Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
sobota 31/10/2020 |
Św. Alfonsa Rodrigueza
home iconKościół
line break icon

Taizé: Polacy i Niemcy we Wrocławiu. „Przepraszam za to, że w 1939 najechaliśmy Polskę”

TAIZE, WROCŁAW

fot. archiwum prywatne

Zuzanna Raczkowska - publikacja 08.03.20

Jako Niemiec ma się poczucie, że tu najlepiej zamilknąć. W Polsce szczególnie towarzyszyło mi uczucie, że mamy za sobą historię, w której Niemcy bardzo zawinili. W tym miejscu chciałbym prosić Ciebie i Twój kraj o wybaczenie za krzywdy wyrządzone przez naszych przodków.

Dla wielu Taizé we Francji jest miejscem wyciszenia i modlitwy. Natomiast Spotkania Młodych – corocznie organizowane w innym mieście europejskim – to nie tylko przestrzeń do kontemplacji. To także okazja do bardzo żywej wymiany doświadczeń i poglądów.

Właśnie podczas tegorocznego spotkania Taizé we Wrocławiu rozmawiam z Martinem (26 lat) i Svenem (26 lat) z Niemiec. Kiedy widzę Martina po raz pierwszy, trzyma w ręku polską książkę o papieżu Janie Pawle II, zadaje pytania. Svena interesuje już od lat historia II wojny światowej. Właśnie w takiej atmosferze rozmawiamy – o doświadczeniu Taizé w Polsce, we Wrocławiu i o polsko-niemieckiej historii.

Zuzanna Raczkowska: Jakie są wasze dotychczasowe doświadczenia z Taizé? Byliście już kiedyś w Taizé? Czy braliście udział w innych europejskich spotkaniach?

Martin: W europejskich spotkaniach uczestniczę już od spotkania w Strasburgu (czyli od roku 2013). A więc po kolei: byłem w Strasburgu, Rydze, Bazylei, we Wrocławiu i jeszcze w Walencji. Rzeczywiście jest to z jednej strony duchowe przeżycie, a z drugiej okazja do wymiany międzynarodowej i pojednania. Dwa w jednym.

Sven: Pierwszy raz biorę udział w Europejskim Spotkaniu Młodzieży. Przedtem trzy razy byłem w Taizé we Francji. To ciekawe, że Martin mówi właśnie o wymianie. Ponieważ Wrocław to moje pierwsze międzynarodowe spotkanie i pierwsze spotkanie z tak dużą grupą ludzi z innych krajów, przeżywam je inaczej niż pobyt w Taizé we Francji.

Taizé jest dla mnie miejscem duchowego wyciszenia i modlitwy. Niemcy tworzą tam zawsze naprawdę silną grupę. W naszej grupie biblijnej w Taizé było chyba osiem osób, ale tylko dwie nie pochodziły z Niemiec. A teraz jest na odwrót. W naszej grupie we Wrocławiu tylko trzy osoby są z Niemiec. Reszta pochodzi z Polski, z Czech… a więc z krajów Europy Wschodniej.


TAIZE

Czytaj także:
Z Taizé do Wrocławia – czyli skąd się wzięły Europejskie Spotkania Młodych?

Mieszkacie razem u polskiej wrocławskiej rodziny, prawda? Jak wam się podoba?

Martin: To rodzina, która mieszka ze swoim autystycznym synem. Porozumiewamy się z pomocą translatora. Matka napisała nam dzisiaj, że wierzy we fragment Pisma Świętego, w którym Jezus mówi, że wszystko, coście temu najmniejszemu uczynili, mnieście uczynili. I miała na myśli właśnie nas, gości.

Powiedziała nam od razu, że mamy czuć się tak, jakbyśmy byli u siebie i robić wszystko to, co normalnie robilibyśmy w domu. Mimo że znajduje się w tak trudnej sytuacji, a jej syn wymaga stałej opieki, okazała nam tak wielką gościnność.

Czy Taizé towarzyszy wam również na co dzień? Czy głównie uczestniczycie w spotkaniach wyjazdowych?

Martin: Tak, raz w tygodniu w miejscowości, z której pochodzę, we Freising koło Monachium, odbywa się modlitwa małej grupy w duchu Taizé. Czasami idę tam, by pomodlić się z innymi, ale bywa, że przygotowuję też sam teksty modlitwy.

Sven: Studiuję we Freiburgu i chociaż modlitwa Taizé odbywa się co tydzień około południa w kościele uniwersyteckim, nigdy tam nie byłem. Wziąłem jednak udział w modlitwie Taizé w duszpasterstwie akademickim.

A czy jakiś aspekt spotkania we Wrocławiu okazał się dla ciebie szczególnie wyjątkowy, Martin?

Martin: Przy tym spotkaniu towarzyszyła mi mocno myśl, która dla nas Niemców jest bardzo ważna – że w społeczeństwie wciąż istnieje granica na Wschodzie. Przejście do krajów zachodnich jest łatwiejsze niż do krajów wschodnich.

Nie chciałbym, żeby zabrzmiało to deprymująco, ale w Niemczech wciąż istnieje niewidzialna bariera na Wschód, którą ze względu na tak odmienny język czy być może strach przed własną przeszłością, trudno jest pokonać.

O tegorocznym spotkaniu we Wrocławiu opowiedziałem mojemu dobremu przyjacielowi, który ma 75 lat i był małym dzieckiem, kiedy wojna dobiegała końca. Odparł, że to dosyć ryzykowne przedsięwzięcie i że w ten sposób wyraża się jakieś oczekiwanie względem Polaków. Tak mocno pracowało w nim doświadczenie napaści Niemiec na Polskę, że sam fakt, iż jedziemy tam jako Niemcy wydawał się mu nie do pomyślenia.

Coraz mocniej docierało do mnie to, że to spotkanie nie będzie takie jak poprzednie. Wówczas myślałem: dobrze, po prostu tam pojedźmy. Ale jako Niemiec ma się poczucie, że tu najlepiej zamilknąć. Trzeba trochę się wycofać, bo Niemcy wszędzie prowadzili wojnę i najazdy na i poza Europę. W Polsce szczególnie towarzyszyło mi uczucie, że mamy za sobą historię, w której Niemcy bardzo zawinili.

Czy waszym zdaniem Taizé może stać się miejscem pojednania między Niemcami i Polską?

Martin: Myślę, że tak. W tym miejscu chciałbym jednak tak jak tylko potrafię prosić ciebie i twój kraj o wybaczenie za krzywdy wyrządzone przez naszych przodków, za te bardziej i mniej świadome. Przepraszam za to, że w 1939 r. z różnych stron najechaliśmy Polskę i zabiliśmy tysiące ludzi i kontynuowaliśmy nasze działania, i  to nie tylko wobec żołnierzy ale także kobiet i dzieci, księży i rzemieślników i wszystkich tych, którzy nie pasowali nazistom. I także za to, że Niemcy systematycznie zabijali, zgładzili w Auschwitz 1,5 milionów Żydów.


TAIZE WE WROCŁAWIU

Czytaj także:
„Dzięki Taizé odkryłem Boga, który jest dobry i prawdziwy”. Wrocław to szansa na twoje duchowe odkrycia

Czasy, w których żyjemy są jednak zupełnie inne. Teraz jesteście tutaj, we Wrocławiu. Jak wygląda wasz kontakt z Polakami?

Sven: Bardzo cieszy mnie rozmowa z tobą, ponieważ mój angielski nie jest najlepszy. To wspaniałe, że możemy porozmawiać po niemiecku. Z innymi młodymi Polakami rozmawiam po angielsku, co też mniej więcej zdaje egzamin. Jednak dużo trudniej jest mi nawiązać relację z generacją naszych rodziców czy dziadków.

Myślę, że twoje pokolenie zdążyło już usłyszeć od swoich dziadków te okropne historie, ale być może nie gra to tak wielkiej roli. Jednak w kontakcie ze starszą generacją mam wyrzuty sumienia i jest mi przykro z powodu II wojny światowej.

Co chcielibyście zabrać do Niemiec z tego spotkania?

Martin: Myślę, że bardzo, bardzo wiele. Na początku chciałbym wymienić oczywiście polską gościnność, o której wiele mówi się w Taizé. W Niemczech powinniśmy się tego znowu nauczyć.

Kolejnym obrazem Polski, który mnie urzekł w naszej małej grupie były nasze rozmowy o uchodźcach. Bardzo mnie ujęła otwartość tej grupy. Również w Bazylei spotkałem Polaków i dyskutowaliśmy na temat napływu uchodźców. Wówczas wyczułem ogromny strach. Obawa i wstręt do uchodźców są mi obce.

Myślę, że rozmawialiśmy wtedy ze studentem prawa. Chłopak powiedział, że ma nadzieję, że Polska nie przyjmie żadnych uchodźców. Nie mogłem tego zrozumieć. Dostrzegłem również duży strach przed islamem.

Dzisiaj, w naszej małej grupie odebrałem to zupełnie inaczej. Dzięki temu zmienił się mój obraz Polski. Teraz widzę wielką otwartość tutejszej młodzieży. Bardzo mnie to urzekło.

Sven: Trudno to ocenić. Dla mnie był to dopiero początek tej drogi. Musiałbym jednak bardziej zgłębić temat polsko-niemieckiego pojednania. Może warto byłoby stworzyć małe polsko-niemieckie grupy i dać im możliwość dyskusji na temat wspólnej historii?

Chciałbym nawiązać więcej kontaktów z Polakami i porozmawiać z nimi o pojednaniu i o moim doświadczeniu. Kto wie, może spotkam polskich studentów Erasmusa i nadarzy się ku temu okazja?


BRAT ROGER, TAIZE

Czytaj także:
Br. Wojciech z Taizé: Nasza wspólnota już poprzez samo istnienie jest znakiem jedności

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
II wojna światowamłodziNiemcyTaizéWrocław
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
Philip Kosloski
5 świętych, których ciała nie uległy rozkłado...
Theresa Aletheia Noble
Dobra spowiedź. 10 cennych rad od księży
Mathilde de Robien
Imiona, które noszą w sobie pieczęć Boga. Moż...
ABORCJA
Michał Lubowicki
Twoja wiara nie ma nic do rzeczy w kwestii ab...
PAPIEŻ PRZYTULA CHOREGO MĘŻCZYZNĘ
Marine Soreau
„Papież nie bał się mnie objąć”. Opowieść czł...
ST JOSEPH,THE WORKER CARPENTER, JESUS,CHILDHOOD OF CHRIST
Philip Kosloski
Ta starożytna modlitwa do św. Józefa podobno ...
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś [28 paździe...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail