarze związane z naszą reprezentacją piłki nożnej. Pamiętam zachwyt, kiedy podczas Mistrzostw Świata 2016 we Francji doszli do ćwierćfinałów. Wracających piłkarzy witano z wielkim entuzjazmem. Robert Lewandowski był wówczas niemalże bohaterem narodowym, kiedy w meczu ćwierćfinałowym w setnej sekundzie meczu strzelił bramkę Portugalczykom. Dwa lata później, kiedy gra naszej reprezentacji była zupełnie inna i ponosiliśmy druzgoczące porażki, wówczas na naszych piłkarzy posypał się ogromny hejt. Nie mówię o konstruktywnej krytyce gry. To był prawdziwy hejt.

Robert Lewandowski z bohatera narodowego stał się celem ataku. Mówiono, że chodzi mu tylko o pieniądze, że bardziej zależy mu na grze w reklamach niż na boisku itp. Jak łatwo stawiamy ludzi na cokołach i jak łatwo ich stamtąd zrzucamy. Wystarczy, żeby nie spełnili naszych oczekiwań. Jak cienka jest linia w naszym sercu między miłością a nienawiścią. Dzieje się wówczas tak, kiedy chcemy w drugim kochać tak naprawdę siebie samego. Kiedy kochamy drugiego, a nie siebie w nim, wówczas przyjmujemy go takim, jakim jest. Miłość nie odwraca się od drugiego w momencie jego słabości. Wręcz przeciwnie, ona jeszcze bardziej jest wówczas z drugim.

 

Miłość, która się nigdy nie odwraca

W Niedzielę Palmową wpatrujemy się w taką miłość – w Jezusa ukrzyżowanego. Kiedy człowiek zawiódł Boga i poszedł drogą grzechu, Bóg nie odwrócił się od człowieka. Wręcz przeciwnie, Bóg stał się człowiekiem, przybliżył się do niego jeszcze bardziej. Bóg nie odpowiedział nienawiścią, ale miłością, której szczyt objawił się na krzyżu.

Jest taka Miłość, która nigdy się nie odwraca od człowieka, nawet jeśli sama zostaje zraniona. Jest taka Miłość, która w ogóle nie szuka siebie, ale cała daje siebie. Jest taka Miłość, której ramiona otwarte są na każdego, niezależnie od jego aktualnej kondycji, od tego czy jest na szczycie, czy na dnie. Jest taka Miłość, która sama dała się ukrzyżować, ale nigdy nie stanie w tłumie, żeby krzyczeć „ukrzyżuj”. Jest taka Miłość, która jest pewna, wierna i nigdy nie zmieni o nas zdania. Miłość, która raz na zawsze dokonała wyboru, że będzie nas kochać.

Ewangelia wjazdu Jezusa do Jerozolimy: Łk 19, 28-40

I czytanie: Iz 50, 4-7

II czytanie: Flp 2, 6-11

Ewangelia męki Pańskiej: Łk 22, 14 – 23, 56

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail