Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Lista nowych grzechów? Dementujemy

AS photo studio/Shutterstock
Udostępnij

Katalog grzechów od wieków jest ten sam. Natomiast w dobie globalizacji, grzechy nabierają często wymiaru społecznego z powodu ich skutków i rezonansu, jaki zyskują za sprawą mediów.

Przez media w Polsce przetacza się właśnie informacja o „nowych grzechach, z których trzeba się wyspowiadać”. Czyżby Stolica Apostolska tuż przed tegorocznym Triduum Paschalnym ogłosiła w pośpiechu nowy katalog grzechów, który koniecznie powinni uwzględnić w rachunkach sumienia wszyscy, którzy w okresie przedświątecznym przystąpią do sakramentu pokuty i pojednania?

Nic podobnego. To zasadniczo „odgrzana” informacja sprzed niemal dziesięciu lat. A dokładnie z marca 2008 roku. Nie chodzi w niej o żaden dokument, który miałaby opublikować Penitencjaria Apostolska, lecz o wywiad, którego włoskiemu wydaniu „L’Osservatore Romano” udzielił ówczesny regens Penitencjarii bp Gianfranco Girotti. Rozmowa dotyczyła kursu dla spowiedników, który co roku w Wielkim Poście odbywa się w Watykanie.

W bieżącym roku taki kurs odbył się już po raz dwudziesty ósmy. Trwał od 14 do 17 marca i jak zwykle wzięło w nim udział ponad sześciuset kapłanów z całego świata.

Jak grzeszymy w dobie globalizacji

W wywiadzie z roku 2008 bp Girotti stwierdził m.in., że „grzechy główne minionych lat, czyli pycha, chciwość, nieczystość, zazdrość, łakomstwo, gniew i lenistwo” mają raczej charakter indywidualny. Natomiast w dobie globalizacji, grzechy nabierają często wymiaru społecznego z powodu ich skutków i rezonansu, jaki zyskują za sprawą mediów. „Dlatego grzech stał się dziś o wiele bardziej destrukcyjny i szkodliwy” – – podkreślił bp Girotti.

Jak donosiła wówczas m.in. „Rzeczpospolita”, pytany o nowe, społeczne grzechy śmiertelne hierarcha wymienił grzechy wobec praw społeczności i jednostek, szczególnie z dziedziny bioetyki – eksperymenty i manipulacje genetyczne, których skutków nie sposób ani przewidzieć, ani kontrolować.

Społecznym grzechem nazwał też całą sferę związaną z narkotykami, bo osłabiają one psychikę i inteligencję człowieka oraz odciągają młode pokolenie od Kościoła.

Regens Penitencjarii Apostolskiej wskazał również na niesprawiedliwości oraz nierówności społeczne i ekonomiczne doprowadzające do sytuacji, w której bogaci stają się coraz bogatsi, a biedni jeszcze biedniejsi. Wymienił też aborcję i pedofilię.

Nowa listów grzechów śmiertelnych?

To dziennikarz, Orazio La Rocca, watykanista z gazety „La Repubblica”, stwierdził wówczas, że w ten sposób powstała druga po dziesięciu przykazaniach Bożych lista grzechów śmiertelnych. Komentował, że Kościół chciał z jednej strony zwrócić uwagę na odpowiedzialność spoczywającą na tych, którzy są u władzy i nadają kształt życiu społecznemu, z drugiej zaś – uzmysłowić i spowiednikom, i wiernym, że Boga można śmiertelnie obrazić nie tylko kradzieżą, bluźnierstwem czy pożądaniem cudzej żony.

Światowe media zaczęły w nawiązaniu do tego donosić o nowej liście siedmiu grzechów głównych, ogłoszonej przez Stolicę Apostolską. Przypominały też, że siedem grzechów głównych jako pierwszy sformułował papież Grzegorz Wielki w VI wieku. Zwracały uwagę, że różniła się ona od tej, którą dzisiaj można znaleźć w książkach do nabożeństwa, np. znajdował się na niej smutek, który dopiero w XVII wieku zastąpiono lenistwem.

Natomiast o internetowym hejcie jako grzechu, mówił m.in. w grudniu ubiegłego roku tarnowski biskup pomocniczy Leszek Leszkiewicz w wywiadzie dla jednego z lokalnych czasopism. Pytany, czy takie zachowanie w sieci jest grzechem, odpowiedział:

„Zacznijmy od tego, że jako katolicy w ogóle powinniśmy poszerzyć nasz rachunek sumienia o grzechy, które możemy popełnić w internecie. Jeśli mówimy o hejcie, to jest to grzech, bo dezawuujemy i obrażamy bliźniego. Także owa anonimowość, przez którą niszczymy kogoś słowem, jest zła moralnie. Przy okazji obrażając innych, degradujemy siebie. Sztuką jest skrytykować kogoś w cztery oczy, a nie ukryć się pod nickiem, by w kogoś rzucić błotem”.

Trybunał Pokuty – co to takiego?

Dlaczego to przedstawiciele Penitencjarii Apostolskiej wypowiadają się autorytatywnie na temat grzechów?

Penitencjaria Apostolska (zwana również Trybunałem Pokuty) jest najwyższym sądem kościelnym w sprawach sumienia. Do jej kompetencji należą wszystkie kwestie dotyczące życia wewnętrznego oraz związane z odpustami. Penitencjaria udziela rozgrzeszeń, dyspens i innych łask zastrzeżonych Stolicy Apostolskiej, rozstrzyga również sprawy związane ze sprawowaniem sakramentu pokuty.

Jej zadaniem jest także troska o to, by w czterech bazylikach papieskich Rzymu była dostateczna liczba penitencjarzy posiadających właściwe uprawnienia. Wspomniany wyżej urząd regensa jest odpowiednikiem sekretarza w innych dykasteriach.

Na czele Penitencjarii Apotolskiej stoi Penitencjarz Większy. Jest on jednym z niewielu watykańskich dostojników, którzy zachowują swoją pozycję także w okresie sede vacante, gdy tron Piotrowy pozostaje pusty. Jeśli Penitencjarz Większy jest kardynałem-elektorem, jest jedną z trzech osób, które podczas konklawe mogą kontaktować się z osobami pozostającymi na zewnątrz, dzięki czemu może kontynuować swoje zajęcia. Penitencjarz Większy jest tytularnym arcybiskupem, ale zwyczajowo także kardynałem. Od 2013 roku funkcję tę pełni kard. Mauro Piacenza.

Warto wiedzieć, że aktualnym regensem, czyli w Penitencjarii Apostolskiej pierwszą osobą po Penitencjarzu Większym, jest Polak, kapłan pochodzący z archidiecezji łódzkiej ks. Krzysztof Nykiel.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail