Aleteia
wtorek 27/10/2020 |
Św. Sabiny
Styl życia

O czym bym Ci opowiedział, Synku? List ojca do zmarłego dziecka

RĘKA DZIECKA I OJCA

Shutterstock

Tommy Tighe - publikacja 12.07.16

Byłeś taki piękny i silny, a Twoje krótkie życie odmieniło nas na zawsze.

Ostatnio za każdym razem, kiedy kołyszę do snu nasze dziewiętnastomiesięczne dziecko, przymykam na chwilę oczy i wyobrażam sobie, że trzymam pięknego synka, którego wcześniej utraciliśmy. Kołyszę się do przodu i do tyłu, oczy mam zamknięte, a po policzkach spływają mi łzy. Myślę sobie wtedy, o czym bym mu opowiedział, gdyby dana mi była taka szansa.

Opowiedziałbym mu, jak silna była jego mama. Udowodniła to już w momencie, kiedy usłyszała diagnozę. Nie zawahała się ani przez moment, czy donosić ciążę. Była odważna, kiedy jechaliśmy kilkadziesiąt kilometrów do szpitala, ale najbardziej wtedy, gdy przygotowywano ją do porodu. A okazało się, że to poród pośladkowy.

Opowiedziałbym mu więc, jak mama ciężko łapała oddech podczas niesamowicie bolesnych skurczy. Mówiła wtedy, że przyjmuje to cierpienie dla niego.

A potem pochyliłbym się nad nim i opowiedział, jak wyglądały nasze wspólne chwile. O tych uczuciach nie do wypowiedzenia, które ogarnęły nas, kiedy lekarz położył go na piersiach mojej żony. O tym zapierającym dech wzruszeniu, kiedy wreszcie pierwszy raz zobaczyliśmy go po dziewięciu miesiącach, podczas których zdążyliśmy tak mocno go pokochać. Opowiedziałbym mu też o naszej rozpaczy i żalu, że nie będziemy mogli być jego rodzicami tak, jak tego pragnęliśmy.

Podzieliłbym się z nim tym, co czułem, chrzcząc go wodą z Lourdes. Po raz pierwszy w życiu poczułem zbawczą siłę chrztu, kiedy woda spłynęła po jego główce.

Opowiedziałbym mu, jakie miał piękne czarne włosy i mięciutkie policzki. I o tym, jak bardzo staram się to wszystko zapamiętać, i jak paraliżuje mnie myśl, że mógłbym uronić choćby najdrobniejszy szczegół.

Opisałbym mu, jak do końca życia będę miał w uszach wszystkie dźwięki, które z siebie wydobył. Nigdy nie zapomnę, jak starał się złapać pierwszy oddech. Pokazałbym mu, jak masowałem mu plecki, cały czas go całując i płacząc. Opowiedziałbym wreszcie, jak gorliwie modliłem się o cud, o to, by zaczął samodzielnie oddychać i wyzdrowiał, choć wiedziałem, że tak nie będzie.

Chciałbym, żeby wiedział, że byłem przy nim, kiedy położna kąpała go przed pierwszym i zarazem ostatnim spotkaniem z rodziną.  I jak wielkie było zdziwienie położnej, że jego serduszko nadal biło. 45 minut po urodzeniu!

Był taki piękny i silny.

Przypomniałbym mu moment, w którym do sali porodowej wbiegli jego bracia. Przed porodem oznajmili, że koniecznie muszą go zobaczyć. Kochali go i modlili się w jego intencji co wieczór. Wzięli go na ręce, robili wspólne zdjęcia.

Opowiedziałbym mu wreszcie, co czułem, kiedy go ubierałem. Jak płakałem przeciskając jego wiotkie ramionka przez malutkie rękawki. Wiedzieliśmy, że nie będziemy w stanie się z nim rozstać. Nadszedł jednak moment, kiedy już go z nami nie było. Zostało jedynie jego ciałko. Nasz wspólny czas się skończył, a on trafił w ramiona Pana Jezusa i Jego Matki.

Niecałe sześć godzin po jego urodzeniu wracaliśmy już do domu. W samochodzie panowała przenikliwa cisza, której nigdy nie zapomnę. Brakowało nam słów, ale nie mieliśmy też potrzeby rozmowy.

Powiedziałbym mu o łzach, wzruszeniu i bólu, ale także o tym, jak jego krótkie życie nas odmieniło. Żył zaledwie godzinę, ale osiągnął więcej tego, czego Bóg od nas wymaga, niż ja w swoim trzydziestoczteroletnim życiu.

Dzięki niemu ludzie, którzy odeszli od Boga, zaczęli się modlić. To on zjednoczył nas pokazując moc Ciała Chrystusa.

Dał swojej matce i mnie szansę doświadczenia miłości, której wcześniej nie znaliśmy. Spędzony z nim czas był przepełniony najczystszą z możliwych, najintensywniejszą miłością, jaką kiedykolwiek kogokolwiek obdarzyliśmy. Dzięki niemu przeżyliśmy głęboką przemianę. Wszyscy bez wyjątku.

Tekst opublikowany w angielskiej edycji portalu Aleteia
Tłumaczenie: Aleteia

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
chorobaciążadziecimiłośćojciecporódrodzicerodzinaśmierć
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
Katolicka Agencja Informacyjna
Papież: „To najgorsza zniewaga, jaką można wy...
Philip Kosloski
5 świętych, których ciała nie uległy rozkłado...
BEZDOMNY JEZUS
Katolicka Agencja Informacyjna
Wezwali policję do bezdomnego, a tam Jezus
PRZODKOWIE JANA PAWŁA II
Anna Gębalska-Berekets
Dziadkowie Karola Wojtyły. Kim byli przodkowi...
Mathilde de Robien
Imiona, które noszą w sobie pieczęć Boga. Moż...
Theresa Aletheia Noble
Dobra spowiedź. 10 cennych rad od księży
MEDJUGORJE
Katolicka Agencja Informacyjna
Kierownik duchowy wizjonerów z Medjugorie eks...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail