Aleteia

Modlitwa w łazience, fiszki z fragmentami z Pisma świętego, czyli sposoby na poranną modlitwę z dziećmi

By Aquarius Studio | Shutterstock
Udostępnij

O ile nie zawsze łatwo jest uklęknąć do modlitwy wieczornej – czy to osobistej, małżeńskiej czy rodzinnej – o tyle jeszcze trudniejsza wydaje się praktyka modlitwy porannej. Ale trudne nie znaczy niemożliwe! Oto kilka pomysłów, jak rozpoczynać każdy dzień rozmową z Bogiem.

W wielu domach początek dnia przypomina bieg z przeszkodami w osobie śpiochów, których trzeba budzić trzy razy, maluszka, który rozpaczliwie poszukuje skarpetki do pary i najstarszego dziecka, które konsekwentnie wzbrania się przed zjedzeniem śniadania. Jednym słowem, to wyścig, w którym każdy pędzi do swoich zajęć (szkoły, pracy, żłobka, opiekunki etc.). A gdzie w tym wszystkim jest modlitwa?

 

Modlić się rano to stawiać Boga na pierwszym miejscu

Gdzieś w głębi duszy wiemy, że dobrze by było znaleźć wolną chwilę na poranną modlitwę, ale nie do końca mamy pomysł, jak to zrobić. Co pewien czas zdarza nam się nawet podjąć postanowienie w tej dziedzinie i mniej lub bardziej się go trzymać. Przy czym podziwiamy (nie bez cienia goryczy) tych, którzy dzień w dzień klękają do porannej modlitwy. Czy ta praktyka jest zatem możliwa tylko dla rannych ptaszków? Czy to ważne, by zaczynać nasz dzień modlitwą? Oczywiście, że tak! Ponieważ modlitwa to podstawa. Modlić się rano to stawiać Boga na pierwszym miejscu, dlatego, że właśnie Jemu się ono należy. To również dziękować Mu za kolejny rozpoczynający się w naszym życiu dzień.

Poranna modlitwa to także moment na to, by wszystko, co nas czeka, oddać w Boże ręce, złożyć w Nim całą naszą ufność. Ofiarować Mu nasze radości, smutki, wysiłki i słabości, nadając im w ten sposób pełnego znaczenia. Powierzyć Mu tych, których danego dnia spotkamy i wszystko to, co wydaje nam się trudne bądź ważne… czy to spotkanie w pracy, czy sprawdzian z matematyki. Modlitwa poranna w pewien sposób pomaga nam obrać właściwy kurs na cały dzień. Mimo że obiektywnie trudno jest rozpoczynać modlitwą dzień, pozostaje ona jednak w naszym zasięgu, gdyż Bóg nigdy nie oczekuje od nas rzeczy nieosiągalnych. Cała sztuka polega na tym, aby to co „możliwe” wprowadzić w czyn.

 

Od prostego znaku krzyża po modlitwy zawieszone w łazience

Przede wszystkim trzeba zacząć od przeanalizowania własnych uwarunkowań, tak osobistych, jak i pozostałych domowników, aby mieć realistyczny obraz sytuacji. Bycie „rannym ptaszkiem” to nie tylko kwestia wyboru, lecz także temperamentu, stanu zdrowia, wychowania i głęboko zakorzenionych nawyków. Jeśli będziemy czekać do momentu, aż będzie się nam łatwo wstawało na modlitwę, możemy czekać w nieskończoność. Już od jutra, na wpółprzytomni, z maluchem wciąż poszukującym skarpetki i z starszym ciągle nie w humorze lub w pośpiechu, musimy się rano pomodlić, nie czekając, aż ten pierwszy zrobi porządek w swoich rzeczach, a ten drugi będzie wstawał cały w skowronkach. Nie istnieje jeden dobry sposób na rozpoczęcie dnia modlitwą. Liczy się to, że w ogóle podejmujemy tę praktykę i jesteśmy jej wierni każdego dnia. W tym przypadku również sprawdza się zasada, że lepsze są trzy minuty modlitwy porannej dziennie niż jedna godzina na miesiąc. Rzecz jasna, każdy z nas i każda rodzina musi znaleźć rozwiązanie odpowiednie dla siebie. Oto lista pomysłów, którymi można się zainspirować:

 

  • W trakcie pobudki można nakreślić najmłodszym dzieciom znak krzyża na czole, albo po prostu z każdym dzieckiem bardzo świadomie się przeżegnać.
  • Podsunąć dzieciom w wieku 8-10 lat i starszym pomysł sporządzenia fiszek z fragmentami z Pisma Świętego. Przygotowanie ich polega nad tym, by przepisać na małą kartkę takie czy inne słowa z Biblii. Dziecko może je przechowywać w pudełku, kopercie czy szufladzie w biurku. W ten sposób fiszki będą pod ręką i zaraz po obudzeniu będzie można je przeczytać i rozważać dane słowo w ciągu dnia. Taki sposób modlitwy ma dużo plusów: kontakt z pojedynczymi fragmentami ze Słowa Bożego zachęca dziecko do sięgnięcia po Biblię, przez to, że oswaja się ono z cytatami, które łatwo do niego trafiają; poza tym, przepisywanie i regularna ponowna lektura biblijnych wersetów pomaga opanować je na pamięć i rozważać w sercu; dodatkowo pamiętajmy, że znacznie szybciej jest przeczytać fiszkę niż ten sam fragment w Biblii, w której dziecku nie jest łatwo się orientować; oczywiście, na stoliku nocnym w dziecięcym pokoju może leżeć egzemplarz Ewangelii, brewiarza, Pisma Świętego czy prasy religijnej.
  • Na tej samej zasadzie młodsze dziecko lub nastolatek może sporządzić fiszki z modlitwami, gdzie spisze przeróżne modlitwy, z jakimi do tej pory się zetknęło lub samo sformułowało; na tych fiszkach mogą także figurować fragmenty psalmów, na przykład tekst Psalmu 95, który każdego dnia otwiera modlitwę Kościoła.
  • Jeśli całą rodziną jadacie śniadanie, możecie poświęcić dwie lub trzy minuty na wspólną modlitwę, zanim usiądziecie do stołu.
  • W związku z tym, że łazienka to o poranku szczególnie uczęszczane miejsce, niektóre rodziny decydują się zawiesić nad umywalką wybraną modlitwę lub fragment z Pisma Świętego, albo jeszcze kartkę z patronem dnia; wszystko musi być podane w wygodnej do czytania formie, tak, aby lektura była możliwa przy goleniu czy myciu zębów.

Z całą pewnością jednak najlepszy sposób, by zaszczepić w dzieciach praktykę porannej modlitwy to samemu się modlić, indywidualnie lub ze współmałżonkiem. Niektórzy wstają kwadrans bądź pół godziny wcześniej (czasem nawet więcej), aby modlić się, kiedy pozostali domownicy jeszcze śpią.

Poranna modlitwa pozostaje w zasięgu każdego z nas, pod warunkiem, że jesteśmy przekonani o jej doniosłości i nie stawiamy sobie zbyt wysoko poprzeczki, na dłuższą metę nie do utrzymania. Jak często się zdarza, również i w tym przypadku, nie chodzi o to, by w praktyce porannej modlitwy starać się dogonić, a nawet prześcignąć sąsiada, ale o to, by dać z siebie tyle, na ile nas stać.

Christine Ponsard