Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail
Aleteia

A jeśli to już nasz ostatni Wielki Tydzień?

Udostępnij
Komentuj

Gdyby dany nam był ostatni Wielki Tydzień na zdecydowane i ostateczne odrzucenie wszystkiego, co niegodne naszej chrześcijańskiej tożsamości? Co byśmy zrobili?

Czy warto jest podejmować w Wielkim Tygodniu wysiłek? Kiedy rozmawiamy z księżmi, osobami odpowiedzialnymi za przygotowanie liturgii, dyrygentami chórów czy osobami zaangażowanymi w katechumenat, dowiadujemy się, że Wielki Tydzień to okres wzmożonej aktywności, kulminacja wielu planów, a nawet przy braku wcześniejszych planów czas inspiracji. A potem…?

 

Co roku to samo?

Potem następuje kilka tygodni radości i śpiewania „Alleluja!”, po których wracamy do okresu zwykłego (wypełnionego wszelako majowymi Pierwszymi Spowiedziami i Komuniami czy czerwcowymi ślubami). Wydaje się, że Wielki Tydzień to ogrom pracy dla niewielu, utrapienie dla nieco większej grupy („Ile razy muszę w tym tygodniu ciągnąć dzieciaki do kościoła?!?”) i niewiele znaczący okres dla wielu, o ile nie większości katolików. Czy jednak tak musi być?

Na czym polega główny problem z Wielkim Tygodniem? Otóż ci, którzy nie do końca wierzą w swoją grzeszność próbują wzbudzić w sobie żal za odkupieńczą śmierć, co do której potrzeby nie są do końca przekonani. Kilka dni później zaś starają się wykrzesać z siebie radość z konsekwencji zmartwychwstania, którego nie rozumieją lub w które nie wierzą. Z takim podejściem, misteria Wielkiego Tygodnia zamieniają się w nieprzekonujące widowiska teatralne i trudno w nich odnaleźć prawdziwe misterium.

Dlaczego musimy przez to przechodzić? Dlaczego Kościół każe nam co roku przeżywać to samo? To niedobre pytanie. Może lepiej postawić inne: co dają nam w Wielkim Tygodniu Boże Miłosierdzie i Opatrzność? Jak możemy stawać się dobrymi włodarzami w Wielkim Tygodniu, który może okazać się ostatnim w naszym życiu? Pamiętajmy, że nikt z nas nie wie, co przyniesie kolejna chwila.

 

Ostatni tydzień przed śmiercią?

Zostaliśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boga. Trwa walka o nasze dusze, które przez grzech zaprzedajemy władzy szatana. A przecież Jezus, Syn Boży i syn Maryi, odkupił nasze dusze swoją krwią. Gdyby dany nam był przed śmiercią jeden tydzień na kontemplację tego prawdziwie wstrząsającego faktu, jak wykorzystalibyśmy ten czas?

Serce człowieka zostało stworzone do miłości Boga i bliźniego. Poprzez grzech zdradzamy miłość i pogrążamy się w nienaturalnej izolacji, poddając się złości i zgorzknieniu. Niewinne serce Jezusa dobrowolnie przyjęło wszelką truciznę zdrady i nienawiści, po to, aby nasze serca mogły być wolne do miłości podobnej do miłości Chrystusa, w sposób prawdziwie ludzki, dodatkowo uwznioślony przez Jego bóstwo.

Gdyby dany nam był przed śmiercią jeden tydzień na kontemplację tego prawdziwie wstrząsającego faktu, jak wykorzystalibyśmy ten czas?

Ciało ludzkie zostało stworzone dla piękna, służby, przekazywania życia i chwały. Hańbienie naszego ciała narkotykami i alkoholem, zaniedbywanie go, autoagresja, rozwiązłość czy perwersja są profanacją. Jezus, słowo wcielone, nie uchylił się przed męką i śmiercią. W ten sposób udowodnił bezwzględną miłość Boga do ludzkiego ciała, pozwalając dzieciom Bożym na dające życie oglądanie Boga twarzą w twarz.

Gdyby dany nam był przed śmiercią jeden tydzień na kontemplację tego prawdziwie wstrząsającego faktu, jak wykorzystalibyśmy ten czas?

 

Mądrze się przygotować

Przed swoją męką i śmiercią Jezus ma świadomość, że Boży plan obejmuje każdego człowieka, od Jerozolimy po krańce świata, do końca czasu. Dlatego właśnie Chrystus zostawia nam drogę, pozwalającą na przejście przez wąską bramę do szczęścia niebieskiego.

Powierza On swoją zbawczą władzę, słowo i tajemnice Kościołowi, zbudowanemu na fundamencie apostołów, którego naczelną misją jest sprawowanie Eucharystii do chwili powtórnego przyjścia Pana w chwale.

Gdyby dany nam był przed śmiercią jeden tydzień na kontemplację tego prawdziwie wstrząsającego faktu, jak wykorzystalibyśmy ten czas?

Gdyby dany nam był ostatni Wielki Tydzień na zdecydowane i ostateczne odrzucenie wszystkiego, co niegodne naszej chrześcijańskiej tożsamości? Co byśmy zrobili?

Gdyby dany nam był ostatni Wielki Tydzień na padnięcie do stóp Jezusowi i uznanie Go swoim zbawcą? Co byśmy zrobili?

Gdyby dany nam był ostatni Wielki Tydzień na okazanie Jezusowi współczucia i wdzięczności za Jego niewyobrażalne cierpienie za nas? Co byśmy zrobili?

Gdyby dany nam był ostatni Wielki Tydzień na udowodnienie własnego włodarstwa i wdzięczności za łaski, którymi obdarzył nas Chrystus? Co byśmy zrobili?

Zgódźmy się, że w tych dniach możemy mądrze przygotować się na to, co może okazać się ostatnim Wielkim Tygodniem naszego życia. Nie chodzi wyłącznie o to, aby zapamiętać godziny nabożeństw Wielkiego Tygodnia, ale o przygotowanie się na autentyczne doświadczenie misterium tego okresu.

Możemy na przykład zanurzyć się w Słowo Boże, obcować ze sztuką i muzyką religijną najwyższej próby, czynić pokutę i pościć. To pozwoli nam zbliżyć się do Jezusa, który rozświetla nasze ciemności i daje nam swoje światło.

Tekst opublikowany w angielskiej wersji portalu Aleteia 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail