Aleteia

Czy to, że mój różaniec jest poświęcony, ma jakieś znaczenie?

Shutterstock
Udostępnij
Komentuj

I czy ważne jest to, kto poświęcił mój różaniec?

Sakramentalia czy przesądy?

Na przykład mój różaniec poświęcił ks. Jeremy, którego zatrzymałem kiedyś po mszy świętej pod kościołem. Czy jest „mniej święty” niż figura Matki Boskiej z Guadelupe stojąca w naszym ogrodzie, którą poświęcił ks. Juan Diego podczas krótkiej ceremonii z użyciem olejów świętych i wody święconej?

I czyż z kolei błogosławieństwa figury nie przyćmiewa poświęcenie obrazu Najświętszego Serca Pana Jezusa oraz stojącej w naszym domu figury Matki Bożej, którego dokonał na Placu św. Piotra w Rzymie święty papież Jan Paweł II?

W internecie nie znalazłem odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Artykuły, które przeglądałem odnosiły się głównie do użycia słowa „błogosławieństwo” w Piśmie Świętym oraz przytaczały odnoszące się do sakramentaliów stosowne akapity z Katechizmu Kościoła Katolickiego.

I choć z pewnością dużo się dowiedziałem, pojawiło się wiele nowych pytań: jaka jest różnica pomiędzy sakramentaliami i przesądami? Na przykład pomiędzy poświęconym szkaplerzem a „szczęśliwą” kurtką dżinsową? Czy sakramentalia mają coś wspólnego z byciem sentymentalnym? I jaka jest różnica pomiędzy zasuszonym bukietem kwiatów z naszego ślubu a obrazkiem przedstawiającym Mały Kwiatek – świętą Tereskę – poświęconym przez naszego biskupa?

Sakramentalia: forma modlitwy

Sakramentalia to jakby „zakazane przyjemności” katolików. Niby wydaje nam się, że powinniśmy być ponad takie znaki, a jednak chcemy mieć poświęcone różańce.

Może dzieje się tak dlatego, że niektóre pobożne praktyki, nie będące sakramentaliami, mogą nas nieźle wystraszyć, jak choćby łańcuszki modlitewne, które dostajemy na adres mailowy, a które obiecują wiele tym, którzy odmówią dane modlitwy i jednocześnie grożą tym, którzy je zignorują. Może też uważamy sakramentalia za „jasną stronę mocy”, w odróżnieniu od kart tarota czy pentagramów, które uważamy za pozostające po „ciemnej stronie mocy”.

Nie tak postrzega sakramentalia Kościół, który uważa je za istotne dla wiary: gromnice chrzcielne, obrączki współmałżonków, popiół pokutny i palmy Niedzieli Palmowej. W Wielki Piątek całujemy krucyfiks, a dziewięć miesięcy później całujemy figurkę Dzieciątka Jezus.

Kościół ma świadomość, że sakramentalia zawierają w sobie tą samą tajemnicę, co modlitwy.

Można by nawet powiedzieć, że sakramentalia są formą modlitwy. Modlimy się słowami, ale też za pomocą gestów – czyniąc znak krzyża, klękając czy pochylając głowę. Inną jeszcze formą modlitwy jest wykorzystanie konkretnych przedmiotów: palenie świec, zawieszenie krzyża na ścianie czy ustawienie szopki.

Poświęcenie ma znaczenie

Kiedy modlimy się słowami, nasza indywidualna modlitwa jest wspaniała, modlitwa z kimś innym jest jeszcze wspanialsza, a ta w łączności ze wspólnotą Kościoła jest najwspanialsza. Podobnie rzecz się ma w przypadku modlitwy z pomocą przedmiotów.

Kapłan może się ze mną pomodlić po mszy świętej, co jest naturalnie bardzo cenne, choć jest zdarzeniem jednorazowym. Ale może także jako „urzędnik” Kościoła poświęcić mój różaniec – i wówczas moje modlitwy łączą się z jego błogosławieństwem. Nie jest to już więc jedynie akt jednorazowy, a staje się działaniem nieustającym.

Modlitwa z wykorzystaniem poświęconego przedmiotu łączy nasze modlitwy z modlitwą osoby, która dany przedmiot pobłogosławiła i z tym, co ona reprezentuje. Kapłan może reprezentować Kościół parafialny, diecezjalny czy też powszechny – sprawując posługę Piotrową. W każdym przypadku kapłan święcący przedmioty służące do kultu religijnego jest reprezentantem Kościoła.

Czy sakramentalia są skuteczne?

Co za pytanie – to tak, jakby zapytać, czy skuteczna jest nasza modlitwa! Skutki sakramentów są gwarantowane. Kiedy kapłan odmawia formułę rozgrzeszenia w sakramencie pojednania lub wypowiada słowa konsekracji przy ołtarzu, słowa te zawsze mają określone skutki i udzielają konkretnej łaski.

Sakramentalia nie dają gwarancji większej, aniżeli modlitwy. Niekiedy Bóg udziela nam łask, o które prosimy, innym razem nie – bądź to dlatego, że nie służą dla naszego dobra, bądź dlatego, że przeszkadzamy Bogu poprzez nasze wolne wybory.

Sakramentalia nie udzielają łaski tym, którzy się nimi posługują, a jedynie „przygotowują” i „dysponują” ich użytkowników tak, że „prawie każde wydarzenie życia odpowiednio usposobionych wiernych zostaje uświęcone przez łaskę wypływającą z Paschalnego Misterium Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa” (Katechizm Kościoła Katolickiego, 1670).

Sakramentami obdarował nam sam Chrystus, to On otworzył siedem olbrzymich okien, przez które w nasze życie wlewa się światło łaski. Z kolei Kościół dał nam sakramentalia, abyśmy mogli odbijać to światło w każdym bez wyjątku zakamarku.

Tak więc: ma znaczenie, że mój różaniec poświęcił ks. Jeremy i takie samo znaczenie ma to, że figurę Matki Bożej pobłogosławił Jan Paweł II. To przypomina mi, że moja wiara nie jest moją własną wiarą. Jest wiarą w Jezusa Chrystusa, przekazaną mi przez Kościół sprawujący posługę w Jego imieniu.

Tekst opublikowany w angielskiej edycji portalu Aleteia

Udostępnij
Komentuj
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail