Aleteia logoAleteia logoAleteia
środa 08/12/2021 |
Niepokalane Poczęcie Najświętszej Maryi Panny
Aleteia logo
Duchowość
separateurCreated with Sketch.

Jeżeli człowiek nie uznaje się za grzesznika, Bóg go nie wysłuchuje

MODLITWA

fizkes | Shutterstock

O. Grzegorz Hawryłeczko OSB - 27.10.21

Ananiasz i Safira niejednoznaczność swej postawy okupili śmiercią ciała (Dz 5,1–11). Ktoś, kto chce się modlić, mając fałsz w sercu, zmierza ku śmierci duchowej.

Abba Mojżesz

[Powiedział abba Mojżesz:] „Jeżeli człowiek nie jest w sercu przekonany, że jest grzesznikiem, to Bóg go nie wysłuchuje”. A brat zapytał: „Co to znaczy być przekonanym że się jest grzesznikiem?”. Starzec odpowiedział, że jeśli ktoś dźwiga ciężar własnych win, to nie ogląda się za cudzymi (Apoftegmaty Ojców Pustyni, t. I, Mojżesz 16[510]).

Coraz bardziej popularna w ostatnich latach Modlitwa Jezusowa opiera się na praktyce powtarzania w duchu pobożności słów: Panie, Jezu Chryste, Synu Boży, zmiłuj się nade mną, grzesznikiem. Jest to rzeczywiście forma modlitwy, i to o długiej tradycji, wyrosła na gruncie wytrwałej refleksji nad słowem Bożym. Boże, miej litość dla mnie, grzesznika! – woła ewangeliczny celnik (zob. Łk 18,13b), a jego postawę Chrystus komentuje jednoznacznie: ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie zaś faryzeusz.

Człowiek wewnętrznie zakłamany nie modli się prawdziwie (innymi słowy, w ogóle się nie modli!): w modlitwie mamy być prowadzeni przez Ducha Świętego, Ducha Prawdy, którego nie można oszukać.

Ananiasz i Safira niejednoznaczność swej postawy okupili śmiercią ciała (Dz 5,1–11); ktoś, kto chce się modlić, mając fałsz w sercu, zmierza ku śmierci duchowej. Jeżeli więc chcemy wzywać Bożego miłosierdzia, to dlatego, że rzeczywiście czujemy się grzesznikami.

Każdy ochrzczony to grzesznik

Uświadomienie sobie tej kondycji jest momentem odkrycia podstawowego wymiaru chrześcijańskiej tożsamości: każdy ochrzczony to grzesznik, ale przyjęty przez miłosiernego Ojca: był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się.

Chociaż, jak się zdaje, prawda ta jest w Kościele powszechnie akceptowana – bo któż z nas nie bije się chętnie w piersi na początku mszy – często zdarza nam się źle interpretować każdą ze stron jej ujęcia.

Albo koncentrujemy swą uwagę na grzechu tak dalece, że odcinamy Bogu drogę do naszego serca, albo też bezkrytycznie przyznajemy sobie prawo do Bożego miłosierdzia. Oczekujemy od Boga wyrozumiałości dla naszych błędów, nie zaś Jego łaski, przy współpracy z którą moglibyśmy ich już nie popełniać.

W tym pierwszym przypadku grzech postrzegamy jako naszą osobistą porażkę. Straconą okazję do tego, by udowodnić, że sami możemy przezwyciężyć słabość. Bogu przecież nic do tego! W tym drugim z kolei, zamiast ambicją, grzeszymy zwykłym lenistwem.

Modlitwa Jezusowa

Modlitwa Jezusowa prowadzi chrześcijanina do rzeczywistej skruchy serca. Łatwo tu jednak rozminąć się z celem. Wielu praktykujących ten rodzaj modlitwy skupia się na sprawach nieistotnych, przesadnie podkreślając wagę pozycji ciała. Spędzając dużo czasu na doborze siedziska i ikony, przed którą praktyka ta będzie podejmowana. Często robi się z Modlitwy Jezusowej doświadczenie estetyczne lub relaksacyjne, podczas gdy ma ona stać się modlitwą serca, serca skruszonego.

Gdy mówimy „Panie, Jezu Chryste”, rzeczywiście mamy mieć Go za Pana naszego życia. A gdy o sobie mówimy „grzesznik”, musimy wyzbyć się pychy i rozpalić w sobie nadzieję Bożego przebaczenia.

Ciężar własnych win

Abba Mojżesz każe dźwigać „ciężar własnych win”. Należy go tu dobrze zrozumieć, zwłaszcza że jego głos nie jest odosobniony w tradycji chrześcijańskiej. Św. Benedykt poleca „dawne swoje grzechy codziennie ze łzami i wzdychaniem na modlitwie wyznawać Bogu” (RB 4,57).

Grzech odpuszczony w sakramencie pokuty nie oddziela nas już od Boga; nie ma go! A uporczywe wracanie do odpuszczonych win i obsesyjne obwinianie się może być przejawem braku wiary i owocem wątpliwości co do działania Ducha Świętego.

Pamięć o swych przewinach zawsze więc musi opierać się o przekonanie, że wyznawane „dawne grzechy” są przede wszystkim grzechami już przebaczonymi. To forma przypomnienia prawdy o Bożym miłosierdziu i o naszej słabości. I chyba jest nam ono zawsze potrzebne, skoro potrafimy przeoczyć belkę we własnym oku i z zapałem zajmować się drzazgą w cudzym.

Tekst pierwotnie ukazał się na CSPB. Portal o duchowości monastycznej i jest komentarzem do apoftegmatów Ojców Pustyni wydanych nakładem Tyniec Wydawnictwo Benedyktynów. Tytuł, lead, śródtytuły i skróty pochodzą od redakcji Aleteia.pl.

Tags:
grzechmodlitwarozwój duchowyżal
Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia ukazuje się w siedmiu językach: angielskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, portugalskim, polskim i słoweńskim.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Modlitwa dnia
Dziś świętujemy...




Top 10
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail