Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Przez 41 dni szedł pieszo do św. Rity. W sercu niósł wiele konkretnych próśb i intencji

PIELGRZYM
Jens Ottoson | Shutterstock
Udostępnij

Dlaczego wybrał się właśnie tam? Przeczytajcie jego historię.

Włodzimierz Oleksy pochodzi z Powroźnika w powiecie nowosądeckim. To właśnie w Nowym Sączu znajduje się pierwsze w Polsce sanktuarium św. Rity.

Mężczyzna udał się pieszo do Cascii, miasta w Umbrii we Włoszech, niosąc ze sobą wiele intencji. Dlaczego wybrał się właśnie tam?

 

Dobra żona dzięki wstawiennictwu św. Rity

„22 maja we wspomnienie św. Rity poznałem swoją żonę podczas studenckich praktyk na Wojkowej. Po tylu latach wiem, komu zawdzięczam to, że żona jest dobra, spokojna i cierpliwa. Będę w czasie pielgrzymki dziękował także za nią, za swoją rodzinę, za to, że mieszkam w górach, że wypasamy owce i mamy piękną hodowlę” – wyliczał mężczyzna przed wyruszeniem w drogę dziennikarce „Gościa Niedzielnego”.

 

W intencji młodych ludzi i nie tylko

Włodzimierz Oleksy w rozmowie dodał, że będzie szedł do Cascii również w intencji młodych ludzi „przeżywających w czterech ścianach swoje dramaty” i tych, którzy myślą o samobójstwie.

Chciał podziękować także za nowosądeckie sanktuarium. Warto wspomnieć, że 19 maja 2019 roku kościół Matki Bożej Niepokalanej w Nowym Sączu w diecezji tarnowskiej został ogłoszony Sanktuarium św. Rity. Erygowania parafii dokonał bp Andrzej Jeż. W tym miejscu 26 lat temu bp Piotr Bednarczyk dokonał poświęcenia obrazu św. Rity. Od tamtej pory wierni tłumnie gromadzą się na cyklicznych nabożeństwach ku czci świętej i z nadzieją zanoszą swoje prośby i błagania.

 

Doświadczenie duchowe, którego nie zapomni

Do klasztoru dotarł szczęśliwy. Pokonał pieszo 1600 km i zajęło mu to 41 dni. Przed wyruszeniem w drogę wziął ze sobą płatki czerwonych róż – to jeden z symboli św. Rity. I to właśnie o niej mówi się jako świętej od róż – zimą w jej ogrodzie miały zakwitnąć te kwiaty.

Jak Włodzimierz Oleksy wspomina wyprawę? „To było unikatowe przeżycie bogate w duchowe doświadczenia” – mówi w rozmowie z „Gościem”.

 

Piechotą na spotkanie papieża

To nie pierwsza taka podróż pana Włodzimierza. 40 lat temu, gdy papież Jan Paweł II przyjechał do Oświęcimia, on nie mógł spotkać się z Ojcem Świętym. Postanowił więc, że w ramach zadośćuczynienia pójdzie do niego, do Rzymu. Tak się stało.

W Watykanie był w sumie trzykrotnie. Pierwszy raz wyruszył w roku 1981, podczas ferii zimowych. Nie miał wiele pieniędzy przy sobie, zaledwie 10 dolarów w kieszeni. Do Jana Pawła II dotarł po 33 dniach wędrówki. Papież zażartował wówczas z niego, że przyszedł do Rzymu na wagary.

 

Płatek róży jako dowód wdzięczności

Dla Pana Włodzimierza wyprawa do Cascii była wyjątkowa. Zresztą nie tylko dla niego, bowiem tysiące pielgrzymów udają się co roku do tego miejsca, by prosić św. Ritę o pomoc. Znajduje się tam klasztor sióstr augustianek, gdzie zakonnica spędziła resztę swojego życia i zmarła w opinii świętości.

Sarkofag (szklana trumna) z jej nienaruszonym przez czas ciałem znajduje się w bazylice – sanktuarium, a w Kościele katolickim Rita czczona jest jako święta od spraw trudnych i beznadziejnych.

Mężczyzna pozostawił siostrom w Cascii płatek róży w podziękowaniu za ich pomoc i gościnne przyjęcie.

Korzystałam: tarnow.gosc.pl; misericors.org

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail