W zbiorach Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau znajduje się niewielki różaniec wykonany z chleba. Ulepiła go potajemnie młoda więźniarka Franciszka Studzińska — pianistka z Krakowa, aresztowana za działalność konspiracyjną. Miała zaledwie 23 lata.
W obozie chleb był dosłownie kwestią przeżycia. Więźniowie liczyli każdy okruch. A jednak Franciszka część swojej racji odłożyła, przeżuła miękisz i z niego zrobiła małe paciorki różańca.
Nie zachowały się jej listy ani wspomnienia. Został tylko numer obozowy: 26283. I ten kruchy różaniec, który koleżanki przechowały po jej śmierci.
Do dziś wygląda tak, jakby mógł rozsypać się w dłoniach. A jednak przetrwał Auschwitz.












