Aleteia

Mleko kobiece do kawy? Wyjaśniamy zagadkę

Udostępnij
Komentuj

Kawa czy herbata? A może cappuccino z mlekiem kobiecym? Pewna fundacja w pomysłowy sposób zwróciła uwagę na ważny problem.

To był wkręt roku. W ostatnich dniach wiele mediów w Polsce podało informację, że kawiarnia Żona Krawca w Warszawie zamierza serwować kawę z mlekiem kobiecym. Wszystko zaczęło się od wpisu na facebookowym profilu kawiarni z zaproszeniem na to niezwykłe superfood. Wpis miał ponad 800 udostępnień. Niewielki, klimatyczny lokal na warszawskiej Pradze stał się na kilka dni równie sławny jak nieistniejąca już restauracja Sowa i Przyjaciele.

Wiele osób wyrażało oburzenie albo zniesmaczenie. Niektóre dziwiły się negatywnym reakcjom i pisały, że w innych krajach (np. USA i Niemczech) działają kawiarnie serwujące kawę z ludzkim mlekiem i lodziarnie sprzedające lody zrobione z takiego mleka.

 

Pożyteczny fake news

8 listopada, czyli w dzień, kiedy Żona Krawca miała zacząć podawanie sławnego napoju, w lokalu stawiło się kilkudziesięciu dziennikarzy. I okazało się, że news o mleku to fake news. Ale przygotowany w dobrym celu! Wymyśliła go Fundacja Bank Mleka Kobiecego (oczywiście za zgodą kawiarni), żeby zwrócić uwagę na ważny problem – że w Polsce jest wiele chorych niemowląt, dla których kobiece mleko mogłoby być bezcennym pokarmem i lekarstwem, oraz jest wiele matek, które chętnie by się podzieliły mlekiem, ale te dwie grupy zbyt rzadko się spotykają.

 

 

Pierwsza alternatywa

Dlaczego to takie ważne? Oczywiście najlepiej byłoby, gdyby każde dziecko było karmione przez własną mamę. Jeśli maluch jest chory albo urodzi się zbyt wcześnie, naturalny pokarm jest jeszcze ważniejszy, np. znacząco zmniejsza ryzyko wystąpienia sepsy, martwiczego zapalenia jelit, retinopatii wcześniaczej i wielu innych chorób.

Jednak nie zawsze matka może karmić własne dziecko. Powody bywają różne, np. maluch urodził się tak wcześnie, że laktacja jeszcze nie ruszyła. W takiej sytuacji w Polsce najczęściej podaje się sztuczną mieszankę, która niestety aż dziesięciokrotnie zwiększa ryzyko różnych chorób. Chore dziecko choruje jeszcze bardziej albo nawet umiera. „Pierwszą alternatywą powinno być mleko pochodzące od innej matki. Chcemy, żeby wszyscy rodzice mieli wybór – czy chcą, żeby ich dziecko było karmione sztucznie, czy naturalnie” – mówi Aleksandra Wesołowska, prezes Fundacji Bank Mleka Kobiecego.

 

Tylko 1/6

W Polsce działa siedem Banków Mleka Kobiecego. Niestety, obejmują one swoim działaniem tylko 1/6 szpitali. Fundacja chce doprowadzić do tego, żeby każdy szpital położniczy i pediatryczny mógł korzystać z mleka z Banku. Pierwszymi pacjentami będą zawsze chore i przedwcześnie urodzone niemowlęta, ale jeśli zapasy mleka będą duże, będzie je można podawać także nieco starszym dzieciom, np. do łagodzenia skutków chemioterapii podczas leczenia nowotworów.

Fundacja zachęca do podpisywania petycji w sprawie zwiększenia dostępności mleka kobiecego dla wcześniaków.

 

Nielegalne i ryzykowne

A co, jeśli ktoś nabrał ochoty na latte z kobiecym mlekiem? Pomijając aspekt etyczny, warto wiedzieć, że handel taką substancją jest w Polsce nielegalny (dawczynie nieodpłatnie przekazują mleko). Jeszcze ważniejsze jest to, że Banki Mleka badają kobiety i mleko, które później jeszcze jest dodatkowo pasteryzowane przed podaniem go dzieciom. Ludzkie mleko może zawierać np. wirusy żółtaczki i HIV. Czy kawa w Nowym Jorku i lody w Berlinie przeszły takie badania i zabiegi? Trzeba mieć stuprocentową pewność albo dużo odwagi.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail