Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Bycie ojcem to sposób na nieśmiertelność. Umierasz kilka razy dziennie. I powstajesz!

Udostępnij

Kluczem do zrozumienia ojcostwa są dla mnie dwa słowa: miłość i odpowiedzialność.

Jesteś facetem, masz dwadzieścia kilka lat, z dziewczyną przygotowujecie się do ślubu. Gdzieś w głowie pojawia się myśl, że po ślubie będziecie się starać o dziecko. Ktoś zadał Ci pytanie, czy jesteś gotowy, by być ojcem. Bez cienia wątpliwości odpowiadasz: „Oczywiście!”. A potem, patrząc w lustro, zadajesz sobie pytanie: co to właściwie znaczy i jak się do tego przygotować? Na szczęście odpowiedź jest prosta: nie da się.

Skok z 10-metrowej wieży

Ojcostwo nie jest zadaniem do wykonania, nie jest procesem, który można zaplanować i zrealizować, to coś znacznie większego i bardziej skomplikowanego. Coś jak skok z 10-metrowej wieży do basenu. Nie wiesz, jak głęboki jest basen i czy umiesz pływać. Jedziesz na porodówkę, widzisz małe ciałko, które nagle pojawia się nie wiadomo skąd. Teraz to stworzonko nauczy Cię pływać.

Najpierw jednak musisz posiąść umiejętności innego typu. Słowo „pieluszka” jest pojęciem bardzo obszernym, tym bardziej, im więcej Twoje dziecko zje. I zawsze powinno występować w liczbie mnogiej, i opisywać rzeczywistość w zasięgu ręki, inaczej może się zmienić w wyraz „katastrofa”.

Gdy o mało nie zemdlałeś z wrażenia, zdobywając pierwsze sprawności „przewijacza”, czeka Cię kolejny stopień wtajemniczenia – bieg długodystansowy, a właściwie ryk, czyli płacz. Obowiązuje zasada: od tej chwili do nieskończoności. W ten sposób poznajesz nowe czasoprzestrzenie.

To nie basen. To ocean

Jeśli w czasach wczesnej młodości bywałeś na nocnych adoracjach, to te doświadczenia bardzo się przydadzą. Twój potomek zaprosi Cię na modlitwę kilka razy w ciągu nocy, miej przygotowany różaniec, pomoże dotrwać do wschodu słońca.

Gdy Twoja żona wróci do sił po porodzie, stań na wysokości zadania i zorganizuj jej wychodne. Z podniesionym czołem i zapasem mleka zostań z dzieckiem na dwie godziny. Sam.

Przeżyłeś. Po skoku nic nie widziałeś, teraz umiesz już pływać i możesz wynurzyć się na powierzchnię. Jak widzisz, to nie jest basen, to ocean. Życie, które znałeś, zmieniło się całkowicie i nie ma powrotu. I bardzo dobrze, bo ten ocean zwany ojcostwem pomoże Ci się stać prawdziwym mężczyzną. Tak było ze mną. Nasze córki całkowicie zrewolucjonizowały moje życie.

Dzieci – sposób na nieśmiertelność

By mieć pełną jasność: ślub to najpiękniejszy dzień mojego życia! Jednak wspólne życie z kobietą, którą kocham, jest „tylko” dopełnieniem naszej miłości. Życie po ślubie, już we wspólnym domu, tak naprawdę niewiele zmienia. Dwie osoby, które się kochają, meblują dom, chodzą na randki, robią zakupy, podróżują, spotykają się z przyjaciółmi, chodzą do pracy. Chcecie jechać – jedziecie, macie pragnienie – spełniacie je.

Gdy jednak pojawiły się dzieci, wszystko się zmieniło. Robert Friedrich, twórca Arki Noego, ojciec siedmiorga dzieci, powiedział, że ojcostwo jest sposobem na nieśmiertelność. Gdy wstajesz rano z myślą: „dziś zrobię to, na co miałem ochotę od miesięcy”, pojawia się Twoje dziecko i mówi: „nie, dziś zrobimy coś zupełnie innego”. W ten sposób umierasz – i tak kilka razy dziennie.

Czy takie odczucia nie są przytłaczające? Wręcz przeciwnie. Ojcostwo dodaje skrzydeł i ogromnej energii. Coś jak stan permanentnego zakochania. Jeśli miałeś problemy z zasypianiem – już nie będziesz ich miał, nie mogłeś wstać o 5 rano – bum! Od teraz możesz. Przejmowałeś się bzdurami z telewizora – przestajesz o tym myśleć, gdy Twoje dziecko podejdzie do Ciebie i Cię przytuli.

Korzeń i skrzydła

Być ojcem to doświadczać nowego sensu życia. Świadomość tego, że buduję coś większego, coś przerastającego mnie: rodzinę. A w niej od początku, jak garncarz garnki, ja modeluję charaktery moich dzieci. To wielkie zadanie – czy może być większe w życiu mężczyzny?

Odpowiedzialność – to słowo, nabrało dla mnie zupełnie innego wyrazu. Od kiedy jestem ojcem, jest dla mnie kwintesencją męskości. Odpowiadam za życie i rozwój naszych dzieci. Odpowiadam wielowymiarowo: by miały co jeść, gdzie spać, były zdrowe, rozwijały się, wzrastały w wierze, były bezpieczne, umiały wybierać dobro…

Jakiś czas temu uczestniczyłem w warsztatach inicjatywy Tato.Net, gdzie usłyszałem, że starzy Indianie mawiali, że rolą ojca jest dać dziecku korzeń, gdy jest małe, a gdy podrośnie, dać mu skrzydła. „Korzeń” – czyli tożsamość, tak by dziecko wiedziało, kim jest i dokąd zmierza. „Skrzydła” – by w odpowiednim momencie samodzielnie mogło wejść w życie, opuścić dom, by założyć własną rodzinę. To są moje zadania, nikt i nic mnie w tym nie zastąpi. „Mama to nie jest to samo, co tato” i nawet najwspanialsza kobieta nie zastąpi mężczyzny w jego największej roli życiowej – w roli ojca.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail