Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

„Bardzo lubię Polaków. Kocham ich pasję”. Rozmowa ze szkockim biskupem

BISKUP HUGH GILBERT, ABERDEEN
Udostępnij

Jeśli jesz posiłek z Anglikami, to porozmawiasz o pogodzie, sporcie, polityce, ale prawdopodobnie nie o Bogu lub o czymś poważnym! Kiedy jesz obiad z Polakami, to porozmawiasz o śmierci i cierpieniu, o znaczeniu życia, o Bogu i modlitwie – mówi Aletei bp Hugh Gilbert z Aberdeen.

Lidia Konar: Dzień dobry, Księże Biskupie. Właściwie powinnam powiedzieć „Wasza Ekscelencjo”?

Biskup Hugh Gilbert: Tutaj tego zwrotu nie używamy. W Ameryce mówi się „Wasza Ekscelencjo”, ale tutaj mówi się po prostu „Księże Biskupie”. Polacy czasem się do mnie zwracają „Ojcze Biskupie”, co jest miłe.

 

Zacznijmy od biografii.  Ksiądz Biskup pochodzi z anglikańskiej rodziny i w wieku 18 lat postanowił przejść się na katolicyzm. Jak to się stało?

Działo się to nieco po 1968 roku, gdy w Europie Zachodniej było wiele zamieszek. Byłem młodym mężczyzną szukającym drogi życiowej. Klasa średnia miała swój sposób na życie: pewna praca, życie w pobliżu Londynu, małżeństwo, dwoje dzieci – ale nie więcej, samochody, wakacje. Pomyślałem: „Nie, to do mnie nie przemawia”.

Był też nowy sposób na życie: bycie hipisem cieszącym się wolną miłością i pomyślałem: „Nie”. Dzięki rodzicom, generacji moich dziadków i opiekuńczemu państwu miałem zapewniony wypoczynek i mogłem odkrywać te możliwości. Mój ojciec musiał znaleźć pracę zaraz po ukończeniu szkoły, inaczej by głodował.

Czytaj także: „Grałem w hokeja z polskimi rówieśnikami. Jadłem u nich bigos i pierogi” – rozmowa z kard. Tobinem

Dzięki Bożej łasce, różnym osobom, studiowaniu i doświadczeniom zacząłem odkrywać chrześcijaństwo katolickie. Nie znałem wielu katolików. Wiem, że to może wydawać się dziwne dla Polaków, ale tak było. Studiowałem historię oraz historię średniowiecza. Odkryłem, że Kościół miał ogromny wpływ na kulturę europejską. Zacząłem też czytać „Żywoty świętych” – znalazłem 5 tomów w komisie! W nich zobaczyłem inny sposób życia: pełen radości, znaczenia, celów i miłości. To bardzo mnie pociągało.

 

Jak rodzina zareagowała na decyzję o przejściu do Kościoła rzymsko-katolickiego?

Najbliżsi nie byli zadowoleni, ale byli bardzo kochającymi i wielkodusznymi ludźmi, więc zaakceptowali to.

 

Nie mieli wyboru?

Nie dajesz ludziom wyboru, zwłaszcza, gdy jesteś młody. Później moja mama stała się katoliczką.

 

Kiedy to nastąpiło?

Gdy miała 70 lat. W tym czasie (1984 r.) byłem już księdzem, więc ją ochrzciłem. Nie da się do końca spłacić długu, jaki mamy wobec matki, więc ochrzczenie jej było dla mnie łaską. Dała mi życie i ja dałem jej życie!

 

A skąd decyzja, by w wieku 22 lat zostać benedyktyńskim mnichem? Dlaczego?

Czułem, że jeśli chcę iść za Chrystusem, to muszę w to wejść całym sercem i całym życiem. Byłem też poruszony myślą o mocy modlitwy. Czułem, że współczesny świat jest polem walki między dobrem i złem. I pomyślałem: „Muszę wybrać, po której jestem stronie”. Być może mógłbym być nauczycielem – jeśli nauczasz, możesz mieć wpływ na 10 czy 50 osób. Jeśli się modlisz, możesz dotknąć całego świata.

 

BISKUP HUGH GILBERT, ABERDEEN

 

6 lat temu został Ksiądz Biskup mianowany przez papieża Benedykta XVI ordynariuszem diecezji Aberdeen.

I jestem tu 11 biskupem, od 1878 roku – od odnowienia katolickiej hierarchii w Szkocji.

 

Ile Ksiądz Biskup wiedział o Polakach i Polsce rozpoczynając posługę w diecezji Aberdeen?

Znałem historię Solidarności. Śledziliśmy to w tym czasie na Zachodzie. To było inspirujące. Wtedy był też Jan Paweł II – gigant. Jak można było nie wiedzieć o Polsce i polskim katolicyzmie, gdy on był papieżem? Znałem historię św. Maksymiliana Kolbe i kardynała Wyszyńskiego. Po przystąpieniu Polski do UE w zakonie mieliśmy kilku polskich kandydatów.

Czytaj także: Polskie rodziny na misjach. Zakładają Domowy Kościół w Irlandii

Zawsze miałem sympatię dla Polaków i podziwiałem sposób, w jaki zachowali wiarę, ich decydujący wkład w upadek komunizmu w Europie Środkowej i Wschodniej. Zawsze chciałem tam pojechać, ale było to niemożliwe z powodu żelaznej kurtyny. Wówczas mój brat był w armii brytyjskiej, która często była delegowana do RFN lub do Berlina Zachodniego. Musiałem być na to też wyczulony.

 

Kiedy po raz pierwszy pojechał Ksiądz Biskup do Polski?

W 2012 roku. To była wielka radość. Byłem w Tyńcu, w Nowym Targu na weselu. Byłem też w Grodzisku, w Poznaniu, Gostyniu, Lublinie, Piotrkowie Trybunalskim, Puszczykowie, Częstochowie i w Oświęcimiu. Miło wspominam odprawienie mszy świętej w pewnym wiejskim kościołku, ale najlepsi są ludzie, ich gościnność, ciepło, życzliwość. Kiedyś pewna rodzina powiedziała mi: „Jeśli czujesz się samotny, po prostu przyjdź. Nie musisz mówić, że przyjdziesz, po prostu przyjdź”. Dzięki Bogu zaprzyjaźniłem się z wieloma Polakami. Tu i w Polsce.

 

Czasem odprawia Ksiądz Biskup mszę świętą dla Polonii.

To jest przerażające! Nie znam wystarczająco dobrze języka polskiego. Czasami patrzysz na polskie słowo i myślisz: „O mój Boże, jak się wymawia to „rz”, „dz”, „sz” i „cz”… Jednak Polacy są bardzo mili. Wybaczają błędy.

 

Jaki jest ulubiony zwrot Księdza Biskupa w języku polskim?

„Szczęść Boże”, „Z Bogiem”. Lubię też słowo „Zmartwychwstanie”.

 

A polska mentalność?

Myślę, że na polską mentalność wpłynęły doświadczenia z czasów komunizmu, a także konieczność obrony narodowości i wiary – od końca XVIII wieku. Być może to jest i siła, i słabość. Czasami słyszę: „To jest polski zwyczaj”, ale to może być też zwyczaj czeski, słowacki, austriacki i niemiecki.

Bardzo lubię Polaków. Kocham ich pasję, uwielbiam ich głębię i pragnienie spotkania rzeczywistości. Jeśli jesz posiłek z Anglikami, to porozmawiasz o pogodzie, o sporcie, o polityce, ale prawdopodobnie nie o Bogu lub o czymś poważnym! Kiedy jesz obiad z Polakami, to porozmawiasz o śmierci i cierpieniu, o znaczeniu życia, o Bogu i modlitwie, i prawdopodobnie wszyscy będą płakać!

Tutaj żyjemy w kulturze – trudno to ująć – to jest jak niezdrowa atmosfera. To odbiera naturalną ekspresję wiary, więc jest dla nas pokrzepiające, gdy często widzimy całe rodziny pokazujące swoją wiarę naturalnie, publicznie, chodzące razem na msze święte.

 

Według badań przeprowadzonych w 2016 roku przez dr. Petera Brierleya, Aberdeen jest jedynym miejscem w Szkocji, gdzie liczba katolików wzrosła w ciągu ostatnich 5 lat – głównie z powodu polskiej emigracji. Czy istnieje tu zapotrzebowanie na kapłanów?

W Aberdeen prawdopodobnie tak. Mamy tu tylko jednego polskiego kapelana. Jest dużo pracy, jak na jednego człowieka. Jest też w mieście polski franciszkanin. Niektórzy (lokalni) kapłani potrafią też odprawić mszę świętą po polsku. Także dzięki łasce Bożej na początku tego roku możliwe było wyświęcenie na księdza pierwszego Polaka w tej diecezji. Mamy również dwóch polskojęzycznych seminarzystów.

Ale czy istnieje zapotrzebowanie na kapłanów do posługi lokalnym i polskim katolikom? Tutaj jest wiele pytań. Co się stanie z Brexitem? Również Aberdeen – stolicę ropy naftowej w Europie – dotknął kryzys. Wielu ludzi tu nie ma tu pracy. Jakie będą ustalenia dotyczące obywateli UE, którzy byli tu od kilku lat? Czy ludzie nadal będą tu przyjeżdżać?

 

Czytaj także: Emigracja jako test wiary. Jak Polacy wierzą na Wyspach?

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail