Aleteia

Nie ma współczesnej demokracji bez chrześcijaństwa

JoeBakal/Shutterstock
Udostępnij
Komentuj

Jak pisał Robert Schuman, jeden z założycieli Unii Europejskiej: „Demokracja zawdzięcza swoje przetrwanie chrześcijaństwu. Powstała w dniu, w którym człowiek został powołany, by w jego ziemskim życiu urzeczywistniła się […] braterska miłość wobec wszystkich. Przed Chrystusem nigdy nie formułowano takich idei”.

Powszechnie uważa się, że demokracja wywodzi się z antycznej Grecji i pierwszą przestrzenią, w której się rozwijała, była ateńska agora. Niemniej filary nowoczesnej demokracji, która jest powszechnie obowiązującym ustrojem cywilizacji zachodniej, wywodzą się w prostej linii z chrześcijaństwa i nauczania Ewangelii.

Motywacje chrześcijańskie były po II wojnie światowej decydujące lub bardzo ważne dla wielu polityków europejskich dążących do przezwyciężenia wiekowych animozji pomiędzy narodami Europy i pragnących stworzyć w swoich krajach dogodne warunki do rozwoju osoby ludzkiej.

Robert Schuman, Alcide de Gasperi, Konrad Adenauer, Aldo Moro, a nawet politycy niezaliczający się do kierunku chrześcijańsko-demokratycznego, jak Willy Brandt, Olof Palme czy John F. Kennedy, często podkreślali, że ich myślenie o ustroju państwa ukształtowało uniwersalistyczne przesłanie Dekalogu, Chrystusowe przykazanie miłości Boga i bliźniego oraz orędzie Ewangelii.

Oczywiście, przywódcy ci popełniali błędy, nie byli wolni od nietrafnych decyzji (podobnie jak współczesna demokracja nie jest wolna od nieprawidłowości!). Mieli jednak świadomość, że bez Chrystusa niemożliwa byłaby demokratyczna europejska kultura polityczna, opierająca się na fundamentach wolności jednostki, wolności słowa wraz z możliwością swobodnej krytyki władzy, równości wszystkich wobec prawa i braterskiej ochronie słabszych.

Jakie więc najważniejsze cechy współczesna demokracja zawdzięcza chrześcijaństwu?

 

Równość

Od dawna toczy się dyskusja, czy w praktyce demokracji ważniejsza jest równość, czy też wolność. Bez równości – rozumianej jako takie samo traktowanie wszystkich obywateli przez instytucje państwowe i system prawny, niezależnie od ich płci, narodowości, wyznania, poglądów, wykształcenia, stanu zdrowia i wykonywanego zawodu – niemożliwe byłoby jednak istnienie demokracji jako ustroju opierającego się na rządach ogółu społeczeństwa. (Słowo „demokracja” pochodzi od greckiego δῆμος, czyt. demos – duża grupa osób oraz κρατέω, czyt. krateo – władza).

W antycznej demokracji greckiej postulat równości nie był zachowany w takim stopniu jak teraz. Wykluczał sporą grupę ludzi: niewolników, cudzoziemców lub kobiety. Miał więcej cech wspólnych z ustrojem opartym na dominacji elity.

Tymczasem współczesny postulat pełnej równości ludzi wywodzi się wprost z opisu zawartego w 3 rozdziale Listu św. Pawła apostoła do Galatów:

Bo  wy wszyscy, którzy zostaliście ochrzczeni w Chrystusie, przyoblekliście się w Chrystusa. Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie.

W samej Ewangelii Chrystus wielokrotnie wskazuje nam równość wszystkich ludzi wobec Boga: kobiet (rozmowa z Samarytanką, obrona oskarżonej o nierząd, rozmowa z Marią i Martą etc.), swoich uczniów, którym umył nogi podczas Ostatniej Wieczerzy, celników, faryzeuszów, dzieci i młodzieży, cudzoziemców i osób chorych, biednych i bogatych, w końcu nawet: pobożnych i grzeszników.

 

Wolność

Wolność, rozumiana we współczesnej demokracji jako brak przymusu ze strony państwa do wyznawania lub niewyznawania danych poglądów, poszanowanie ludzkiej podmiotowości i suwerenności osobistych decyzji, jak również świadomość, że ziemska władza nie jest absolutnym panem naszego życia i gdy trzeba, możemy ją krytykować, została tak naprawdę zapoczątkowana w Ewangelii.

Zauważmy, że w czasie swojej ziemskiej działalności Chrystus stara się unikać wszelkiego przymusu, szantażu i nie wyraża się w trybie rozkazującym. Jest subtelny i zazwyczaj używa zwrotów: „jeżeli chcesz”, „jeżeli kto chce iść za mną”. Chrystus wskazuje oczywiście na odpowiedzialność za podejmowane decyzje, podobnie jak czyni to demokracja, kierując się zbiorem określonych praw moralnych, które chronią człowieka przed szkodzeniem innym.

Chrystus nakazuje szanować ziemską władzę, ale też w rozmowie z Piłatem, na kilka godzin przed ukrzyżowaniem, jasno wskazuje na granice tego posłuszeństwa. Buńczuczne zapowiedzi rzymskiego namiestnika: „Czy nie wiesz, że mam władzę uwolnić Ciebie i mam władzą Ciebie ukrzyżować?” są tylko demonstracją siły, mającej się nijak do Bożej sprawiedliwości i opatrzności, bez której Piłat nie mógłby nic uczynić (por. J 19, 10-12).

 

Braterstwo

Zapewne zgodzić się można, że w dziejach nowożytnych hasło powszechnego braterstwa ludzi było często nawet nie tyle nadużywane, co przedstawiane przez odrzucające chrześcijański humanizm ustroje totalitarne w sposób karykaturalny. Zazwyczaj, podobnie jak w przypadku demokracji antycznej, było to braterstwo tylko dla wybranych (najczęściej tego samego narodu, rasy lub klasy społecznej).

Tymczasem postulowane przez zdrową demokrację braterstwo międzyludzkie, opierające się na zasadach solidarności, pomocy i wspólnoty, ma swoje korzenie w nauce Chrystusa.

Jeden drugiego brzemiona noście i tak wypełniajcie prawo Chrystusowe, poucza znów apostoł Paweł w Liście do Galatów, ale też wcześniej wzywa: (…) gdyby komu przydarzył się jaki upadek, wy, którzy pozostajecie pod działaniem Ducha, w duchu łagodności sprowadźcie takiego na właściwą drogę.

Prawdziwa demokracja to nie plemienna wojna „naszych” z „obcymi”, ale krąg wzajemnego wsparcia i odpowiedzialności za bliźnich, szczególnie tych najsłabszych, upośledzonych i wykluczonych.

Robert Schuman, jeden z twórców Unii Europejskiej, którego proces beatyfikacyjny w Kościele katolickim trwa od 2004 roku, napisał we wspomnieniach:

Demokracja zawdzięcza swoje przetrwanie chrześcijaństwu. Powstała w dniu, w którym człowiek został powołany, by w jego ziemskim życiu urzeczywistniła się […] braterska miłość wobec wszystkich. Przed Chrystusem nigdy nie formułowano takich idei. Stąd też demokracja zespolona jest z chrześcijaństwem – zarówno doktrynalnie, jak i chronologicznie. Zgadzam się z Bergsonem, gdy ten twierdził, że demokracja ze swej natury zawsze zgodna jest z Ewangelią, ponieważ jej siłą napędową jest miłość. Demokracja musi być chrześcijańska, albo nie będzie jej wcale*.

* „Für Europa”, wyd. Robert Schuman Foundation, Konrad-Adenauer-Stiftung, 2010.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail