Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

„Madonna Orędowniczka” z Łeby. Ewangelik namalował Maryję dla katolików

Fot. Miejska Biblioteka Publiczna w Łebie
Udostępnij

Ewangelik namalował maryjny obraz dla katolików, Niemiec dla Polaków! Tuż po wojnie… Z braku płótna malował na prześcieradle, a do malowania użył farb służących do odnawiania łodzi rybackich, ponieważ innymi farbami wówczas nie dysponował.

W nadmorskiej Łebie przy ulicy Powstańców Warszawy znajduje się pa­rafialny kościół pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, w któ­rym pracują oo. Oblaci Maryi Nie­pokalanej. Wchodząc do kościoła, widzimy na ścianie, z lewej strony prezbiterium, obraz Matki Bożej znany jako „Madonna Orędow­niczka”, „Madonna z Morza” albo „Orędowniczka Rybaków”.

Czytaj także: Obrazy, które udowadniają, że Maryja była (też) zwyczajną mamą

Maryja depcze węża, stojąc na kuli ziem­skiej, otoczonej przez wzburzone morze, na którym widać też mio­tane falami łodzie. Maryja rozkłada dłonie, z których wychodzą świetli­ste promienie, na głowie ma koronę, a wokół Jej głowy, zamiast aureoli, widnieje napis: „O Marjo bez grze­chu poczęta, módl się za nami”. Ob­raz ma ok. 2 metry wysokości i ok. 1 metr szerokości.

Jeśli pominąć elementy morskie, jest to dość typowe przedstawienie Maryi Niepokalanej i nie byłoby może nic szczególnego w tym ob­razie, gdyby nie osoba jego twórcy oraz historia powstania. Obraz ten namalował bowiem… ewangelik! Obraz „Madonny Orędowniczki” namalował dla polskich katolików tuż po wojnie niemiecki ewangelik Max Pechstein.

Max Pechstein (1881–1955) był światowej sławy niemieckim eks­presjonistą, należał do Pruskiej Aka­demii Sztuki, jego obrazy trafiały do najbardziej prestiżowych galerii ma­larskich. Jednak po dojściu Hitlera do władzy, gdy obowiązkowa stała się ideologia narodowego socjali­zmu, ekspresjonizm został potępio­ny jako pozostałość burżuazyjnej dekadencji, a Max Pechstein popadł w niełaskę. Został usunięty z Akade­mii, obrazy jego były usuwane z ga­lerii.

Pechstein przeniósł się więc na niemieckie „kresy wschodnie”, czyli na Pomorze. Zamieszkał w Łebie (Leba), którą już znał i do której od wielu lat lubił przyjeżdżać. Popadł w biedę i żeby móc się jakoś utrzy­mać, chwytał się różnych zajęć.

W marcu 1945 r. Łeba została za­jęta przez wojska sowieckie, a krótko potem zaczęli przyjeżdżać Polacy, wygnańcy z terenów dotychczaso­wej wschodniej Polski. Wkrótce do Łeby przyjechał też pierwszy polski duszpasterz o. Mieczysław Cieślik OMI, przysłany przez prowincja­ła oblatów.

Wiadomo było, że po wojnie granice zostaną przesunięte i Łeba znajdzie się w Polsce. Na razie jednak kościół wciąż funkcjonował jako niemiecki kościół ewangelicki, Polacy zaś urządzili dla siebie pro­wizoryczną kaplicę w hali sportowej (dziś mieści się tam kino „Rybak”).

O. Cieślik zwrócił się do mieszka­jącego jeszcze w Łebie Maxa Pechste­ina z prośbą o namalowanie obrazu do polskiej kaplicy. Pechstein chętnie spełnił prośbę, zwłaszcza że bardzo potrzebował środków do życia i fun­duszy na wyjazd do Berlina. Z bra­ku płótna malował na prześcieradle, a do malowania użył farb służących do odnawiania łodzi rybackich, po­nieważ innymi farbami wówczas nie dysponował.

Chociaż podjął się tego „dla chleba”, to jednak, jak sam zanotował w swoich osobistych zapiskach, malowanie tego obrazu stało dla niego wielką radością i dodawało mu siły. Ewangelik namalował ma­ryjny obraz dla katolików, Niemiec dla Polaków! Prawdziwy ekume­nizm w praktyce i prawdziwe zasy­pywanie przepaści.

Naprawdę Duch Święty tchnie kędy chce…

historialeby.pl

 

Na obrazie, oprócz motywów typowych dla przedstawień Maryi Niepokalanej (dokładnych wskazó­wek zapewne udzielił malarzowi Cieślik), Pechstein dołączył moty­wy morskie: wzburzone fale i łodzie. Nowi polscy mieszkańcy Łeby musie­li od zera uczyć się trudnego zawodu rybaka i potrzebowali w tym pomocy Madonny Orędowniczki.

Max Pechstein opuścił Łebę i do śmierci mieszkał w Berlinie Zachod­nim. Znów cieszył się uznaniem, przywrócono go do Akademii Sztu­ki, otrzymał odznaczenia państwo­we. Do Łeby oczywiście nigdy już nie przyjechał, dziś przyjeżdżają tam czasem jego potomkowie.

Jeśli zdarzy nam się kiedykolwiek przyjechać, choćby w czasie letniego urlopu, do nadmorskiego kurortu w Łebie, zachodźmy do kościoła przy ul. Powstańców Warszawy i zwróćmy uwagę na ten obraz. Modląc się, po­lećmy też Bogu samego Maxa Pech­steina.

Był to jedyny obraz sakralny w całej jego malarskiej karierze. Nic nie dzieje się przez przypadek. Może sam doznał orędownictwa Tej, której obraz tak chętnie sporządził dla no­wych Łebian i może tego orędownic­twa bardzo potrzebował… „O Marjo, bez grzechu poczęta, módl się za nami!”.

Autor: ks. Maciej Zachara MIC
Tekst pochodzi z kwartalnika „Z Niepokalaną”.

Czytaj także: Sukienki Maryi Jasnogórskiej. Te piękne stroje powstały z miłości do Bożej Matki

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail