Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Zwykli ludzie, którzy promieniują duchowym blaskiem

Udostępnij

Przyciągają do siebie innych, którzy pytają ich: „Skąd ty to masz?”.

Usłyszeć padający śnieg

W Kanadzie na terytorium Nunavut znajduje się najdalej wysunięty na północ stale zamieszkany punkt na świecie. Baza Alert służy jako stacja meteorologiczna i jednocześnie wojskowy punkt obserwacyjny dla potencjalnych pocisków nuklearnych dalekiego zasięgu nadlatujących z Azji.

Do najbliższych oznak cywilizacji trzeba przemierzyć kilkaset kilometrów. Pomoc dociera tutaj dopiero po kilkunastu godzinach i to wyłącznie przy dobrej pogodzie. To właśnie w tym niezwykłym miejscu jeden z pracowników doświadczył tego, czym jest prawdziwa cisza.

Ostatnio udało mi się zapoznać ze świadectwem jednego z pracowników bazy, który spędził w niej ponad 3 lata. Opowiadając o życiu w odludnym miejscu, wspominał, że zaledwie 817 kilometrów od Bieguna Północnego panuje już całkowita cisza.

Nie jest to jednak zwykły brak dźwięków. Pierwsze tygodnie pobytu w stacji meteorologicznej były –  jak to sam określił – „koszmarem”. Oficer wspominał: „Dookoła bazy rozpościera się przerażająca pustka. Gdyby nie świadomość, że są ze mną koledzy, można by powiedzieć, że znalazłem się na samym dnie lodowego piekła.

Jednak nie to było najbardziej przerażające. Już pierwszego dnia zauważyłem, że w powietrzu unosi się jakiś dziwny szmer. Spojrzałem przez okno i zdałem sobie sprawę, że w tej głębokiej ciszy daje się usłyszeć padający śnieg. Po wyjściu z budynku każdy dźwięk wydawał mi się niezwykle ostry i przenikliwy, do tego stopnia, że słyszałem skrzypiący lód pod nogami, własny oddech i bicie mojego serca.

Nie było to przyjemne doświadczenie. Miałem wrażenie, że wychodzi ze mnie głęboko ukryty strach przed pustką i ciszą, która mnie otacza. Pomyślałem, że w pewien sposób stoję nad krawędzią, gdzie spotykają się ze sobą życie i śmierć”.

 

Cisza uszlachetnia życie duchowe

Cisza, której doświadczył ten człowiek, wydobyła z niego uczucia, których wcześniej sobie nie uświadamiał. Była okazją do tego, żeby usłyszeć i zobaczyć rzeczy, które nie są dostrzegalne w innych okolicznościach.

Prawdę tę można odnieść także do życia duchowego. Cisza bowiem jest niezwykle potrzebna każdemu człowiekowi, który prowadzi życie duchowe. To właśnie dlatego wybieramy się na rekolekcje, w ciszy adorujemy Jezusa i krzyż, milczymy w czasie podniesienia.

Cisza sprawia, że zaczynamy odczuwać to, co ukrywa się po hałasem codzienności. Wychodzą z nas wtedy najgłębsze pokłady uczuć, obaw, a jednocześnie pełni zachwytu dotykamy tajemnicy, która się w nich ukrywa. Cisza i milczenie wymagają od człowieka cierpliwości i wytrwałości, konfrontacji z samym sobą. Skłaniają do spotkania z własnym sercem.

Ludzie, którzy potrafią spotykać się z Bogiem w ciszy, promieniują niezwykłym duchowym blaskiem. Przyciągają do siebie innych, którzy pytają ich: „Skąd ty to masz?”. Cisza uszlachetnia życie duchowe i wprowadza w nieznane rejony pustyni, gdzie duch ludzki może spotykać się ze Stwórcą.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail