Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Intrygujący duet w Cannes: reżyser Wim Wenders i ks. Dario Viganò z Watykanu

Udostępnij

Ks. Dario Viganò, prefekt Sekretariatu ds. Komunikacji i reżyser Wim Wenders wystąpią razem na Festiwalu Sacré de la Beauté w Cannes. Aleteia jest współorganizatorem tego wydarzenia.

Duet, którego nikt by się nie spodziewał, stworzyli ks. Dario Edoardo Viganò (prefekt Sekretariatu ds. Komunikacji) i reżyser Wim Wendres. Przed wyjazdem do Cannes spotkali się w Rzymie, by porozmawiać o Festiwalu Sacré de la Beauté, którego Aleteia jest współorganizatorem, a który odbywa się w Cannes w dniach 19-27 maja.

Jak donosi włoska agencja SIR, rzymskie spotkanie przebiegało bardzo naturalnie, tak jak to się dzieje w przypadku osób, które już się znają. Panowie mieli bowiem okazję współpracować podczas inauguracji Roku Miłosierdzia, a dokładnie otwarcia Drzwi Świętych w Bazylice św. Piotra – Wim Wenders był przy transmisji tego wydarzenia konsultantem artystycznym CTV (Watykański Ośrodek Telewizyjny), a opowiadał o tym w taki sposób:

CTV jest niewątpliwie niezwykłym miejscem. Przyznaję, że widok Stefana D’Agostini, który w czasie uroczystości otwarcia Drzwi Świętych musiał skoordynować na żywo obraz przekazywany przez 20 kamer, zrobił na mnie duże wrażenie. Miałem okazję wziąć udział w tym niezwykłym przedsięwzięciu dzięki zaproszeniu ks. Viganò.

Wenders tłumaczył także, jak dużą odpowiedzialność czuje, gdy w jego filmach pojawia się duchowość i temat wiary. Opowiadanie o Bogu ze świadomością, że jest się przez Niego kochanym, to coś zupełnie innego niż tworzenie oderwanej od tego doświadczenia narracji.

Wcześniej nie byłem aż tak bardzo świadomy ciążącej na mnie „odpowiedzialności” – skoro nie ma lepszego określenia. Nie myślałem też o tym, jak duży wpływ na artystę może mieć wiara. Wszystko zmieniło się w 1987 roku, w czasie pracy nad filmem „Niebo nad Berlinem”. To poetycka, improwizowana opowieść o dwóch aniołach, którzy wędrują ulicami Berlina, strzegąc swoich podopiecznych. Kiedy dotarło do mnie, że najważniejszym zadaniem, jakie stało przede mną, było pokazanie, w jaki sposób aniołowie na nas patrzą i jak nas postrzegają, zrozumiałem, że żaden z moich wcześniejszych filmów nie wywarł na mnie takiego wpływu. Nigdy wcześniej nie doświadczyłem czegoś podobnego.

Ale czy kino to sztuka, która może opowiadać o Bogu? 70. festiwal w Cannes, chyba najważniejsze na świecie wydarzenie dla kina zaangażowanego, to także okazja, by znaleźć pewną równowagę. Ks. Viganò jest dobrej myśli:

W latach 70. byliśmy świadkami triumfu twórców, którzy potrafili mierzyć się z wielkimi tematami, także niewygodnymi. Także zeszłoroczny laureat Złotej Palmy w Cannes, film angielskiego reżysera Kena Loacha „Ja, Daniel Blake” jest tego dowodem. Weźmy też piewców kina społecznego, jak bracia Dardenne, których filmy dwukrotnie wygrywały w Cannes: „Dziecko” w 2005 roku i „Rosetta” w 1999. Jest jeszcze „Misja” Joffé ‚go, która wygrała w 1986 roku, „Drzewo na saboty” Ermanno Olmiego, laureta Złotej Palmy z 1978 roku, czy „Cud w Mediolanie” de Siciego z 1951 roku. Festiwal jest więc przestrzenią integracji kulturowej, w której pomysł „diakonii piękna” jest wprowadzany w życie. W niektórych z moich badań podkreślałem, że kino szuka Boga w zakamarkach tego, co widzialne, konfrontując się z Jego obecnością lub z Jego bolesną nieobecnością.

Duchowny dodał także, że dobrze jest dziś pamiętać, jak powstało kino i jak bardzo w swej istocie jest blisko boskiego spojrzenia. Anioły Wendersa z „Nieba nad Berlinem” przypominają nam, że wyrażają się światłem i ruchem – tak jak samo kino, które powstaje właśnie z połączenia światła i ruchu. To prawdopodobnie dar opatrzności, że w historii odkryć naukowych twórcy kina nazywali się Lumière, czyli po prostu światło.

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail