Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Skandal w Watykanie? Dlaczego papież uklęknął przed politykami z Sudanu? [ANALIZA]

Udostępnij

Żeby zrozumieć – a tym bardziej, żeby uczciwie ocenić – gest Franciszka, trzeba znać szereg faktów oraz kontekst wydarzenia.

Podstawowe fakty

Gest Franciszka, który miał miejsce w Watykanie podczas spotkania z przywódcami afrykańskiego kraju, wywołał lawinę komentarzy, wątpliwości i dyskusji. Jak należałoby go wytłumaczyć? Czy wpisuje się on w tradycję nietypowych i zaskakujących gestów papieży w ostatnich dekadach?

Czytaj także: Bezprecedensowy gest papieża. Błaga przywódców Sudanu o pokój, potem pada do ich stóp [WIDEO]

Przypomnijmy podstawowe fakty: w dniach 10-11 kwietnia do Rzymu przyjechało czterech najważniejszych polityków Sudanu Południowego – najmłodszego państwa na kontynencie afrykańskim. Przy zakończeniu spotkania w Domu Świętej Marty obecny był papież Franciszek. Nieoczekiwanie uklęknął on przed południowosudańskimi liderami i pocałował ich stopy, błagając o zawarcie trwałego pokoju i ostateczne zakończenie bratobójczej wojny.

Zamieszkany w większości przez chrześcijan kraj najpierw walczył wiele lat o uniezależnienie się od w większości muzułmańskiego Sudanu. Po uzyskaniu suwerenności w 2011 roku, targany jest konfliktem pomiędzy dwoma największymi plemionami: Dinka i Nuer. Dochodzą do tego konflikty graniczne o roponośne pola z Sudanem.

W ciągu dekady intensywnego konfliktu dochodziło do czystek etnicznych, w których zginęło kilkadziesiąt tysięcy ludzi, wielkich fal migracji (blisko 2,5 mln osób straciło dach nad głową) oraz głodu i epidemii. Kolejne rozejmy i porozumienia wypracowywane przez społeczność międzynarodową okazywały się nietrwałe i kruche. Obecnie Sudan Południowy jest jednym z najbardziej ubogich i jednocześnie niestabilnych krajów na świecie.

Po wielkich wysiłkach dyplomatycznych jesienią ubiegłego roku zwaśnione strony podpisały porozumienie pokojowe w stolicy Etiopii. Na jego mocy skłócone plemiona i politycy w maju tego roku podzielą się odpowiedzialnością za rządy i stworzą koalicyjny system władzy.

 

Rekolekcje u Franciszka: ostatnia deska ratunku

Przyjazd południowosudańskich liderów do Rzymu nie miał jednak charakteru oficjalnej wizyty dyplomatycznej. Urzędujący prezydent Salva Kiir Mayardit – katolik i członek plemienia Dinka, jego największy rywal Riek Machar – prezbiterianin pochodzący z plemienia Nuerów, skłócony z pozostałą dwójką Taban Deng Gai oraz Rebecca Nyandeng De Mabior, wdowa po legendarnym przywódcy walk o niepodległość Johnie Garangu, również należąca do plemienia Dinka, uczestniczyli w dość niecodziennym wydarzeniu jak na strony przewlekłego i krwawego konfliktu politycznego.

Były to… dwudniowe rekolekcje narodowe. Wzięli w nich udział nie tylko wymienieni wyżej przywódcy, ale również przedstawiciele kilku Kościołów chrześcijańskich z Sudanu Południowego. Co bowiem warto podkreślić, były to rekolekcje ekumeniczne.

Pomysł ich zorganizowania pojawił się w ubiegłym roku równolegle w kilku Kościołach. Jego głównymi autorami byli stojący na czele światowej wspólnoty anglikańskiej arcybiskup Canterbury Justin Welby i były zwierzchnik Szkockiego Kościoła Prezbiteriańskiego John Chalmers. Od strony rzymskokatolickiej włączyły się w organizację rekolekcji Stolica Apostolska i Konferencja Wyższych Przełożonych Zakonnych Afryki i Madagaskaru. Na miejsce modlitewnego skupienia wybrano Watykan. Fakt, że odbyły się one w Wielkim Poście, w nieodległym czasie od najważniejszych dla chrześcijan świąt Zmartwychwstania nie jest przypadkowy.

Czytaj także: Czy pokój w Sudanie Południowym, o który błagał papież Franciszek, jest możliwy?

 

Metanoja i skandal dla świata

Papież zwracając się do skłóconych polityków przypomniał, że pokój nie jest tylko i wyłącznie dziełem ludzkim, ale darem Bożym i jednym z pierwszych owoców Męki i Zmartwychwstania Chrystusa. Słowami „pokój wam” przywitał Zbawiciel uczniów, którzy po ukrzyżowaniu przeżywali jeden z największych kryzysów w swoim życiu duchowym.

Do ogarniętych lękiem przed własną niedoskonałością, tak mocno ujawnioną w nocy z Wielkiego Czwartku na Wielki Piątek i zwykłym strachem przed reakcją ludzi, Zmartwychwstały przynosi ukojenie i nadzieję. Ten pozytywny i niezwykle optymistyczny element cudu paschalnego, mimo że oczywisty, jest jednak często zapominany i pomijany.

Jezus nie przychodzi do uczniów wypominać im, że zawiedli na całego, a mówiąc dobitniej – stchórzyli pod presją dynamiki wydarzeń. Przynosi pokój, a więc sam wybacza i każe, aby oni wybaczyli samemu sobie i bliźnim. Takie warunki, wielka metanoia (przemiana) każdego z nas i zwrócenie się ku drugiemu człowiekowi tworzą fundament na czas Pięćdziesiątnicy i Zesłanie Ducha Świętego.

Tego potrzebuje młody Sudan Południowy i wszystkie inne narody i społeczności pogrążone w traumach, cierpieniach i ranach. Bez tej głębokiej, osobistej zmiany, rekolekcje przed Wielkanocą zawsze pozostaną tylko tradycyjnym rytuałem, który spowszednieje i wyblaknie.

Całujący stopy przywódców Sudanu Południowego i błagający ich o zachowanie pokoju Franciszek może być swoistym skandalem dla współczesnego świata. Budzi swoisty dysonans poznawczy w coraz bardziej rozpowszechnionej rzeczywistości żywiącej się nienawiścią i odbieraniem godności innym. Dotykającej nie tylko krajów ubogiego Południa, ale również sytego świata półkuli północnej. Kultury konfliktu, w której coraz mniej potrafimy wybaczać innym i ich rozumieć, gdzie słowo „pokora” praktycznie zniknęło z codziennego słownika.

Zauważmy, Franciszek uklęknął przed członkami rożnych Kościołów chrześcijańskich. Politycy, którym pokazał ten gest, z pewnością są dalecy nie tylko od ideału, ale w wielu przypadkach zwyczajnie zawiedli lub nawet ponoszą bezpośrednią odpowiedzialność za bratobójczy konflikt w swojej ojczyźnie.

Papież nikogo jednak nie osądził, sam uniżył się i na kolanach błagał o realizację wielkiego daru i błogosławieństwa, które przez krzyż i ciemną noc cierpienia prowadzi do jasnego poranku Zmartwychwstania. Czy jest jakiś inny, lepszy sposób osiągnięcia pokoju i miłości niż pokora?

Czytaj także: Masz odwagę umywać stopy tym, z którymi się na co dzień ścierasz? Rozmowa z prymasem Polski

 

Gest z tradycjami

Dobitny i mówiący wiele więcej niż tysiące słów gest Franciszka nawiązuje do innego, znamiennego zachowania jednego z poprzedników obecnego papieża, Pawła VI. 16 grudnia 1975 roku, w dziesiątą rocznicę historycznego, wzajemnego odwołania przez biskupa Rzymu i ekumenicznego patriarchę Konstantynopola Atenagorasa ekskomunik i klątw rzuconych podczas rozłamu w 1054 roku, do Watykanu przybył wysłannik Konstantynopola – Meliton, prawosławny metropolita Chalcedonu (obecnie Kadıköy – dzielnica Stambułu). Wziął on udział w mszy papieskiej w Kaplicy Sykstyńskiej, podczas której oznajmiono o rozpoczęciu instytucjonalnego dialogu teologicznego pomiędzy Kościołem rzymskokatolickim i Cerkwią prawosławną.

Po usłyszeniu tej wiadomości papież wstał, uklęknął przed metropolitą Melitonem i ucałował jego stopy. Historycy Kościoła zinterpretowali wówczas ten gest jako pokutę za zachowanie Watykanu podczas nieudanego soboru zjednoczeniowego ze Wschodem we Florencji w 1439 roku, gdzie prawosławnych biskupów zmuszono do całowania stóp papieża Eugeniusza IV.

 

Dyplomacja oparta na wierze

Wzruszające papieskie gesty, jak i same rekolekcje w Watykanie, wpisują się w coraz bardziej dostrzeganą także w świeckich środowiskach dyplomatycznych i politycznych potrzebę prowadzenia tzw. faith-based diplomacy (dosł. dyplomacja oparta na wierze). W ostatnich latach naukowcy anglosascy po wielu badaniach i analizach historycznych doszli do wniosku, że religia nie musi być czynnikiem powodującym podziały, ale może stanowić sposób na rozwiązanie wielu przewlekłych i trudnych konfliktów pomiędzy narodami.

Dlatego coraz częściej zachęca się, aby w trudnych negocjacjach politycznych i międzynarodowych brali udział nie tylko duchowni, ale i zaangażowani działacze chrześcijańscy, jak również aby w proces dialogu i pojednania pomiędzy zwaśnionymi stronami włączali się zwykli wierni, już na poziomie codziennego życia swoich wspólnot i parafii.

Czytaj także: Franciszek: W Poranek Wielkanocny obmyjcie wodą oczy Waszych dzieci

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail