Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Zabić albo wysiedlić. To czekało cywilów w powstańczej Warszawie

Wikipedia
Udostępnij

W Powstaniu Warszawskim, oprócz jego żołnierzy, masowo byli mordowani zwykli mieszkańcy miasta. Mundurowych zginęło w walkach około 18 tysięcy. Ludności cywilnej – około 180 tysięcy.

Wybuch Powstania Warszawskiego dał Niemcom pretekst do wdrożenia od dawna przygotowywanego planu o całkowitym zniszczeniu Warszawy, która, mimo okupacji, cały czas była centrum politycznym i kulturalnym Generalnego Gubernatorstwa, a także siedzibą konspiracyjnego Państwa Podziemnego oraz wielu organizacji walczących z okupantem.

 

Dlaczego Niemcy mordowali ludność cywilną?

Generalny gubernator Hans Frank zapisał w swoim dzienniku pod datą 14 grudnia 1943:

gdybyśmy nie mieli Warszawy w Generalnym Gubernatorstwie, to nie mielibyśmy 4/5 trudności, z którymi musimy walczyć. Warszawa jest i pozostanie ogniskiem zamętu, punktem, z którego rozprzestrzenia się niepokój w tym kraju.

To dlatego z taką zaciekłością hitlerowcy walczyli nie tylko z powstańcami, ale także – łamiąc wszelkie konwencje cywilizowanego świata – mordowali ludność cywilną i obracali w gruzy kolejne budynki w stolicy.

 

Ludność cywilna wypędzana z Warszawy

Niemcy zorientowali się, że skupiając część swoich sił na zabijaniu cywilów, wzmagają determinację powstańców i nie mogą w pełni poświęcić się walce z przeciwnikiem. Postanowili więc wykorzystać powstanie nie tylko do zniszczenia Warszawy, ale także do wysiedlenia ludności cywilnej i pozyskania taniej siły roboczej, która wsparłaby chylącą się gospodarkę III Rzeszy.

 

Wysiedleńcy w drodze do Pruszkowa; Bundesarchiv, Bild 101I-695-0423-12 / Leher / CC-BY-SA 3.0
Bundesarchiv, Bild 101I-695-0423-12 / Leher / CC-BY-SA 3.0
Bundesarchiv, Bild 101I-695-0423-12 / Leher / CC-BY-SA 3.0

 

Niemal od samego początku powstania z płonącej Warszawy pędzono wzdłuż torów lub wywożono wagonami towarowymi w kierunku Pruszkowa kolejne grupy warszawiaków. Tam, w halach Zakładów Naprawczych Taboru Kolejowego, utworzony został 5 sierpnia obóz przejściowy (Durchgangslager 121) dla tych, którzy zostali wypędzeni z miasta. Między nimi ukrywali się też powstańcy, z zaciekłością tropieni przez Niemców.

Warszawiacy przebywali w obozie tylko kilka dni. Jeśli nie zmarli od odniesionych ran czy nie zostali zabici przez strażników, byli segregowani i wysyłano ich w dalszą drogę, która prowadziła w głąb Generalnego Gubernatorstwa – na roboty do Niemiec lub do obozów koncentracyjnych, m.in. do Auschwitz, Mathausen i Buchenwaldu.

W wyniku przepełnienia pruszkowskiego obozu władze okupacyjne stanęły przed koniecznością uruchomienia dodatkowych miejsc w zakładach „Waverma” w Ursusie, w fabryce „Tudora” w Piastowie, w hucie szkła w Ożarowie, w fabryce „Era” we Włochach oraz w zakładach „Waverma” w Pruszkowie.

 

Obóz przejściowy w Pruszkowie

Ścisk panujący w halach był nie do opisania. W obozie gnieździło się w kulminacyjnym momencie nawet 7 tysięcy osób. Panował głód, z którym próbowali walczyć mieszkańcy okolicznych miejscowości. Brak właściwych warunków sanitarnych powodował epidemię czerwonki. W słomie, na której spali wypędzeni, gnieździło się robactwo.

Danuta Leśniewska-Sławińska, która pracowała w Pruszkowie jako sanitariuszka przy niemieckiej komisji lekarskiej, opowiadała w filmie dokumentalnym „12 ton. Oni tam wszyscy są” (2008), że nie sposób było dotrzeć do potrzebujących, a znalezienie naczynia, w którym można by podać wodę graniczyło z cudem. Ludzie jedli zupę przydziałową z klosza od lampy za pomocą puderniczek, a „puszka po konserwach była skarbem”.

Dziś tuż przy torach kolejowych, w miejscu obozu przejściowego w Pruszkowie, stoi Muzeum Dulag 121, które przypomina o dramacie mieszkańców Warszawy, postawie tych, którzy pomagali więźniom, oraz o tych, którym udało się uciec z niemieckich transportów.

W formie szczątkowej obóz przetrwał do stycznia 1945 roku. Szacuje się, że przewinęło się przez niego nawet do 650 tys. mieszkańców Warszawy.

2 października obchodzimy w Polsce Dzień Pamięci o Cywilnej Ludności Powstańczej Warszawy.

 

Pomnik w Zakładach Naprawczych Taboru Kolejowego w Pruszkowie; Grzegorz Gołębiowski - Praca własna; CC BY-SA 3.0 pl
Grzegorz Gołębiowski - Praca własna; CC BY-SA 3.0 pl
Pomnik w Zakładach Naprawczych Taboru Kolejowego w Pruszkowie; Grzegorz Gołębiowski - Praca własna; CC BY-SA 3.0 pl

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail