Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail
Aleteia

Uczmy naszych synów utraconej sztuki męskości

RODZINA TRZYMA SIĘ ZA RĘCE
Kelly Knox | Stocksy United
Udostępnij
Komentuj

Rodzice, nauczmy chłopców tej podstawowej umiejętności życiowej, dla dobra nas wszystkich.

Podziw dla męskości

Pamiętam, kiedy kilka miesięcy temu przeczytałam, jak książę Harry uczył małego chłopca podstawowych manier – oczywiście, w bardzo zabawny sposób. Podczas wizyty na polu pamięci przy Opactwie Westminster dla uczczenia weteranów wojennych, księciu przedstawiono 6-letniego Harrisona Degiorgio-Lewisa, którego stryj zginął podczas walk w Afganistanie. Ten młody chłopak, ubrany w beret i odznaczenia wojskowe stryja, natychmiast zwrócił uwagę księcia Harry’ego.

Książę podszedł prosto do niego, by się przywitać i uścisnąć dłoń. Wyciągnął rękę, a słodki malec odpowiedział krótkim i nieśmiałym uściskiem dłoni. Harry’emu to nie wystarczyło i ponownie wyciągnął rękę, tym razem dłużej trzymając w uścisku dłoń malucha. Oglądając filmik pod artykułem uśmiechnęłam się, ale pomyślałam też: dzieci, a zwłaszcza młodzi mężczyźni, zatracają sztukę porządnego uściśnięcia dłoni.

Dorastając, byłam zawsze otoczona przez chłopców: dwóch starszych braci, jednego młodszego, milion wujów (tak, jestem spokrewniona z całą Irlandią), mojego sąsiada Daniela, który był moją pierwszą miłością, dopóki moja rodzina nie przeprowadziła się, kiedy miałam osiem lat, i wreszcie tego, którego podziwiam najbardziej w całej galaktyce: mojego niesamowitego tatę.

Ten podziw nie wynika tylko z faktu, że on kocha mnie bezwarunkowo, jest pełen życzliwości i współczucia, ma błysk w oczach i świetnie posługuje się młotkiem. Nie, to dlatego, że jest mężczyzną, który wyznaje pewne wartości, ma nienaganne maniery i poświęcił czas, aby przekazać to wszystko swoim ośmiorgu dzieciom.

 

Świat tylko dla mężczyzn

Uścisk dłoni stanowił część jego „szkoły dobrych manier”. Pamiętam, jak ojciec mówił moim braciom, że istotą prawdziwego mężczyzny jest umiejętność spojrzenia komuś prosto w oczy, wyciągnięcia ręki i uściśnięcia dłoni. Mocno. Właściwie, bardzo mocno. Nawet nie umiem powiedzieć, ile razy moje delikatne dłonie zostały zmiażdżone w jego uścisku jak w imadle, jak widać, byłam chętnym królikiem doświadczalnym wykorzystywanym do demonstracji.

Nigdy nie pytałam, dlaczego nie udzielił tej samej lekcji swoim pięciu córkom. Jednak patrzę wstecz i zdaję sobie sprawę, że dał moim braciom podstawę etykiety towarzyskiej: należy szanować tych, których spotykamy, patrząc na nich i pokazując w ten sposób, że są warci naszego zachodu. To nie znaczy, że dziewczyna nie powinna tego robić, ale, że może my witamy się z ludźmi w inny sposób. Możemy przytulić, pocałować, a nawet posłać całusa, rezerwując uścisk dłoni dla naszych kontaktów zawodowych.

Myślę, że mój ojciec, będąc mężczyzną starej daty, czuł, że na nim spoczywa obowiązek przywitania się z damą. Zresztą, jeśli kiedykolwiek oglądaliście Downton Abbey, powinniście wiedzieć, że kobieta pierwsza podaje dłoń, ale to mężczyzna powinien tę dłoń uścisnąć lub delikatnie pocałować – trochę to wiktoriańskie, ale przyznaję, że to uwielbiam. Tym, którzy krzyczą o antyfeminizmie, mówię: phi! Nie czuję się słabsza ani podporządkowana, czuję się jak dama.

Mężczyzna adoruje swoją żonę

Miałam szczęście dorastać w rodzinie, w której ojciec otwarcie adorował (i nadal adoruje) swoją żonę. Ona jest dla niego zawsze na pierwszym miejscu, otwiera przed nią drzwi samochodu, nosi wszystkie zakupy. Przez te okazywane jej względy mówi jej, jak jest ważna dla niego, a ona, przyjmując je, pokazuje ufność, jaką w nim pokłada. Nasze gesty odzwierciedlają kim jesteśmy i jakie mamy odczucia wobec innych. Więc kiedy spotykamy nieznajomych, powinniśmy okazać im nieco uprzejmości. I nic nie wyraża jej lepiej niż silny uścisk dłoni.

Ta sztuka wydaje się zanikać w naszym nowoczesnym świecie. Młodzi chłopcy w dzisiejszych czasach mają na stałe przyczepione do swoich dłoni elektroniczne gadżety. Poświęcenie czasu, aby się z kimś przywitać faktycznie wymaga wysiłku, a co, jeśli przegapią wtedy Pokemona? Jedyny sposób, w jaki mogę uwolnić moich trzech synów od ich ekranów to schować im ładowarki.

Nie ma mowy, abym jako rodzic pozwoliła moim synom wyrosnąć na ludzi społecznie niedostosowanych. Zatem ich tata i obaj dziadkowie zapisali ich do naszej tradycyjnej „szkoły dobrych manier”. Nauczą się podstaw tego, co znaczy być mężczyzną. A moja rola jako matki polega na tym, aby nauczyć ich dokładnie tego, czego od nich oczekuję. Jeśli ktoś wchodzi do pokoju, podnieś głowę, porzuć ekran, podejdź i uściśnij dłoń. Lub, jeśli to ktoś z najbliższych, pocałuj go mocno w policzek i niech poczuje, że jest kochany.

 

Klub dżentelmenów

Na szczęście, nie jestem sama w moich przemyśleniach. Pewien nauczyciel szkoły podstawowej postanowił założyć „Klub dżentelmenów” dla swoich uczniów, którzy nie mają ojców. Dając chłopcom marynarki i krawaty, uczy ich nie tylko jak się ubierać, ale jak mają się zachowywać jak prawdziwi dżentelmeni. Ta świetna inicjatywa jest tak potrzebna w społeczeństwie, w którym niestety, nie każde dziecko ma tatę, który nauczyłby je tych cech. Jest to także przypomnienie, że są tacy, którzy nadal troszczą się o młode pokolenie i chcą mu pokazać, że bycie dżentelmenem wymaga szacunku dla samego siebie i dla innych.

W świecie Facebooka, Twittera, Instagramu, szybkich SMS-ów i innych bezosobowych form komunikacji nie możemy zapomnieć o znaczeniu tradycyjnego, łatwego (bez aplikacji!) uścisku dłoni między ludźmi. Te wszystkie „piątki”, „żółwiki”, szybkie skinienia głową, burknięcia czy zupełne niezwracanie uwagi nie wystarczą. Naszym obowiązkiem jako rodziców jest dopilnować, żeby nasze dzieci zdawały sobie z tego sprawę.

Zmarły ks. Henri Nouwen powiedział: „Nasze człowieczeństwo najpełniej rozkwita w dawaniu. Stajemy się pięknymi ludźmi, gdy dajemy to, co dać możemy: uśmiech, uścisk dłoni, pocałunek, przytulenie, słowo miłości, prezent, część naszego życia…, całe życie”.

Naprawdę nie trzeba wiele, aby dać trochę.

 

Tekst pochodzi z angielskiej edycji portalu Aleteia

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail