Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Jak Bóg wybiera matki dzieci z niepełnosprawnościami

Pexels/CC0
Udostępnij

Zadaliście sobie kiedyś to pytanie? Ja – tak.

W tym roku około 100 tysięcy kobiet zostanie mamami dzieci upośledzonych. Czy zadaliście sobie kiedyś pytanie, w jaki sposób te matki są wybierane? Ja – tak.

Wyobrażam sobie czasem Boga, który z wielką troską szybuje nad ziemią i próbuje znaleźć kobiety, które będą potrafiły jak najpełniej przekazywać Jego miłość. Przygląda się kandydatkom i udziela instrukcji towarzyszącym Mu aniołom, którzy skrupulatnie wpisują je do wielkiej księgi:

– Katarzyna, syn Staś. Patron: święty Stanisław. Anna, córka Zosia. Patronka: święta Zofia.

A potem Bóg, przyglądając się kolejnej kobiecie, mówi do jednego ze swoich aniołów:

– Małgorzata. Jej daj dziecko upośledzone.

Anioł jest zdziwiony.

– Dlaczego, Panie? To okrutne z Twojej strony! Ona wygląda na taką szczęśliwą!
– Właśnie – odpowiada Bóg. Czemu miałbym dać upośledzone dziecko matce, która nie czuje radości życia i nie potrafi się śmiać? To przecież byłoby okrutne wobec tego dziecka!
– Ale czy ona będzie miała do niego cierpliwość? – niepokoi się anioł.
– Nie chcę, by miała tej cierpliwości zbyt wiele. Bo gdyby tak było, to w końcu by nie wytrzymała, pogrążyła się w oceanie beznadziei i ciągle się nad sobą użalała. A ta kobieta – zobaczysz, kiedy minie pierwszy szok, jakiego dozna na wiadomość o upośledzeniu jej dziecka, weźmie się w garść. Przyjrzałem się jej wczoraj uważnie. Ona ma w sobie tę pewność siebie i tę niezależność, które są rzadkie, a tak matce potrzebne. Dziecko, które jej dam, żyje w swoim własnym świecie. Ona będzie musiała sprawić, by żyło w jej świecie. To niełatwe zadanie, jednak będę nad nią czuwał każdego dnia. Ona jest naprawdę doskonałą kandydatką. Ma dostatecznie dużo zdrowej miłości własnej, żeby jej się to udało.

Anioł zerwał się na równe nogi.

– Miłości własnej!? Czyżby to była cnota!?
– Jeżeli ta kobieta nie potrafiłaby od czasu do czasu zająć się sobą, a nie dzieckiem, nie dałaby sobie rady. Tak, zdecydowanie to jest ta kobieta, której dam upośledzone dziecko. Ona jeszcze nie zdaje sobie sprawy, jakie ma szczęście – uśmiechnął się Bóg.
– Szczęście!? – oburzył się anioł.
– Tak, szczęście, ponieważ ona niczego nie będzie przyjmować tak, jakby to jej się należało. I nic nigdy nie będzie dla niej banalne, zwyczajne. Gdy jej dziecko po raz pierwszy powie „mama”, będzie miała wrażenie, że stał się cud. A kiedy będzie swojemu niewidomemu dziecku opisywać drzewo lub zachód słońca, sama odkryje stworzony przeze mnie świat w taki sposób, jaki dla większości jest niedostępny. Pozwolę jej też w pełni zobaczyć to, co Ja widzę: ignorancję, okrucieństwo, przesądy. Ale dam jej siłę do przechodzenia ponad tym wszystkim. Nigdy nie zostawię jej samej. W każdej chwili życia będę przy niej, bardzo blisko.
– A kto będzie patronem tego dziecka? – docieka anioł.
Bóg znowu się uśmiechnął i spojrzał na kobietę, która właśnie w tym momencie przyglądała się swojemu odbiciu w lustrze.

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail