Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail
Aleteia

W szopce na placu św. Piotra znalazła się oryginalna łódź rybacka, która ma symboliczne znaczenie

Udostępnij
Komentuj

Maltańska szopka jest ogromnych rozmiarów. Liczy 17 metrów długości, 12 szerokości i 8 wysokości. A 17 figur ma po ok. 190 cm wzrostu.

Na placu św. Piotra w Watykanie po raz pierwszy stanęła szopka z zagranicy – dzieło artysty z Malty. Została uroczyście otwarta 9 grudnia i będzie można ją podziwiać do 8 stycznia. O projekcie i tradycjach bożonarodzeniowych z Malty opowiedzieli nam: autor szopki Manwel Grech i ks. Alfred Xuereb, Maltańczyk pracujący dla Stolicy Apostolskiej od 1995 roku.

„Inicjatywa wyszła ze strony maltańskiego Ministerstwa Kultury. Ponieważ każdego roku watykańska choinka pochodzi z innego państwa, tym razem chcieli sprawdzić, czy byłaby możliwa szopka spoza Włoch” – mówi ks. Xuereb.

„Rząd maltański zorganizował konkurs – wspomina Manwel Grech. – Zadzwonił do mnie przyjaciel i mówi, że poszukują artysty do zbudowania szopki maltańskiej w Watykanie. Zapytał: Jesteś zainteresowany? Odpowiedziałem najpierw, że nie, bo wydawało mi się to rzeczą zbyt wielką jak dla mnie. Ale później porozmawiałem z kolegami z pracy i postanowiliśmy spróbować. Wykonaliśmy więc model szopki z opisem naszych pomysłów. I wygraliśmy konkurs. Dla nas to jest wielkie wydarzenie”.

Od tego momentu ruszyły konkretne prace nad szopką, które zakończyły się na kilka dni przed przyjazdem do Watykanu. W projekt zaangażowanych było 20 osób, z których 8 przyjechało montować wszystko na placu św. Piotra. Części z Malty zostały przywiezione dwoma statkami, najpierw do Genui, a potem ciężarówkami do Rzymu.

Szopki na Malcie są bardziej popularne niż w Polsce. „Wszystkie domy mają tu szopkę – opowiada ks. Xuereb. – Wiele wykonanych jest z papieru, niektóre z kamienia charakterystycznego dla Malty”.

„Na wyspie Gozo, z której pochodzę, jest tradycja zwiedzania szopek u innych, po obiedzie bożonarodzeniowym – tłumaczy autor szopki z placu św. Piotra. – Miasto nawet ogłasza konkurs, wydaje broszurkę z szopkami i jest specjalne jury, które przyznaje nagrody”.

Manwel Grech przyznaje, że to właśnie dzięki szopkom został artystą. „Mam dwóch dużo starszych braci. Na początku ich tylko obserwowałem. Kiedy miałem 11 lat, zacząłem robić pierwsze małe figurki, później coraz większe” – opowiada. Dziś zajmuje się zawodowo wykonywaniem figur na święta patronalne na Malcie i właśnie do szopek. Dodatkowo prowadzi zajęcia w szkole artystycznej.

W porównaniu z poprzednimi projektami obecna szopka jest ogromnych rozmiarów. Liczy 17 metrów długości, 12 szerokości i 8 wysokości. A 17 figur – wykonanych z włókna szklanego i papier-mâché – ma po ok. 190 cm wzrostu. Konstrukcja łączy w sobie elementy tradycyjne i maltańskie.

Betlejemska grota i stroje Świętej Rodziny nawiązują do klasycznych wyobrażeń. Obok Maryi, Józefa i Pana Jezusa oraz Trzech Króli mamy woła, osiołka i anioła, a także owce, kurczaczki i koguta.

Dokoła nich mamy postacie charakterystyczne dla szopki maltańskiej, „które w przeciwieństwie do innych krajów mają istotne znaczenie” – dodaje artysta. I tak postać zwana għageb tradycyjnie przedstawiana z rozłożonymi ramionami i otwartymi w zachwycie ustami oznacza osobę zdumiewającą się tajemnicą wcielenia Boga. Postać śpiącego rieqed to wyobrażenie osoby, która wie, że Bóg istnieje, ale Go ignoruje. Ciekawą postacią typową jedynie dla szopki maltańskiej jest wspinający się po dachu xabbatur, który reprezentuje wszystkich nas, którym nie dane było żyć w czasach Jezusa, ale którzy w Niego uwierzyliśmy.

Dodatkowo pojawiają się w szopce muzykanci przygrywający Dzieciątku na tradycyjnych maltańskich instrumentach. Są tu: iż-żaqq (kobza) oraz it-tamburlin (tamburyn), na którym został namalowany herb wyspy Gozo z archipelagu Wysp Maltańskich, przedstawiający 3 wzgórza z napisem po maltańsku: Gozo ty jesteś diamentem śródziemnomorskim!

Boże Narodzenie na Malcie to również procesje dzieci z naturalnej wielkości Dzieciątkiem, które przechodzą ulicami miast wieczorem 24 grudnia i prowadzą na plac przed kościołem lub do środka świątyni. Całość wydarzenia wieńczy tzw. kazanie dziecka, kolejna lokalna tradycja. Stąd w szopce watykańskiej nie mogło zabraknąć figury inicjatora tych procesji, ks. Ġorġa Preki w towarzystwie 4 dzieci. Jest on pierwszym rodowitym Maltańczykiem, który został ogłoszony świętym.

Stroje dla postaci uszyto na wzór historycznych, ze specjalnie utkanego na tę okazję sukna z bawełny. Z wyjątkiem sutanny ks. Ġorġa, która jest ze zwykłej ceraty, „ponieważ sam siebie określał jako kapłana ubogich” – wyjaśnia Manwel Grech.

Nad grotą umiejscowiony został młyn wodny, obowiązkowy element szopki maltańskiej. A tuż obok tradycyjny kamienny dom z balkonem ozdobionym krzyżem maltańskim oraz charakterystycznym oknem w formie kraty (tzw. muxrabija), z którego można było obserwować przechodniów, będąc niezauważonym.

Wymownym elementem tej szopki jest charakterystyczna dla krajobrazu maltańskiego luzzu – tradycyjna kolorowa łódź rybacka. Tu symbolizuje ona tragedię wielu emigrantów. Na placu św. Piotra stanęła oryginalna łódka „Santa Marija 1508”.

Świątecznym zwyczajem na Malcie są też koncerty. Stąd 17 grudnia do Watykanu przybędzie Orkiestra Filharmonii Narodowej pod batutą Briana Schembri i w Bazylice św. Pawła za Murami z towarzyszeniem Chóru Akademi św. Cecylii wykona Missę Solemnic Bethoveena.

Przy okazji rozmowy o szopce ks. Alfred Xuereb – który był osobistym sekretarzem Benedykta XVI – wspomina Święta spędzone w Watykanie: „Z papieżem Benedyktem spędziłem kilka lat i byliśmy jak rodzina. Po lekkiej wieczerzy wigilijnej gromadziliśmy się w salonie przy choince. Papież czytał fragment Ewangelii o Bożym Narodzeniu. Raz wyjaśnił, że taka jest tradycja w zakonach, że czyta najstarszy. Po modlitwie schylał się i otwierał stare drewniane pudełko, gdzie była schowana figurka Dzieciątka, mówiąc przy tym, że w końcu jest Boże Narodzenie! Pewnego wieczoru przy śpiewie kolęd zwrócił się do mnie tak: Don Mietek (ks. Mieczysław Mokrzycki), księdza poprzednik, śpiewał nam polskie kolędy. Nie zna ksiądz jakiejś maltańskiej? Pobiegłem szybko po nuty naszej najsłynniejszej kolędy „Ninni la Tibkix Izjed”. Papież wziął nuty i zaczął grat na fortepianie. Muszę przyznać, że dla mnie jako Maltańczyka to było ogromne przeżycie”.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail