Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Uratował rodzinę z tonącego auta. Polak bohaterem w Irlandii

Polak, który jest bohaterem w Irlandii
Udostępnij

Kiedy samochód z kobietą i dziećmi stoczył się do rzeki, Piotr Smoleński nie zastanawiał się ani sekundy. – Znalazłem się po prostu we właściwym miejscu we właściwym czasie – mówi. Irlandzkie media okrzyknęły go bohaterem.

W samochodzie w irlandzkim Cork, tuż nad brzegiem rzeki Lee, siedziała kobieta z dwojgiem dzieci. Nagle przypadkowo zwolniła hamulec ręczny i auto stoczyło się do wody, odpływając ok. 10 metrów od brzegu. Przez uchyloną szybę powoli wlewała się woda.

Ojciec dzieci Bart Waszczykowski usłyszał krzyki i natychmiast wybiegł z pobliskiego domu. Niestety, nie był w stanie sam ich uratować.

„Krzyczała ona, krzyczały dzieci. Myślałem: to moja rodzina. Twoja głowa jest pusta. Po prostu próbujesz zrobić coś, żeby pomóc” – wspomina.

Mężczyzna wskoczył do rzeki. „Próbowałem pomóc, ale nie mogłem. Może wyjąłbym jedną osobę, może dwie. Ale nie wszystkie”.

Wtedy nadjechał 35-letni Piotr Smoleński. Kiedy zobaczył dach samochodu i mężczyznę zanurzonego w wodzie po szyję, błyskawicznie wskoczył do rzeki. Gdy podpłynął do rodziny, zorientował się, że ją zna.

Nie zastanawiałem się, po prostu wskoczyłem. Widziałem małe dzieci w środku, ich oczy. Drapały szybę od środka – opowiada. – Wszyscy płakali, wszyscy krzyczeli. Matka wołała: «pomocy, pomocy, pomocy». Krzyknąłem do kobiety: wszystko jest dobrze. Wrócę po ciebie.

Jak podaje „Irish Examiner”, Polak wydobył z samochodu najpierw jedno dziecko. Położył je na swojej klatce piersiowej i podpłynął do brzegu, by przekazać je stojącym tam osobom. Potem popłynął po kolejnego 5-latka.

Rodzina została zabrana do szpitala. Na szczęście nie odniosła poważnych obrażeń. Z samochodu uratował się także ich pies.

35-letni Polak, który od 8 lat mieszka w Irlandii, wyszedł z akcji mocno podrapany.

Nie jestem żadnym bohaterem. Jestem po prostu człowiekiem. Każdy na moim miejscu zrobiłby to samo – mówi.

Ojciec uratowanej rodziny mówi: „Mieliśmy tylko sekundy, żeby pomóc. Chciałbym zachęcić innych, żeby robili to samo. Kiedy widzisz ludzi, którzy mają kłopoty, po prostu pomóż. Wciąż jestem w szoku, ale jest w porządku. Jestem szczęśliwy, że wszyscy są bezpieczni”.

Źródło: irishexaminer.com

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail