Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Sklepikarz podzielił się ostatnim bochenkiem. Czekała go niespodzianka!

OSTATNI CHLEB
@Corriere/Twitter
Udostępnij

Właściciel sklepu w Toskanii oddał nieznajomemu klientowi kawałek chleba, który odłożył dla swojej rodziny. Po kilku dniach zobaczył pod sklepem limuzynę.

Tuż przed 15 sierpnia do małego sklepu w Piandisco wszedł Amerykanin. Poprosił o kawałek chleba, ale półki z pieczywem świeciły już pustkami. 48-letni sklepikarz Paolo Filippini miał tylko jeden bochenek, który odłożył na świąteczny dzień dla swojej żony i dwójki dzieci.

Nie zastanawiał się jednak długo. Sięgnął po chleb i przekroił go na pół. Poklepując klienta po plecach wyjaśnił, że to prezent „dla przyjaciela” od rodziny. O przyjęciu zapłaty nie chciał nawet słyszeć.

Trzy dni później do Pandisco przyjechała limuzyna. Przejęci mieszkańcy – nie wiedząc, co się dzieje – zaczęli wychodzić z domów na ulice. Zdziwili się, gdy ochroniarze wkroczyli do sklepu Paola i zapytali, czy mogą się rozejrzeć. Zachowywali się tak, jakby za chwilę miała wejść do środka bardzo ważna osoba.

Po chwili drzwi samochodu się otworzyły i wysiadł z nich Louis Lawrence Bono, szef ambasady USA przy Watykanie. Paolo od razu rozpoznał klienta, który przyszedł po pieczywo kilka dni wcześniej. Dyplomata, który wypoczywał wówczas z rodziną w Toskanii, podziękował sklepikarzowi: „Miałeś niewiele dla swojej rodziny, a mimo to nie wahałeś się mi pomóc. Jesteś dobrą osobą” – powiedział. A potem zrobił u niego duże zakupy. Poprosił m.in. o 8 kg mięsa wołowego na steki po florencku.

 

 

Paolo przekonuje, że nie zrobił nic nadzwyczajnego. „Na miłość boską, po prostu dałem trochę chleba temu, który nie miał. Nie pytałem o paszport” – wyjaśnia.

Źródło: Corriere della Sera

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail