Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

A ile Ty masz przyjaciółek? Jak rozpoznać tę prawdziwą

Guille Faingold/Stocksy United
Udostępnij

Przyjaciółka jest jak lustro. Pozwala poprawić to, co w naszym życiu „sterczy” albo źle się układa. I każda z nas jej potrzebuje.

Statystyczna Polka ma pięć przyjaciółek. Ile z nich jest prawdziwych? Takich, na które można liczyć w biedzie i w sukcesie? Niektóre przyjaciółki otwierają nam okna na nowy świat, inne je zamykają. Dlatego także w przyjaźni warto dać sobie prawo do własnych wyborów.

 

Z życia przyjaciółek

Zainwestowałam w tę przyjaźń. Chodziłam z Igą do ginekologa, kiedy była w ciąży. Zawiozłam jej męża na porodówkę, bo z nerwów nie był w stanie prowadzić. Jestem chrzestną jej córki, którą moi synowie traktują jak siostrę. Pożyczałam jej pieniądze i odbierałam nocne telefony, kiedy miała straszną sytuację w pracy. Ale to była kiepska inwestycja. Nie to, że liczyłam na dużą kwotę zwrotu. Ale kiedy awansowałam i zaczęłam naprawdę dobrze zarabiać, ona nie mogła się z tym pogodzić – opowiada Sonia, 35 lat.

– Te jej niby to niewinne uwagi, że to niedobrze, kiedy żona zarabia więcej od męża, bo mój Marcin tego nie zniesie na dłuższą metę. I że mój starszy syn gorzej sobie radzi w szkole, więc to moja wina, bo nie mam czasu odrabiać z nim lekcji.

Zrobiłam jej awanturę, że jest zazdrosna. Ja cieszyłabym się, gdyby była doceniana w pracy. A ona mi wykrzyczała, że pieniądze przewróciły mi w głowie.

Długo do siebie nie dzwoniłyśmy, ale potem wyciągnęłam rękę do zgody. Przez jakiś czas było spokojnie. Znowu coś się popsuło, kiedy zwierzyłam się, że oszczędzam na zagraniczne studia dla synów. Zmieniła się na twarzy, tylko czekała, żeby już wyjść. Mam się cenzurować, bo ona nie wiedzieć czemu czuje się gorsza?! Ale widać, prawdziwą przyjaciółkę poznaje się nie w biedzie, ale w czasie, kiedy odnosimy sukcesy – mówi.

 

Przyjaźń pomiędzy kobietami bywa szorstka

W poniedziałek powiernica, a we wtorek zawistnica. Ale już w piątek znowu siostrzana dusza, z którą nie można się nagadać.

 

Przyjaciółka czy rywalka?

To pytanie powraca. Relacje są burzliwe. Intensywne. Od wspierania się do rywalizacji. Od poczucia wspólnoty do wrogości. Od zwierzania się do chwalenia. Ale bliskość z elementami zazdrości to nadal jest przyjaźń. Ten element konkurowania jest całkiem naturalny. Od dzieciństwa pragniemy psiapsiółki i jest to potrzeba związana z naszym indywidualnym rozwojem.

 

Przyjaciółka to rodzaj lustra

Przyglądamy się jej. Jak wygląda? Jak się ubiera? W kim się podkochuje? Czy ona też tak się kłóci z rodzicami? I to przymierzanie swojego życia do przyjaciółki jest źródłem siły, motywacji do zmiany, ale też nie obywa się bez zazdrości, zawiści, uruchamiania kompleksów. Iga zazdrości Soni, ale nadal chce być przy niej blisko. Ona też chciałaby mieć sukcesy w pracy i móc dać lepszą przyszłość córce. Sukcesy Soni przypominają jej, że nie tak miało być. Że może jest niedoceniana w pracy. Że chciałaby sobie kupić lepsze ciuchy. I te nieprzyjemne emocje pojawiają się, kiedy słyszy, że Sonia ma lepiej.

Nie chodzi o to, żeby Sonia cenzurowała swoje opowieści o życiu usłanym różami, ale może żeby pokazała, że obecność Igi dużo dla niej znaczy.

Że nie osiągnęłaby tego wszystkiego, gdyby nie fakt, że w trudnych chwilach mogła podrzucić jej syna, pożyczyć sukienkę czy użalić się na świat.

Warto odróżnić naturalną zazdrość, jaka się pojawia między przyjaciółkami, od interesowności. Oblanie się rumieńcem zazdrości to reakcja psychofizjologiczna. Mniej niewinne są pochlebstwa, udawanie zażyłości i oddania po to, żeby sobie coś załatwić.

 

Fałszywa przyjaciółka to ktoś, kto wykorzystuje Ciebie, albo Twoją pozycję

Nadużywa twojej dobroci, albo tego, że nie umiesz odmawiać. Nieustannie podrzuca ci małe dziecko. Pożycza pieniądze. Wprasza się na kolację, kiedy ty chcesz pobyć z rodziną. Nie rozłącza się, kiedy mówisz, że masz migrenę. Wyśmiewa się z twojej religijności. Domaga się, żebyś komuś ją przedstawiła. Coś załatwiła. Coś przed tobą ukrywa, bo to niby dla twojego dobra. A przecież nigdy nie wiadomo, czy ta niewiedza nie naraża cię na podjęcie złej decyzji?

Sama mam wiele przyjaciółek. I uważam, że to jest wielka wartość mojego życia. Są to relacje wieloletnie, które były wystawione na wiele prób.

Jako psycholożka i z osobistego doświadczenia mogę powiedzieć, że bardzo ważną rzeczą w przyjaźni jest postawienie granic.

Z wieloma osobami to przychodzi naturalnie. Wiemy, że nie musimy sobie opowiadać każdego dnia, żeby cementować bliskość. Nie musimy i nie powinnyśmy o wszystkim sobie mówić. Sekrety męża nie powinny być podawane dalej. Chyba że on nie ma nic przeciwko, że nasza przyjaciółka dowie się o jego konkretnych problemach w pracy czy ze zdrowiem. Podobnie rzecz się ma w przypadku dorosłych dzieci. Kiedy są małe, mają typowe problemy i powiernictwo w rodzicielstwie wzmacnia przyjaźń, ale kiedy dorastają, ich intymność jest pod ochroną.

 

Statystyczna Polka ma pięć przyjaciółek, ale ile z nich jest prawdziwych?

Jeżeli po spotkaniu z przyjaciółką często czujesz się gorzej niż przed spotkaniem – to trzeba się zastanowić. Może chętnie cię krytykuje, a nigdy nie pogratuluje. Nie możesz liczyć na pociechę. Ona zawsze znajdzie dziurę w całym. Tak prowadzi rozmowę, żeby ona mogła się lepiej poczuć. Ledwo wejdziesz, już proponuje ci artykuł z nową dietą. Niby się o ciebie troszczy, ale jednocześnie wysyła ci komunikat: przytyłaś. Potem napomknie, że jej dziecko właśnie znowu dostało szóstkę, a mąż przybił nową półkę w przedpokoju. Jest powiernicą, ale jednocześnie nieustannie wciela się w rolę twojej prokuratorki, sędzi, psycholożki, lekarki i doradczyni modowej. Bo oczywiście ona wie lepiej, jak ma wyglądać twoje życie.

 

Przyjaźń to siostra miłości

Bywa zaborcza, apodyktyczna, rywalizacyjna i niszcząca. Dlatego potrzebuje granic. Dobrze nauczyć się asertywności. Powiedzieć: Proszę, nie dzwoń do mnie w niedzielę, bo wtedy rezerwuję czas dla męża i dzieci. Nie gniewaj się, ale nie pojedziemy razem na wakacje, bo już obiecałam siostrze, że jadę z nią nad morze. Wiem, że chcesz dla mnie dobrze, ale pozwól mi pozostać sobą. Ja cenię cię najbardziej za to, że jesteś obok, kiedy cię potrzebuję i że świadkujesz mojemu życiu.

Niektóre przyjaciółki otwierają nam okna na nowy świat, inne je zamykają. Nawet w przyjaźni warto dać sobie prawo do własnych wyborów.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail