Aleteia

Masz tę moc, drogi studencie, czyli czego podczas sesji może nauczyć się… wykładowca

Udostępnij

Na zajęciach wykładowca patrzy na młodego człowieka prezentującego zadany temat i myśli sobie: „Rany, czemu ja tak nie potrafię?!”.

Podobnej sytuacji doświadczyłem w ostatnim czasie. Całą grupę na moich zajęciach podzieliłem na kilka podgrup. Każda z nich miała do przygotowania konkretne zagadnienie. Wszyscy przygotowali bardzo atrakcyjne prezentacje, które świetnie korespondowały ze sposobem przedstawiania często niełatwych tematów. Przy kolejnej grupie zacząłem się zastanawiać, czy nadal jest we mnie ten zapał i błysk w oku, który widzę u tak wielu moich studentów?

Ano właśnie, student. Kim jest dzisiejszy żak? Czy to już w pełni dorosły człowiek, czy też jeszcze ktoś, kto wymaga formowania i „ciosania”?

Mnie studenci bardzo fascynują. Z jednej strony to w pełni dojrzałe postaci. Mają dowód osobisty, pełną zdolność do podejmowania formalnych decyzji, sami nierzadko się utrzymują. Z drugiej jednak strony – świadomie, bądź nie – szukają, pytają i wołają na „progu progów” dorosłości.

Moja fascynacja uczniami uniwersytetów wynika także z innych doświadczeń. W zeszłym roku miałem okazję kilkakrotnie uczestniczyć w spotkaniach naukowych organizowanych przez studentów. Rozmawiałem o tym z moim kolegą, który jest akademickim wykładowcą nieco dłużej niż ja. Obaj złapaliśmy się za głowy dzieląc się swoimi refleksjami.

Okazało się, że spotkania te były najlepszymi, w jakich w ostatnim czasie braliśmy udział. Skąd mając liczne obowiązki – zajęcia, wykłady i kolejne sesje – studenci mieli siłę, czas i ochotę, by zaplanować i zorganizować świetną konferencję? Więcej, konferencję, która zgromadziła kilkadziesiąt osób, co coraz częściej nie udaje się komitetom naukowym gromadzącym dumnych doktorów?

Czemu o tym piszę? Z jednego prostego powodu. Jest nim „pasja”. To dla mnie niezwykłe, kiedy ujawnia się ona u studentów. Aby jednak pasja zaistniała, musi zostać spełnionych kilka warunków. Musi pojawić się wiara – wiara że młodość potrafi przenosić góry. Wiara musi zagościć także u wykładowcy, który ma możliwość zarówno pielęgnowania, jak i niszczenia „zapalonej młodości”. Bez trudu zagości ona wówczas również u studenta, który przechodząc sesję może jeszcze czegoś wykładowcę nauczyć.