Aleteia logoAleteia logoAleteia
piątek 23/02/2024 |
Św. Polikarpa
Aleteia logo
Dobre historie
separateurCreated with Sketch.

Lekarze odradzali im rodzicielstwo. A oni wbrew wszystkiemu doczekali się trójki dzieci!

Charli Kate Adams

@charli_kate | Instagram

Anna Gębalska-Berekets - 10.07.22

Charli Kate Adams cierpi na achondroplazję – formę karłowatości. Jej mąż Cullen choruje na dysplazję akromiczną, co oznacza, że jego ciało nie urosło nawet do średniej wysokości.
Wielki Post to czas modlitwy i ofiary.
Pomóż nam, abyśmy mogli służyć Ci
w tym szczególnym okresie
Wesprzyj nas

Charli Kate Adams ma zaledwie 121 cm wzrostu. Ma achondroplazję, najczęstszy rodzaj karłowatości. Jej mąż, Cullen, również jest niskiego wzrostu, choruje na dysplazję geleofizyczną, rzadszą postać choroby, która może powodować więcej komplikacji. Ze względu na problemy zdrowotne, które oboje mają, lekarze przestrzegali ich przed posiadaniem dzieci. Para doczekała się trójki dzieci i szturmem podbija internet. „Karłowatość nie musi cię powstrzymywać” – mówi Charli.

Charli postanowiła założyć konto na Instagramie, aby dokumentować codziennie perypetie rodziny. Jej posty przyciągnęły miliony internautów na całym świecie. „Wszyscy uwielbiają oglądać nasze rodzinne zdjęcia, zawsze otrzymujemy piękne komentarze od większości ludzi” – mówi kobieta. Przyznaje, że zdarzają się też negatywne wpisy. „Nie mszczę się i nauczyłam się po prostu ignorować i blokować każdego, kto nas obraża” – dodaje pani Adams.

View this post on Instagram

A post shared by Charli Adams (@charlikateadams)

Każda ciąża to cud

Para poznała się na obozie treningowym World Dwarf Games w Australii w 2012 roku. Młodzi postanowili, że wezmą ślub, chociaż doskonale wiedzieli, jakie przeszkody na nich czyhają.

Towarzyszyły im przede wszystkim wątpliwości dotyczące zdrowia ich dzieci. Zastanawiali się, czy maluchy byłyby także nosicielami jednego z syndromów, które oni posiadają. Pragnęli jednak zostać rodzicami. Od lekarzy dowiedzieli się, że jest tylko 25 procent szans na to, że ich dziecko nie będzie niskie. Istniało też duże ryzyko, że maluch nie przeżyje. Pomimo lat wahań, w 2015 roku kobieta zaszła w ciążę. Małżonkowie z niepokojem czekali na wyniki badań genetycznych. Obawy mieli także medycy.

„Niski wzrost Cullena i mój są spowodowane różnymi wadami genetycznymi. Istnieją zasadniczo cztery możliwości, które mogą się zdarzyć: nasze dziecko może mieć normalny wzrost lub urodzić się z moją achondroplazją lub dysplazją akromiczną Cullena. Istnieje również możliwość, że dziecko rozwinie obie wady, co oznacza, że nie przeżyje długo po urodzeniu” – tłumaczy w jednym z wywiadów Charli.

Pracownicy szpitala ostrzegali, że dziecko może mieć problemy z kręgosłupem, ale poza tym powinno być zdrowe. Pierwsza ciąża przebiegła bez komplikacji. Najstarsza córka ma na imię Tilba i odziedziczyła wadę genetyczną po swojej mamie.

„Mój tata jest średniego wzrostu, ale moja mama jest niska. Formalnie zdiagnozowano u mnie karłowatość. Aż do 2015 roku, kiedy byłam w ciąży z Tilbą, nie wiedziałam tylko jaki to typ” – wyjaśnia Charli.

Tilba szybko wyrosła na szczęśliwą i pełną życia dziewczynkę, która oczarowała wszystkich wokół siebie. Nie obyło się jednak bez trudności. Problemy zaczęły się, kiedy dziewczynka zaczęła naukę w szkole. Rodzice musieli jakoś sobie poradzić z rówieśnikami córki, którzy kierowali pod jej adresem różne złośliwości czy wręcz wyzwiska.

Po narodzinach córki Adamsowie założyli konto na Instagramie, na którym można śledzić ich życie pełne wzlotów i upadków.

Mimo ostrzeżeń lekarzy para ponownie zdecydowała się na dziecko. Kolejnej córce również postawiono taką samą diagnozę, jak jej matce. Okazało się jednak, że Tully ma wadę genetyczną Cullena.

W 2020 roku Charli zaszła w ciążę po raz trzeci. Małżonkowie powitali na świecie chłopca i dali mu imię Rip. W przeciwieństwie do sióstr, chłopiec nie ma ani achondroplazji ani dysplazji akromicznej. Oznacza to, że urośnie do „standardowej” wysokości.

Kompletna rodzina

Adamsowie nie kryją szczęścia i wzruszenia. Podkreślają, że dzięki pociechom czują ogromną satysfakcję, a ich rodzina w końcu jest kompletna. Żyją na pełnych obrotach, a dzieci są dla nich największym sukcesem. Cullen jest właścicielem własnej firmy, a Charli pracuje dla dużego operatora telekomunikacyjnego.

„Nie doświadczyliśmy jeszcze wielu problemów związanych z naszym zdrowiem, ale wciąż staramy się utrzymywać formę i aktywność fizyczną, ćwicząc na siłowni oraz w domu” – tłumaczy Charli.

Za pośrednictwem mediów społecznościowych Adamsowie starają się obalać stereotypy i uprzedzenia dotyczące ludzi niskiego wzrostu. „Oboje mamy rodziców, którzy zawsze nas wspierali i nie usprawiedliwiali chorobą. A my nigdy nie pozwoliliśmy na to, aby nasza karłowatość była dla nas wymówką do nie czynienia dobra” – podkreśla Charli.

Źródła: wtvideo.com; apost.com; dailymail.co.uk; en.newsner.com; Charli Adams/Instagram

Tags:
chorobadziecirodzicielstwo
Modlitwa dnia
Dziś świętujemy...





Top 10
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail