Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Piwo z Polski, które uratowało życie papieżowi!

Jastrow/Wikipedia
Udostępnij

Będący na łożu śmierci papież Klemens VIII wzdychał podobno cichutko z tęsknotą za piwem z Polski...

Piwo było chlebem powszednim na stołach polskich królów w średniowieczu. Koniec końców piwo to zupa chlebowa, a nie jak zwykło się mówić „zupa chmielowa” (chmiel w piwie jest tylko dodatkiem, który w liczącej kilka tysięcy lat historii piwa pojawił się dopiero jakieś 5 wieków temu). Na długie tradycje fermentowanego trunku na ziemiach polskich wskazują kroniki Jana Długosza, czy też Galla Anonima. Ten ostatni, pisząc o postrzyżynach syna Piasta w „Kronice polskiej” cytuje gospodarza: „Mam ci ja beczułkę [dobrze] sfermentowanego piwa, które przygotowałem na postrzyżyny jedynego syna, jakiego mam, lecz cóż znaczy taka odrobina? Wypijcie je, jeśli wola!”. A wola była i ochota również, także wśród zagranicznych gości.

Przyjaźń Zamoyskiego i kardynała Aldobrandiniego

W 1588 roku do Polski przybył 52-letni kardynał Hipolit Aldobrandini, który został mianowany nuncjuszem apostolskim w Rzeczpospolitej. Jednym z jego zadań była mediacja między Zygmuntem III Wazą a Habsburgami, którzy rościli sobie prawo do tronu polskiego. Podczas rokowań z księciem Maksymilianem, kontrkandydatem Wazy, kardynał Aldobrandini poznał Jana Zamoyskiego, który stał po stronie szwedzko-polskiego króla.

Nie od dziś wiadomo, że gdzie dyplomacja i polityka tam też i alkohol. Szczególnie, że w średniowieczu piwo zawierało znacznie mniej etanolu niż współcześnie, więc było traktowane jak zwykły napój. W każdym razie, przyjaźń między Zamoyskim a Aldobrandinim przypieczętowana była niejednym kuflem dobrego, polskiego piwa. Piwa z Warki.

Po zakończeniu swojej misji w Polsce kardynał wrócił do Włoch, gdzie w trakcie kolejnych konklawe był papabile, czyli jednym z kandydatów do tronu Piotrowego. 3 lata po swoim pobycie nad Wisłą został wybrany na papieża i przyjął imię Klemens VIII. Nie przestał jednak interesować się Rzeczpospolitą, szczególnie, że jego dobry znajomy, Jan Zamoyski, co jakiś czas posyłał mu zapas wareckiego piwa.

Święta Piwo, módl się za nim!

Anegdota, którą znaleźć można w licznych źródłach, mniej lub bardziej wiarygodnych, wspomina, że Klemens VIII cierpiał pewnego razu z powodu wrzoda, który pojawił się w jego gardle. Uniemożliwiająca przełykanie narośl powoli szykowała papieża na spotkanie ze św. Piotrem. Przy będącym już w bardzo złym stanie Ojcu Świętym czuwali duchowni, którzy odmawiali litanię do Wszystkich Świętych. W pewnym momencie usłyszeli cichutki, zachrypnięty głos Klemensa. „Piva di Polonia, piva di Warka” – miał wyszeptać papież. Skonsternowani towarzysze nie mieli pojęcia, czym jest owa „piva”, gdyż po włosku złocisty napój nazywa się „birra”. Pomyśleli więc, że konający biedaczek wzywa jakąś świętą z Polski, więc ochoczo powtórzyli: „Sancta Piva di Warka, ora pro eo!” (Święta Piwo, módl się za nim!).

Klemens VIII usłyszawszy, że duchowni właśnie kanonizowali jego ulubione piwo z Warki, wybuchł śmiechem. Dowcipu sytuacyjnego nie wytrzymał także wrzód, który pękł pod wpływem rechotu papieża. Jakimś cudem nie wdała się żadna infekcja, a mogący znów normalnie odżywiać się Aldobrandini dożył sędziwego wieku i zmarł w wieku 69 lat.

Czy ta historia jest prawdziwa? Mimo tego, że jest wielokrotnie powtarzana i można znaleźć ją wszędzie – niekoniecznie. Ale jak to mawiają Włosi: „Jeśli to nie jest prawdziwe, to przynajmniej dobrze wymyślone”.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail