Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

„Krzyczącym z bólu wkładano w usta gips”. Zbrodnia Pomorska 1939 kosztowała życie 30 tys. Polaków

Polacy aresztowani podczas „akcji oczyszczającej” w Gdyni. Wrzesień 1939 / Wikipedia
Udostępnij

W związku z obchodami 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej należy przypominać o Zbrodni Pomorskiej. Termin ten sformułowany i propagowany przez pracowników Instytutu Pamięci Narodowej wydaje się najbardziej adekwatny. Była to pierwsza po wybuchu II wojny światowej tak wielka niemiecka akcja eksterminacyjna wymierzona w polską ludność cywilną.

W pierwszych miesiącach działań wojennych na Pomorzu zamordowano ok. 30 tys. osób. Mimo tak dużej skali krwawe wydarzenia z jesieni 1939 r. słabo funkcjonują dziś w świadomości społecznej Polaków.

Na początku września 1939 r. na Pomorzu Gdańskim, w ramach polityki administracji III Rzeszy, zaczęły powstawać lokalne oddziały niemieckiej straży obywatelskiej złożone z miejscowych Niemców (Selbstschutz). Organizacja, do której wstąpiło na Pomorzu ponad 38 tys. osób, formalnie miała charakter obronny. W rzeczywistości służyła realizacji celów III Rzeszy, a także do załatwiania osobistych porachunków z polskimi sąsiadami.

 

Lasy śmierci

Przyszłe ofiary zatrzymywano na ulicach, dworach, miejscach pracy. Polaków gromadzono na posterunkach policji, w budynkach starych fabryk, piwnicach byłych gmachów szkolnych, koszarach wojskowych, zabudowaniach gospodarczych. W tych prowizorycznych aresztach znęcano się nad zatrzymanymi. Do bicia używano pejczy, desek z gwoździami czy wideł. W Rypinie szczuto psami, gdzie indziej wbijano gwoździe w plecy, a wołającym o pomoc i krzyczącym z bólu wkładano w usta gips.

W starogardzkim więzieniu ze szczególnym okrucieństwem traktowano księży, zwłaszcza tych o niemiecko brzmiących nazwiskach. Kobiety – nauczycielki były torturowane i niejednokrotnie gwałcone. Ci, którym udało się przeżyć tortury, stawali przed tzw. sądem ludowym. Po takim „sądzie” ofiary wywożono do miejsc kaźni. Najwięcej egzekucji odbyło się w lasach w okolicach większych miejscowości (Lasy Piaśnickie, Lasy Szpęgawskie, Lasy Hopowskie, Lasy Skarszewskie, itd.). Niemcy dokonywali eksterminacji Polaków także w żwirowniach, piaskowniach (Paterek, Mniszek, Małe Czyste), okopach, rozległych dolinach, parkach miejskich, na polanach.

 

30 tysięcy

Jak wynika z ustaleń historyków, od 25 do 30 proc. ofiar nie zginęło w wyniku rozstrzelania, tylko zostało zamordowanych w „dołach śmierci” tępymi narzędziami, najprawdopodobniej kolbami karabinów i łopatami. Z sądowo-lekarskich oględzin ciał ofiar, które przeprowadzono po wojnie w Zakładzie Medycyny Sądowej Akademii Medycznej w Gdańsku, wynika, że kaci strzelali do klęczących lub leżących ludzi od tyłu, tak aby zabici upadali twarzą do grobu. Rannych dobijano uderzeniami kolb karabinowych lub grzebano w grobie bez dobijania.

Wielu Polaków zostało jedynie postrzelonych i udusiło się w grobach po przysypaniu piaskiem oraz przygnieceniu przez inne ciała. Tylko nielicznym udało się przeżyć egzekucję – uciec lub wygrzebać się spod stosu ciał. Po wojnie złożyli relacje świadczące o bestialstwie sprawców.

Historycy szacują, że jesienią 1939 r. na Pomorzu Gdańskim Niemcy zamordowali ok. 30 tys. osób, przede wszystkich przedstawicieli polskiej inteligencji, ale również polskich rolników, robotników, rzemieślników, Żydów i osoby chore psychiczne.

Skala zbrodni na Pomorzu Gdańskim w 1939 r. była największa w tym czasie spośród zbrodni niemieckich w okupowanej Polsce. Jednocześnie była to pierwsza po wybuchu II wojny światowej tak wielka akcja eksterminacyjna wymierzona w ludność cywilną. Jak podkreślają historycy IPN, zarówno skala, jak i charakter zbrodni niemieckich na obszarze przedwojennego województwa pomorskiego w 1939 r., a także rola Selbstschutz Westpreussen, są to argumenty przemawiające za potrzebą wprowadzenia do edukacji i pamięci narodowej nowego pojęcia – Zbrodnia Pomorska 1939. Naukowcy IPN zaznaczają, iż Zbrodnia Katyńska czy Zbrodnia Wołyńska stały się już częścią pamięci narodowej Polaków. Tak powinno się stać również ze Zbrodnią Pomorską 1939 r.

Pisząc powyższy tekst korzystałem z publikacji IPN „Zbrodnia Pomorska 1939” Tomasz Ceran, Izabela Mazanowska, Monika Tomkiewicz, Warszawa 2018

Antoni Szymański, Senator RP / Gdańsk

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail