Chcemy nadal tworzyć dla Ciebie wartościowe treści
i docierać z Dobrą Nowiną do wszystkich zakątków internetu.
Twoje wsparcie jest dla nas bardzo ważne.
RAZEM na pewno DAMY RADĘ!
Od wielu lat finał francuskiej ligi rugby rozgrywany jest w Saint-Denis pod Paryżem. Przed meczem kibice zgromadzeni na trybunach Stade de France ujrzeli niecodzienną scenę. Mężczyzna w garniturze i krawacie szedł wzdłuż linii bramkowych z plastikową butelką, stopniowo wylewając jej zawartość na murawę. Możecie to zobaczyć w poniższym materiale:
Nie chodziło przy tym po prostu o nawodnienie trawnika, a i sam polewający nie był przypadkową osobą. W rzeczywistości to Jean-Louis Putinier, wiceprzewodniczący rady nadzorczej Stade Toulousain, dopełniał rytuału, któremu klub pozostaje wierny od 1989 roku przed każdym najważniejszym meczem. Woda, która znajdowała się w butelce, pochodziła z groty w Lourdes!
Woda z Lourdes przed każdym meczem
Kilka lat temu Putinier opowiadał o tej specyficznej tradycji w tuluskim dzienniku „La Dépêche du Midi”. „W 2002 roku przejąłem pałeczkę od żon zawodników, które zainicjowały ten rytuał w latach 80. Zwłaszcza Hugues Miorin [były francuski gracz rugby - przyp. red.] zwykł przed meczami polewać boisko wodą z Lourdes, żeby drużynie wiodło się lepiej”.
Dlatego od tamtej pory obowiązkowym punktem przygotowań do kolejnych starć jest w Stade Toulousain wizyta w sanktuarium w Lourdes. I w zasadzie przekłada się to na efekty: w sobotę (17.06) zawodnicy tego klubu sięgnęli po 22. tytuł mistrzowski w historii, wygrywając z La Rochelle po emocjonującej końcówce 28:26. Po 1989 roku wygrali ligę aż 12 razy!
Warto nadmienić, że tradycję polewania boiska wodą z Lourdes kultywują również inne francuskie kluby rugby, jak Bayonne i Biarritz. A chociaż należy ją umieścić raczej w kategorii przesądów, to przyznajcie sami - czyż nie jest sympatyczna?