Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

„Umieralnia”, „stamtąd się nie wraca”. Czy hospicjum to dobre miejsce do umierania?

HOSPICJUM
pikselstock | Shutterstock
Udostępnij

Tylko 16 proc. Polaków uważa, że hospicjum (stacjonarne lub domowe) to miejsce, w którym chory otrzyma najlepszą opiekę. Jednocześnie wśród najczęstszych skojarzeń z placówką hospicjum padają takie hasła jak „umieralnia”, „stamtąd się nie wraca” czy „bezsilność”.

Założone przez ks. Jana Kaczkowskiego Puckie Hospicjum w kampanii „Ostatnie Chwile Szczęścia” chce sprawić, by tego typu miejsce przestało kojarzyć się nam z „miejscem do umierania”, a zaczęło ze spokojem w obliczu odchodzenia. Hospicjum wydało „Raport o dobrym umieraniu”, w którym obok wyników badania opinii zawarto komentarze ekspertów i praktyków pracujących na co dzień w puckiej placówce.

 

„Takie miejsce”…

Ważną częścią pracy psychologów w hospicjum jest oswojenie z nim rodziny odchodzącego. Niechęć do tego typu miejsc często wynika z oczywistych względów – opiece paliatywnej podlegają bowiem ci, których leczenie nie przynosiło oczekiwanych rezultatów. Skierowanie bliskiej osoby w stanie terminalnym do hospicjum kojarzymy z poddaniem się i sytuacją bez wyjścia, od których w życiu codziennym tak często uciekamy.

W naszej kulturze temat umierania jest wypierany i zapomniany, stanowi dla nas tabu. W ten sposób narasta w nas stres i strach związany z odejściem – zarówno naszym, jak i naszych bliskich. Takim nastrojom sprzyja postępująca medykalizacja śmierci. Ponad połowa Polaków umiera w szpitalach, gdzie ostatnie dni i godziny życia coraz częściej upływają w obcym otoczeniu, bez możliwości zauważenia ostatnich pragnień. Odchodzący w szpitalach nierzadko czują się samotni, zdezorientowani i przestraszeni.

Bliskość śmierci i nasz strach stanięcia w jej obliczu skutkuje wyparciem jakiegokolwiek tematu związanego z odchodzeniem. Dzieci swoich rodziców nie chcą słyszeć o ich ostatniej woli, kwestiach pochówku czy możliwości przejścia pod opiekę hospicyjną. Pojęcie medycyny paliatywnej kojarzy co drugi z nas, ale tylko 2% osób wie, że są specjaliści tej dziedziny – czyli paliatywiści. Przed hospicjami staje trudne zadanie oswojenia bliskich chorego z miejscem, w którym będzie spędzał swoje ostatnie chwile.

Wielu z nas wypiera myśl o śmierci bliskich, a unikanie placówek oferujących opiekę paliatywną zdaje się być metodą na odroczenie pożegnania. Ci, którzy powierzyli opiece hospicyjnej bliską osobę, czują wyrzuty sumienia. Polacy na hasło „hospicjum” przywodzą takie skojarzenia jak „stamtąd się nie wychodzi”, „szybkie umieranie”, „bezsilność”, „tej nazwy się nie wypowiada”. Tym bardziej ważne jest to, aby zakiełkowała w nas myśl i rozkwitła świadomość, że hospicjum to miejsce bezpieczne i kojące, które wychodzi naprzeciw potrzebom chorego. Powierzenie pod opiekę bliskiej osoby powinno napawać myślą, że jest on pod stałą, troskliwą, kompleksową opieką ludzi, którzy są oswojeni z trudnym tematem śmierci oraz posiadają wiedzę, jak postępować, aby odchodzący czuł komfort, zrozumienie i szczęście, których być może nie miał szansy zaznać w trakcie swojego życia.

Opieka paliatywna i hospicyjna ma za zadanie poprawić jakość życia chorych, zapobiegać bólowi oraz go uśmierzać, a także łagodzić cierpienia psychiczne – nie tylko odchodzących, ale również jego rodziny i bliskich. To ważne, aby w naszej świadomości budował się i utwierdzał obraz hospicjum jako miejsca, w którym odchodzący osiąga spokój ducha, który będzie mu towarzyszył na ostatniej drodze. Naszym zadaniem jest, aby społeczeństwo odkryło takie miejsca na nowo. W hospicjum stoimy ramię w ramię z odchodzącym oraz jego bliskimi na ostatniej wspólnej ścieżce. Chcemy, aby przeszli ją ze spokojem w sercu – mówi Anna Jochim-Labuda, dyrektor Puckiego Hospicjum.

Czytaj także: O czym marzą umierający ludzie? Odpowiada psychoonkolog z Hospicjum Świętego Krzyża

 

Niezastąpiona rola bliskich w odchodzeniu

Niemal co drugi Polak uważa, że osoba w terminalnym etapie choroby nowotworowej może być szczęśliwa. Tym potrzebom naprzeciw wychodzą hospicja. W swoim działaniu dążą one do minimalizacji problemów, zaspokojenia potrzeb umierającego oraz uważności otoczenia na prawdziwe potrzeby chorego, dając tym samym szansę bliskim i choremu na dobre, świadome umieranie. Tym bardziej ważne jest to, aby w naszej zbiorowej świadomości zrodziła się myśl, że kierowanie bliskich do hospicjów jest komunikatem „kocham cię i chcę twojego dobra, to miejsce, w którym możesz zapomnieć o dotychczasowych problemach i skupić się na ostatnich chwilach szczęścia, a to jest teraz najważniejsze i nic poza tym szczęściem nie powinno nas obchodzić”.

Skierowanie bliskiego do hospicjum to nie wstyd, choć w takim poczuciu wielu z nas dojrzewało przez lata. Kompleksowa opieka, jaką zapewnia personel hospicyjny ma za zadanie jak najbardziej ulżyć nieuleczalnie choremu na jego ostatniej drodze. Chodzi tu o ulgę fizyczną, ale też psychiczną – nasza kampania Ostatnie Chwile Szczęścia przekonuje do tego, że etap odchodzenia może być etapem szczęścia. Nie powinniśmy pogrążać się w paraliżującym smutku i strachu przed śmiercią, a skupić się na tym, aby jak najlepiej przeżyć z bliskimi chwile, dzięki którym odchodzący człowiek zazna radości, a jego bliscy zapamiętają go uśmiechniętego – mówi Anna-Jochim Labuda, dyrektor Puckiego Hospicjum.

 

Nikt nie zna się tak dobrze na odchodzeniu, jak pracownicy hospicjum

Hospicjum to miejsce, w którym grupa profesjonalistów zaopiekuje się chorym i jego bliskimi. Ten wyjątkowy czas, jakim jest odchodzenie oraz stopniowe żegnanie się z bliskimi, często potrzebuje poparcia ze strony specjalistów – opiekunów medycznych, psychologów, dietetyków, rehabilitantów czy osób duchownych. Kojarzone ze smutkiem miejsca w rzeczywistości mają przynieść pewnego rodzaju ulgę. Chory pacjent ma szansę na relaks, spełnianie marzeń i spokojne spojrzenie na pewne sprawy z dalszej perspektywy. To miejsce na refleksję, pojednanie z bliskimi czy nawet zapalenie papierosa. Pozbawiona chaosu, specjalistyczna pomoc, zarówno medyczna, jak i opiekuńcza, sprawia, że pacjent w tych ważnych, ostatnich chwilach nie musi cierpieć fizycznie, egzystencjonalnie oraz duchowo, a w poczuciu szczęścia skupić się wyłącznie na tym, by jak najlepiej pożegnać się ze swoim życiem doczesnym.

My, chorzy, wcale nie potrzebujemy pocieszactwa. Potrzebujemy bliskości. Potrzebujemy przekazu: nie bój się, jestem przy tobie, kocham cię, nigdy cię nie zostawięks. Jan Kaczkowski.

Źródło: Raport Puckiego Hospicjum „Raport o dobrym umieraniu”, Zymetria, czerwiec 2019.

Czytaj także: Dzieci z Arki Noego grają dla rówieśników czekających na hospicjum w Wilnie

Czytaj także: Internauci nie szczędzą pieniędzy na wiejskie hospicjum. „Wypruję sobie dla tego pomysłu flaki”

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail