Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

2019 bez Aletei? Z Tobą damy radę!      WESPRZYJ NAS

Aleteia

Andrzej Wajda: przemytnik religijności?

EAST NEWS
Udostępnij

O Andrzeju Wajdzie powiedziano i napisano już niemal wszystko. Niewiele mówi się jednak o konsekwentnnym wprowadzaniu wątków religijnych w filmach realizowanych jeszcze wtedy, gdy cenzura nie zgadzała się na pozytywne ukazywanie religijności.

O Andrzeju Wajdzie powiedziano i napisano już niemal wszystko. Za życia, gdy na ekrany trafiały kolejne jego filmy i gdy świętowano nagrody, zwłaszcza te międzynarodowe, prestiżowe, i teraz, gdy trwa żałoba po jego śmierci. Jego twórczość opisywali filmowi krytycy i historycy kina (przywołam tylko monografię autorstwa Tadeusza Lubelskiego), wspominają go przyjaciele i aktorzy, wypełniający swoimi postaciami opowieści, które po sobie pozostawił.

Nie ulega wątpliwości jego znaczenie dla polskiej kultury, dla jej promocji za granicą, dla współkształtowania wizji wydarzeń z polskiej (i nie tylko) historii, Wajda przywracał także uczniowskiej pamięci lektury kanonu literatury, bohaterami swych filmów czynił ludzi, stojących wobec jakże różnych totalitaryzmów. Nie wszystkie dzieła Wajdy są równie udane: w końcu errare humanum est, ale też de gustibus non est disputandum. Ludzkie jest błądzenie – i prawo do własnych odczuć. Pamiętam zdziwienie Mistrza podczas spotkania z publicznością, które prowadziłem przed 7 laty w Opolu: w programie retrospektywy znalazł się wtedy film Panna nikt (1996), którego reżyser nie lubił, a młoda publiczność przyjęła wtedy z entuzjazmem. To był film o nich.

Niewielu wspominających Wajdę zwraca jednak uwagę na rys charakterystyczny, jakim było konsekwentne wprowadzanie wątków religijnych w filmach realizowanych jeszcze wtedy, gdy cenzura nie zgadzała się na pozytywne ukazywanie religijności. Widać to już w Popiele i diamencie (1958): otwierająca sekwencja zamachu na życie mającego przyjechać sekretarza partii, w której giną przypadkowi ludzie, pracownicy cementowni, rozgrywa się wokół kościółka, stojącego przy drodze. Pojawia się dziewczynka z bukiecikiem kwiatów, które chciałaby zanieść do kościoła. Drzwi są jednak zamknięte, jeden z AK-owców podnosi więc dziecko, które stawia kwiaty przed obrazkiem Maryi nad drzwiami kaplicy. Gdy po chwili nadjeżdża samochód, padają strzały, jeden z mężczyzn próbuje uciec, dostać się do wnętrza kaplicy. Drzwi otwierają się, a on ginie trafiony serią pocisków. Martwe ciało pada na posadzkę świątyni. Wcześniej w tle kadru pojawia się wizerunek Ukrzyżowanego. Cały dramat dokonuje się niemal pod spojrzeniem Chrystusa – również zabitego. Później ciała zabitych zostają złożone w kaplicy miejskiego kościoła, gdzie widać uszkodzony krzyż z Chrystusem zwisającym głową w dół. Czy w ten sposób Wajda chciał tylko podkreślić znaczenie symboliki religijnej, czy raczej, za historykiem kina Krzysztofem Kornackim trzeba uznać, że „religijne schematy ujmowania rzeczywistości mocno odcisnęły się na wyobraźni twórczej Wajdy”?

Zatrzymajmy się przy wojennych filmach, w których religijna wrażliwość reżysera rozpoznawalna jest na różnych poziomach. W 2014 roku papież Franciszek w przemówieniu do polskich biskupów obecnych na ad limina, przywołał zapamiętaną przez siebie scenę z polskiego filmu, w którym pojawia się postać księdza, zwycięzcy wyścigów konnych. Papież nie podał tytułu filmu, wskazał go dopiero ks. Andrzej Luter – miało chodzić o Lotną (1959), gdzie postać księdza zagrał Karol Rómmel, trzykrotny olimpijczyk.

W twórczości Wajdy pojawiają się tytuły niosące biblijne czy liturgiczne nawiązania: bohaterem Samsona (1961) jest Jakub, młody Żyd ogarnięty podczas okupacji otchłanią Zagłady. W finałowym geście rozpaczy, przez samobójczy wybuch wiązki granatów zabija siebie i otaczających go niemieckich żołnierzy. Jak pochodzący z ludu Izraela Samson z biblijnej Księgi Sędziów, Jakub dokonał swojej zemsty na wrogach. Wielki Tydzień (1995) jest kolejną opowieścią o Zagładzie – tytuł filmu identyfikuje zarówno historyczny moment, gdy przed Wielkanocą 1943 roku w warszawskim getcie wybucha powstanie, jak i przypomina o dawniejszych wydarzeniach z Jerozolimy, gdy nienawiść jednych, a obojętność i zdrada innych, doprowadziła do śmierci Chrystusa na krzyżu.

Mocny w swej wymowie jest Korczak (1990): znowu okupacja i Zagłada, getto widziane od środka przez losy Janusza Korczaka, „Starego Doktora”. Joanna Preizner, analizująca w swoich publikacjach tematykę Shoah w kinematografii, nazwała wprost ten film opowieścią „o żydowskim świętym”. W Wyroku na Franciszka Kłosa (2000), telewizyjnym dramacie o granatowym policjancie kolaborującym z okupantami, uczestniczącym w prześladowaniu Żydów, obok tragicznej tytułowej postaci, coraz bardziej zdemoralizowanej i staczającej się w zło, pojawia się matka, grana przez Maję Komorowską. To ona przypomina synowi o możliwości i konieczności nawrócenia. Nawet wtedy, gdy już jest za późno, nie odstępuje – samotna – od trumny syna. Chrześcijańska nadzieja nie pozwala przestać kochać tego, który przez wszystkich – nie bez racji – został potępiony.

Krucyfiks, postać Ukrzyżowanego, powraca w Katyniu (2007). Pośród wziętych do niewoli żołnierzy Wajda umieszcza rzeźbę Chrystusa, tulonego żołnierskim płaszczem. Widz od początku wie, jak musi skończyć się film: egzekucją na podstawie wydanego w Moskwie niesprawiedliwego wyroku. W Jerozolimie Piłat, przedstawiciel rzymskiego imperium, skazał niesprawiedliwie Jezusa; tak na początku drugiej wojny światowej inny imperator wydał wyrok na polskich jeńców. Jezus jest u Wajdy pośród niewinnie zabijanych.

Warto na koniec przypomnieć, że Andrzej Wajda jest autorem jedynej polskiej ekranizacji Ewangelii, jej stron opowiadających o Męce Chrystusa, choć przefiltrowanych przez współczesny apokryf, jakim jest Mistrz i Małgorzata Michaiła Bułhakowa. Piłat i inni (1971) został nakręcony w Niemczech. Scenografia monumentalnej, niedokończonej nazistowskiej Hali kongresowej w Norymberdze nadaje opowieści o skazaniu Jeszuy Ha-Nocri wciąż aktualny wymiar.

Oglądając filmy Andrzeja Wajdy warto otworzyć oczy nie tylko na jego malarskie fascynacje, kształtujące kadry i ujęcia, nie tylko na powracającą tematykę społeczną czy historyczną, dawną i nową. Uważny widz odkryje na ekranie ogromną wrażliwość religijną.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail
2019 bez Aleteia.pl? Nie musi tak być!

Wierzę, że Aleteia.pl stała się dla Ciebie ważnym miejscem w Internecie i że nie wyobrażasz sobie, by nagle miała zniknąć. Niestety, w 2019 roku możemy liczyć na zdecydowanie mniejsze wsparcie ze strony zagranicznych katolickich sponsorów i inwestorów. Ta sytuacja sprawiła, że istnienie Aleteia.pl – która, paradoksalnie, rozwija się z sukcesami – stanęło pod znakiem zapytania. Bardzo potrzebujemy Twojej pomocy, bo bez niej nie damy rady kontynuować naszej misji ewangelizacyjnej.

Z Tobą damy radę!