Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Franciszek Brodniewicz – porzucił aktorstwo, by walczyć w Powstaniu Warszawskim

FRANCISZEK BRODNIEWICZ
fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe
Udostępnij

W polskiej kinematografii Franciszek Brodniewicz na zawsze pozostanie uosobieniem przedwojennego dżentelmena, którego wielką pasją był świat teatru i filmu.

Tajemniczy i czarujący. Chociaż nie był klasycznym amantem, to dla wielu Franciszek Brodniewicz był uosobieniem prawdziwego, przedwojennego dżentelmena. Podkreślano osobisty urok i elegancję aktora, a także jego pełne miłości i pasji podejście do pracy w filmie. Należy do dzisiaj do ścisłej czołówki wybitnych aktorów Złotego Wieku przedwojennego filmu.

 

Niepowtarzalny Brodniewicz

Wielbiciele Brodniewicza doceniali jego wszechstronny talent: od kreacji szlachetnych i niezwykłych postaci, po role kontrowersyjne, ale zawsze zagrane w wyjątkowy sposób. Charakterystyczna twarz i kreacje aktorskie czyniły artystę niepowtarzalnym, jedynym w swoim rodzaju.

Franciszek Brodniewicz urodził się w 1892 roku w malowniczej wielkopolskiej miejscowości Kwilicz, gdzie do dzisiaj znajduje się Pałac Kwileckich, przedwojennych właścicieli ziemskich tych terenów. Edukacja Franciszka i pierwsze sceniczne kroki miały miejsce w Poznaniu. Tutaj chodził do gimnazjum i debiutował w Teatrze Polskim, z którym był związany do wybuchu I wojny światowej. Po zakończeniu wojny Brodniewicz współpracował z wieloma teatrami: Teatr Miejski w Bydgoszczy, Teatr Nowy w Poznaniu, Teatr Miejski w Łodzi, a także we Lwowie. Przełomowa dla aktora okazała się decyzja zamieszkania w Warszawie.

Począwszy od 1933 roku Brodniewicz występował m.in. w Teatrze Kameralnym i Teatrze Polskim. Rosnąca popularność teatralna sprawiła, że otworzyły się przysłowiowe drzwi do kariery filmowej. Szczęśliwe dla Brodniewicza okazało się przyjęcie roli Jana Winklera, postaci dwuznacznej, w którym gorąco zakochuje się Alicja, tytułowa bohaterka filmu „Prokurator Alicja Horn” (1933). Główną rolę zagrała uwielbiana przez widzów Jadwiga Smosarska, która po premierze filmu miała „przepowiedzieć” Franciszkowi karierę filmową.

Był to oficjalny debiut filmowy aktora, który miał wtedy 41 lat. W słynnym przedwojennym tygodniku „Kino” czytamy, że „w żadnym ze swoich poprzednich filmów” Jadwiga Smosarska nie wyglądała tak uroczo i nie stworzyła tak świetnej kreacji: (…) Po tym filmie Smosarska porzuci raz na zawsze rolę panienek z polskiego dworu. Godnym jej partnerem jest męski Franciszek Brodniewicz o charakterystycznej, ciekawej twarzy. Aktor (…) o dźwięcznym, pozbawionym teatralnego patosu głosie”. Tyle poczytne „Kino”.

Rzeczywiście duet Smosarska – Brodniewicz okazał się na tyle ciekawy, że aktorzy spotkali się ponownie w filmie, tym razem w obrazie „Dwie Joasie” (1935), gdzie aktor gra mecenasa Roberta Mostalskiego. Warto wspomnieć, że Brodniewicz zagrał też w słynnym filmie „Czarna perła” (1934) u boku Eugeniusza Bodo i Neri. Udział aktora w komediach „Dwie Joasie” czy „Papa się żeni” (1936) udowodniły, że aktor odnajdywał się w każdej roli, nadając jej swój osobisty i charakterystyczny kształt. Również w melodramatach, tak jak w filmie „Moi rodzice się rozwodzą” (1938).

Jednakże publiczność najbardziej pokochała Franciszka Brodniewicza za rolę Waldemara Michrowskiego w filmie „Trędowata” (1936) i w drugiej części zatytułowanej „Ordynat Michrowski (1937). W pamięci pozostają też jego poruszające role w filmach „Pan Twardowski” (1936), „Wrzos” (1938), „Doktor Murek” (1939) w rewelacyjnym duecie z Norą Ney i „U kresu drogi” (1939).

 

Cichy bohater Powstania Warszawskiego

O sercu na dłoni, skromności i życzliwości mówiła też jedyna córka Brodniewicza, Jadwiga, która po wojnie zamieszkała w Stanach Zjednoczonych, w Hollywood. Córka dodawała, że nigdy nie było rozdźwięku między jego życiem prywatnym a pracą w filmie, którą traktował jako swoje wyjątkowe powołanie.

Przyjaciele filmowcy zawsze mówili o swoim koledze, że był bardzo skromny, pracowity i potrafił wiele poświęcić dla swojej życiowej pasji, jaką była praca w filmie. W ówczesnych mediach pomimo wielkiej popularności unikał sensacji i każde zdanie w udzielanych wywiadach było przemyślane i bardziej zwrócone na docenienie pracy innych. Z szacunkiem i dyskrecją dla każdego – zwyczajnie dżentelmen w każdym calu.

Kiedy rozpoczęła się II wojna światowa, Brodniewicz porzucił aktorstwo w odpowiedzi na apel Związku Artystów Scen Polskich. Bojkotował teatry, którymi rządzili niemieccy okupanci.

Nie zgodził się na udział w wysokobudżetowym, antypolskim filmie, realizowanym przez Niemców, propagandowym „Heimkehr”. Pomimo że wojenna codzienność była przygnębiająca, to Brodniewicz odnalazł swoje miejsce jako kierownik Kawiarni u Artystów Filmowych, w pobliżu swojego domu przy ulicy Złotej. W „Nowym Kurierze” z dn. 9 grudnia 1939 roku czytamy, że znani i ulubieni aktorzy wręcz „uwijali się” między stolikami, chociażby znany z ciętego i mądrego dowcipu Adolf Dymsza, nazwany przez bywalców kawiarenki „Karabinem Maszynowym”.

Brodniewicz występował też w kabarecie literackim „Na Antresoli” z tym samym „teamem” i w tym samym miejscu. Dzięki występom kabaretu artyści chcieli stworzyć dla swoich widzów chociażby odrobinę poczucia normalności w zawierusze wojennej. Franciszek Brodniewicz z narażeniem swojego życia i rodziny ukrywał w swoim domu na Złotej Rachelę Adler, znajomą pochodzenia żydowskiego, która dzięki temu przeżyła wojnę.

Aktor uratował również swojego sąsiada. Kiedy przyszło po niego gestapo, pomógł mu w ucieczce. Kiedy wybuchło Powstanie Warszawskie, Brodniewicz zaangażował się. Do jego obowiązków należało m.in. odnajdywanie zrzutów spadochronowych. W czasie wybuchu bomby przy kamienicy, w której aktor mieszkał (wyleciały okna), aktor doznał rozległego zawału serca i nie udało się go uratować. Został pochowany na podwórku wraz z innymi ofiarami Powstania. Po wojnie rodzina krawca u którego aktor szył ubrania postarała się o to, aby przenieść aktora na cmentarz Bródnowski.

W polskiej kinematografii Franciszek Brodniewicz na zawsze pozostanie uosobieniem przedwojennego dżentelmena, którego wielką pasją był świat teatru i filmu.