Aleteia

Jak nie mówić do dzieci: 6 krzywdzących zdań

Shutterstock
Udostępnij
Komentuj

Nieistotne, czy te słowa wypowiedziane zostaną nieuważnie i bez złych intencji: czasem to, co mówią rodzice, rani dzieci. Żeby tego uniknąć, trzeba dostosować sposób porozumiewania się, zwłaszcza z najmłodszymi.

 

Rodzicielskie słowo często wyprzedza myśl. Dziecko jednak postrzega sprawy inaczej, nie rozumie wypowiedzianych słów w ten sam sposób i czuje się zranione. „Zamiast angażować się w grę: władza i kara, w pozory autorytetu, lepiej wysłuchać dziecka”, radzi francuska psychoterapeutka Isabelle Filliozat. Lepiej być dociekliwym i pytać: „Co się dzieje? Mam wrażenie, że to dla ciebie trudne?”.  Z pewnością rozmowa to pierwszy krok na drodze do rozwiązania trudnej sytuacji. Warto znaleźć odpowiednie słowa na rozpoczęcie takiego dialogu, żeby dziecko mogło wyrazić, co czuje.

Oto 6 krzywdzących zdań, których Twoje dziecko nigdy nie powinno usłyszeć i ich dobre zamienniki, które proponuje Isabelle Filliozat.

 

Zdanie krzywdzące: „Jesteś nieznośny!”

Bardzo często takie zdanie wyraża bezradność rodziców. Stres prowadzi do ataku na dziecko, do przeniesienia na nie rodzicielskiego gniewu. To niezwykle gwałtowne i przykre słowa. Dziecko może znieruchomieć, niemal skamienieć w ciszy. Ale prawie natychmiast rozluźni się i zareaguje agresją. Zaatakuje – nie rodzica, ale na przykład brata czy siostrę. Tak wygląda reakcja na skrajny stres, zachowanie graniczne.

Dobry zamiennik: „Zaczynam myśleć, że nie byliśmy dziś odpowiednio długo na spacerze i nie masz teraz innego wyjścia, jak skakać jak po kanapie!”.

 

Zdanie krzywdzące: „Idź do swojego pokoju!”

To wykluczenie, które dziecku bardzo trudno zrozumieć, zdanie podwójnie negatywne – oznacza „nie chcę cię tu widzieć, kiedy tak się zachowujesz”. W chwili, kiedy dziecko najbardziej potrzebuje rodzica, on każe mu zniknąć z oczu. W mózgu dziecka uaktywniają się obszary odpowiedzialne za stres. Im mniejsze dziecko, tym bardziej potrzebuje obecności rodzica, żeby się uspokoić. Do 13-14 roku życia nie umie ono bowiem kontrolować swoich emocji. Wiemy, że ciepłe słowa, na przykład: „Widzę łzy na twojej buzi”, pomagają dziecku uporządkować emocje.

Dobry zamiennik: „Chodź do mnie, porozmawiamy, przytulę cię”. 

 

Zdanie krzywdzące: „Kpisz sobie ze mnie? Właśnie robisz dokładne to, czego ci zabroniłam/zabroniłem!”

Mózg dziecka rozwija się wraz z wiekiem. Dwu-, trzylatek nie rozumie negacji w zdaniu, zatem kiedy mówi mu się: „Nie wchodź do domu w zabłoconych butach!”, słyszy „Wejdź do domu w zabłoconych butach!”. Zrobi to, patrząc na rodzica, żeby się upewnić, że prawidłowo wykonał polecenie.

Kiedy więc czegoś mu zabronimy, jest ryzyko, że właśnie to zrobi. Dorosły ma wrażenie, że kontroluje sytuację – tymczasem zamyka dziecko w strachu i wstydzie, nie ucząc niczego. Związek przyczyny i skutku nie zostaje określony, a dziecko będzie powtarzać zabronioną czynność, aż do oswojenia się z lękiem i wstydem.

Dobry zamiennik: „Co się dzieje? Powiedz mi, co czujesz”.

 

Zdanie krzywdzące: „Przestań marudzić!”

Kiedy dziecko wydaje się kaprysić, trzeba ustalić, czego naprawdę potrzebuje, próbuje bowiem w ten sposób coś wyrazić. Jeśli na przykład natarczywie domaga się oglądania kreskówki, nie musi tego akurat rzeczywiście chcieć. Prosi o uwagę rodzica, o przytulenie, o uspokojenie tego, co dzieje się w jego mózgu. Odpowiednio do sytuacji i charakteru dziecka, można mu zaproponować chwilę odpoczynku albo zabawę na powietrzu.

Dobry zamiennik: „Może chcesz iść na spacer?” lub „Może pogramy w coś albo porysujemy?”

 

Zdanie krzywdzące: „Siadaj!” 

To jedno z najbardziej krzywdzących zdań, jakie można powiedzieć do dziecka. Zmuszanie do siedzenia powoduje u niego ogromny stres, nie jest dla dziecka naturalne. Przeciwnie, dziecko musi biegać i wspinać się na drzewa dla prawidłowego rozwoju, dla zwiększenia możliwości późniejszej koncentracji w szkole. Ruch sprzyja skupieniu uwagi. Każde dziecko ma indywidualne potrzeby, niektóre wolą pracować na stojąco, warto więc wtedy podwyższyć blat biurka. Siedzenie ma zresztą fatalny wpływ na mięśnie pleców i dna miednicy. Dziecko musi być w ruchu, żeby rozwijać mięśnie i minimalizować napięcie, ruch sprzyja rozwojowi mózgu i uspokojeniu emocjonalnemu.

Dobry zamiennik: „Jaką pozycję chcesz przyjąć?”

 

Zdanie krzywdzące: „Wpędzisz mnie do grobu!”  Wykończysz mnie

Bardzo często używany zwrot, który w istocie jest przeniesieniem na dziecko własnego stanu emocjonalnego, zrzuceniem na nie odpowiedzialności za własny stres. To duże obciążenie dla dziecka. Zamiast przenosić na nie odpowiedzialność, możemy zasygnalizować swój stan przy pomocy obrazka – na przykład magnesu na lodówce. W dni, kiedy wszystko idzie gładko – przyklejamy słoneczko, kiedy jest trochę gorzej – chmurkę, a kiedy jest całkiem źle – deszcz i pioruny. Dzieci są z natury empatyczne, zrozumieją więc sygnał i zareagują stosownie do nastroju rodzica.

Dobry zamiennik: „Jestem zmęczona/zmęczony i chcę się do ciebie przytulić”

 

Więcej na ten temat: „Duński sposób na szczęście.”  Jessica Alexander, Iben Sandahl ( Wyd. Muza)

 

 

 

 

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail