Aleteia

Dziecko z zespołem Downa w reklamie. Dlaczego nie!

Udostępnij
Komentuj

Do tej pory dzieci z zespołem Downa, jeśli pojawiały się w jakichś spotach, to raczej w kampaniach społecznych. Tym razem są bohaterem komercyjnego klipu. To świetny pomysł.

Popularny producent kosmetyków dla dzieci Johnson’s Baby przygotował wyjątkową reklamę na Dzień Matki (w Brazylii obchodzony nieco wcześniej niż w Polsce, bo w drugą niedzielę maja). Niby spot nie odbiega bardzo od konwencji reklam produktów dla dzieci – jest miękkie światło, zbliżenia, dość ckliwa muzyka. Ale jest jeden „szczegół”, który czyni ją inną niż wszystkie.

 

Jej bohater. Dziecko z zespołem Downa.

Na początku w ogóle tego nie widać. Zbliżenia na cudne, małe stópki, pulchne rączki, brzuszek, włoski, które od razu chciałoby się powąchać i pogłaskać. Dopiero pod koniec spotu, kiedy kamera nieco się oddala i przedstawia całą sylwetkę bobasa, można się zorientować, że ma on zespół Downa.

To coś zmienia? W sumie, zupełnie nic. Przecież takie dzieci, podobnie jak te z zespołem Aspergera, autyzmem czy innymi chorobami potrzebują tego samego, co dzieci zdrowe. I to zarówno na płaszczyźnie materialnej (w końcu mowa o reklamie), jak ubranka, kosmetyki, produkty do pielęgnacji, jak i w znacznie ważniejszym wymiarze, jak miłość, troska, zainteresowanie, opieka, poczucie bezpieczeństwa,

 

Można narzekać na jakość kosmetyków marki Johnsons’s Baby (która dla wielu rodziców jest dyskusyjna) czy fakt, że dopiero teraz, w 2017 roku, ktoś wpadł na pomysł, by w reklamie produktów dla dzieci wystąpiło dziecko „inne”, nieco odbiegające od przyjętych sztywnych norm, konwencji. Lepiej jednak późno niż wcale.

Do tej pory reklamy z dziećmi innymi, niż całkowicie zdrowe, pulchniutkie bobaski, były raczej rzadkością. Jeśli już w spotach pojawiały się dzieciaki z zespołem Downa, to były to przede wszystkim kampanie społeczne. Zresztą, niekiedy wywołujące niezrozumiałe kontrowersje, jak w przypadku mocno dyskutowanego we Francji klipu „Dear Future Mom” .

Nie wiem, dlaczego w świecie, w którym tyle już widzieliśmy, a wszelkie tabu dawno zostały przełamane, pokazanie w reklamie, filmie, na plakacie kogoś „innego”, czy to pomarszczonego staruszka, pulchnej modelki „plus size”, kogoś bez ręki czy nogi, kogoś chorego, nadal wywołuje tyle emocji, a niekiedy kontrowersji. Dlaczego z zachwytem, a czasem nawet z emfazą, zwracamy uwagę na każdą taką reklamę, choć już dawno powinny być one czymś całkowicie normalnym.

 

Tym bardziej, jeśli chodzi o reklamy, w których występują dzieci z zespołem Downa czy innymi wadami. Bo przecież one są takie same, jak wszystkie inne dzieci. Tak samo piękne, mądre, kochane. A dla swoich mam są po prostu najpiękniejsze na świecie. Jak każde dziecko.

 

Udostępnij
Komentuj
Ten artykuł jest otagowany:
dziecireklamazespół Downa
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail